" Trudno być Polakiem nie nosząc w sobie tego dziedzictwa,

któremu na imię Polska”

Jan Paweł II

Thursday, May 31, 2018

Musimy na nowo zdefiniować Pax Polonica


Musimy na nowo zdefiniować Pax Polonica


Stoimy dzisiaj na wyraźnym rozdrożu: stało się jasne, że elity Unii Europejskiej po ostatnich hucznych obchodach rocznicy urodzin Karola Marksa wyraźnie wytyczają nam kierunek rozwoju Stanów Zjednoczonych Europy jako tworu opartego na fundamentach marksizmu kulturowego i wręcz kwestionują sens istnienia państw narodowych. My Polacy odebraliśmy już lekcję marksizmu stalinowskiego i bylibyśmy niespełna rozumu, gdybyśmy zdecydowali się znów budować system, który wyeliminował nam elity oraz zamroził rozwój narodu polskiego na dziesiątki lat. Marksizm kulturowy jest również widoczny w największych miastach Ameryki i Kanady, gdzie złoci chłopcy Baraka Obamy realizują swoje programy depcząc i zmiatając w pył tradycje, tych którzy walczyli o Amerykę i ją budowali. Tak więc w Ameryce panuje swoista epidemia niszczenia pomników. Marksizm kulturowy szaleje na wszystkich zachodnich uniwersytetach, a jeśli masz inne zdanie to natychmiast przyczepia się Ci etykietę rasisty albo antysemity. Dyplomy rozdaje się niczym świeże bułeczki, a co niektórzy profesorowie pozdrawiają studentów wzniesioną do góry pięścią, ale w Polsce nikogo to nie drażni. Mamy okazję obserwować szarżę marksizmu kulturowego w trakcie awantury o pomnik katyński w Jersey City. Już nie ma charyzmatycznych polityków, są tylko skorumpowani przez lobbystów cynicy i hipokryci albo politycznie poprawni celebryci udający polityków, którzy nie mają żadnych moralnych problemów, aby naginać prawo lub historię dla ich politycznych celów. Dziś już politycy nie muszą wygłaszać dobrze napisanych i przemyślanych przemówień. Dzisiaj używają niewybrednych, dawniej uważanych za obraźliwe słów posługując się twitterem a tysiące akolitów podążają za nimi siejąc nowe idee wszem i wobec. Jak to wygląda w Polsce aż wstyd mówić. Mamy demonstracyjne darcie dokumentów na temat polskiej suwerenności na mównicy sejmowej, niedouczone panienki w amoku wykrzykują:” dość dyktatury kobiet”, a super specjaliści multiplikują nowe święta: „6 Króli”. W opętaniu za nowoczesnością upadają stare polskie obyczaje, ale najgorszy jest fakt, że zamiast definiować nowoczesną polską rację stanu, zatracamy się w konflikcie prowadzącym do autodestrukcji. A cieszą się z tego tylko nasi wrogowie.

Co się stało z polską racją stanu?

Ostatni raz zdefiniował i opisał ją w 1903 roku Roman Dmowski w książce „Myśli nowoczesnego Polaka”. Powiedział wtedy: „każdy ma obowiązek być czynnym obywatelem, znającym stan spraw politycznych swego kraju i wpływającym na ich bieg w miarę sił swoich. Wszyscy są za bieg tych spraw odpowiedzialni”.
Minęło już ponad 100 lat od tamtego momentu, ale jak do tej pory nikomu nie udało się stworzyć, niczego co by wykraczało swoją jakością poza ramy przytoczonej definicji. Możemy jednak z łatwością prześledzić czym była Pax Polonica w przeszłości. Pojęcie Pax Polonica desygnowane było: faktem istnienia państwa Mieszka, w którym gościom „nie mógł spaść włos z głowy” na mocy obyczaju, a nie przymusu, ale także faktem przyjęcia chrześcijaństwa z rąk Słowian. Pax Polonica to także pierwsza globalna konferencja zwana Zjazdem Gnieźnieńskim, założenie w 1364 roku Akademii Krakowskiej, koncepcja Unii Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a później niezaprzeczalna potęga Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Aspektami tego samego zjawiska była dyplomacja Włodkowica i pokonanie potęgi Zakonu Krzyżackiego; Konstytucja „Nihil Novi”, poezja Kochanowskiego, koncepcja nowoczesnego państwa Andrzeja Frycza Modrzewskiego zawarta w „O poprawie Rzeczypospolitej”. To odkrycia Kopernika. Emanacja Pax Polonica zawiera się we wszechstronnej działalności Mikołaja Kopernika, w słowach Czarneckiego „jam nie z roli ani soli, jeno z tego, co mnie boli”, ale w także ocaleniu Europy przez Jana III Sobieskiego przed zalewem Imperium Otomańskiego. To niezwyciężona husaria.
Pax Polonica to: Konstytucja 3 Maja i dorobek księdza profesora St. Staszica; to Powstania Narodowe, ale także walka „za wolność naszą i waszą” w Rewolucji Amerykańskiej i Wiośnie Ludów, Bóg, Honor, Ojczyzna na sztandarach, to również Mickiewicz, Słowacki i Norwid, perły patriotyzmu w muzyce Chopina, krzyk Dzieci Wrześnieńskich, Pierwsza Kadrowa, Błękitna Armia; „Cud nad Wisłą”. Paderewski, Dmowski i Piłsudski, Gdynia, idea Intermarium, Westerplatte, Katyń, KL Auschwitz, Monte Cassino a także rotmistrz Pilecki i Żołnierze Niezłomni; Prymas Tysiąclecia, Jan Paweł II i „Solidarność”. O tym wszystkim musimy mówić nie tylko lokalnie w Polsce, ale globalnie w wielu językach i adresować Pax Polonicę do globalnych ignorantów i wrogów Polski w kraju i na świecie.

Polonia(emigracja) a Pax Polonica.

Pax Polonica wymaga wiedzy, wrażliwości i umiejętności jej przekazywania. Podczas ostatniej wizyty w Polsce spotkałem się z moimi przyjaciółmi ze studiów. Podczas kolacji żona mojego przyjaciela wypaliła: „wytłumacz mi jakie moralne prawo macie Wy mieszkający za granicą zajmowania się polskimi sprawami. Przecież tutaj nie mieszkacie i nie płacicie podatków?” Pytanie wybrzmiało jakby pochodzące chyba wprost z instrukcji SB, które słychać ciągle w Chicago czy Nowym Yorku w czasie polskich wyborów. Moralnym obowiązkiem III Rzeczpospolitej jest przeprowadzenie lustracji, aby w końcu było wiadomo kto kim jest i dlaczego rozbija Polonię. Polonia (emigracja) od samego początku swojej egzystencji działała dla dobra polskiej racji stanu i czyni to dalej, czy komuś w Polsce się to podoba czy nie.  Dzieło I. J Paderewskiego, Jana Smulskiego, działaczy Związków Sokolich i ochotników „Błękitnej Armii” kontynuowały po II wojnie światowej następne generacje.
„Obrona Polski jest dzisiaj naszym najświętszym i najważniejszym obowiązkiem” powiedział w 1944 roku Karol Rozmarek, legendarny prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej. Słowa te nigdy nie straciły swojej aktualności. Jesteśmy dumni z takich działaczy jak: Karol Rozmarek, Alojzy Mazewski i setek innych oddanych sprawie polskiej patriotów pracujących dla Polski w rozmaitych zakątkach Stanów Zjednoczonych i świata. Wśród nich warto wspomnieć bardzo zasłużonego dla sprawy polskiej, legendarnego kongresmana z Milwaukee, Klemensa Zabłockiego. Długo można wymieniać listę zasług, świetnie zrealizowanych pomysłów oraz setki milionów dolarów przesłanych do Polski. Liczne artykuły polonijnych naukowców i audycje radiowe o Katyniu, o Siłach Zbrojnych na Zachodzie, o Armii Krajowej, Narodowych Siłach Zbrojnych, o zbrodniach gułagów, holokauście, ale i o polskich zdrajcach na usługach Moskwy i na wiele innych tematów podtrzymujących polską tożsamość narodową. Nikt w Polsce prawa do obrony własnego narodu nam nie zabroni. A uwagę niniejszą kieruję przede wszystkim do „wątłych na umyśle”, co to chcą pozbawić Polonię praw wyborczych.

Homo sovieticus.

W dniach od 4 do 11 lutego 1945 miało miejsce w Jałcie spotkanie liderów koalicji antyhitlerowskiej, tzw. Wielkiej Trójki, do której należeli: przywódca ZSRR Józef Stalin, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill oraz prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Konferencja miała decydujące znaczenie dla upadku Pax Polonica. Okrojono Rzeczpospolitą terytorialnie. Polska utraciła Kresy Wschodnie na rzecz sowieckiej Rosji. Ustalono rekompensatę w postaci historycznie polskich, a administracyjnie niemieckich ziem: Ziemi Lubuskiej, Pomorza Zachodniego, Prus Wschodnich, Śląska oraz byłego Wolnego Miasta Gdańska. Mocarstwa zgodziły się na utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej urzędującego w Warszawie, który zobowiązany został do przeprowadzenia wolnych wyborów na zasadzie powszechnego głosowania, choć w konsekwencji zostały one sfałszowane. Churchill i Roosevelt dali Stalinowi carte blanche na siłowe zniszczenie podziemia zbrojnego – przede wszystkim Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Powzięte w Jałcie postanowienia odbyły się bez udziału i zgody przedstawicieli Rządu Polskiego na Uchodźctwie, który wkrótce przestano uznawać. Sowiecki i niemiecki terror spowodował, że polska elita została praktycznie zmieciona z oblicza ziemi. Obaj okupanci dokonali eksterminacji polskiej inteligencji: pracowników naukowych, adwokatów, lekarzy, wyższych urzędników państwowych, działaczy społecznych, a także harcerzy, księży, oficerów rezerwy, artystów – czołowych, przedstawicieli narodu polskiego. Symbolem eksterminacji jest Katyń, obóz koncentracyjny KL Auschwitz i inne, gułagi sowieckiej Rosji, obława augustowska, coraz bardziej zapomniany cmentarz w Palmirach i setki mu podobnych. Ciągle brakuje pełnego raportu podającego dokładne dane. Od 1944 roku trwała pospieszna sowietyzacja polskiego życia społecznego i politycznego. Był to w efekcie eksperyment inżynierii społecznej- którego celem było zastąpienie modelu polskiego, katolickiego patrioty na model mówiącego po polsku człowieka sowieckiego homo sovieticus - tak to określił rosyjski naukowiec Aleksander Zinowjew. W tym celu sprowadzono z sowieckiej Rosji tysiące tzw. ekspertów z rodzinami, którzy objęli kluczowe stanowiska we wszystkich strukturach państwa. I tutaj również brakuje konkretnych danych na ten temat. Przykładem ilustrującym nową inżynierię społeczną niech będzie postać Mariana Rejewskiego, polskiego geniusza matematycznego i pogromcy słynnej niemieckiej Enigmy, który całą resztę swojego życia spędził, przy biurku, jednak pod bacznym nadzorem najpierw Urzędu Bezpieczeństwa a potem Służby Bezpieczeństwa. Nie wolno mu było niczego nowego projektować ani też kontaktować się ze światem zewnętrznym. Inni np. jak największy amant polskiego kina przedwojennego Aleksander Żabczyński, uczestnik walk pod Monte Cassino, nigdy już nie zagrał w żadnym filmie w powojennej Polsce. Promowano za to klasę robotniczo-chłopską. „Nie matura, lecz chęć szczera- zrobi z ciebie oficera.” Tak wyglądało promowanie nowej elity, która niejednokrotnie prosto z Urzędu Bezpieczeństwa z naganem w ręku ociekającym krwią patriotów wkraczała do polskich uniwersytetów, sądów, instytucji kultury, ministerstwa spraw zagranicznych i innych ważnych instytucji. Proces ten trwa i multiplikuje się do dziś a rolę uprzywilejowanych grają wnuki oprawców. Większa część elit, które po wybuchu wojny wyemigrowały z Polski, nie powróciła, w tym liczni intelektualiści, artyści, politycy, urzędnicy, oficerowie. Polska opanowana przez Sowietów i ich polskich pomocników nie była bowiem tym krajem, o wolność którego - orężem lub słowem - walczyli od 1 września 1939 roku. "

III Rzeczpospolita a Pax Polonica.

Legendarny działacz podziemnej Solidarności Władysław Frasyniuk powiedział nie tak dawno “Gazecie Wyborczej" o zwycięstwie lewicy laickiej nad komunistami w 1989 roku: „To myśmy ich, k**wa, po-ko-na-li!” Tę wypowiedź znakomicie i celnie zripostował Włodzimierz Czarzasty z SLD: "Drogi Władysławie Frasyniuku! Żeście komunistów pokonali? No nie. Wyście się z nami, k.…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca 1989 r. do-ga-da-li. Cytując tę polemikę trudno było uniknąć kwiecistego języka, jednak to właśnie ów język dobrze obrazuje z jaką klasą polityczną mamy w Polsce do czynienia po 1989 roku. "Dogadanie się”, wg określenia działacza postkomunistycznej SLD Włodzimierza Czarzastego, przedstawicieli tzw. konstruktywnej lub demokratycznej opozycji z komunistami przy okrągłym stole w 1989 roku, skutkowało między innymi niedopuszczeniem do władzy reprezentacji środowisk patriotycznych, niepodległościowych i polskiej emigracji. Długo i naiwnie Polonia na całym świecie oczekiwała otwarcia i działań kolejnych rządów III RP, w celu włączenia Polonii w proces zmian struktury politycznej i społecznej III Rzeczpospolitej, tak jak to miało miejsce u zarania II Rzeczpospolitej. Po 1989 roku to Polacy żyjący na emigracji jako pierwsi zostali odepchnięci od udziału w polskim życiu społecznym i politycznym z jednym zastrzeżeniem: pieniądze od rodaków spoza kraju powinny nadal płynąć do Polski wartkim strumieniem. Według danych Banku Światowego z 2015 roku, Polonia amerykańska co roku wysyła do Polski przeszło 900 milionów dolarów; z relacji Polskiego Radia, wynika, że Polacy z Wielkiej Brytanii każdego roku transferują do kraju ok. 3 mld funtów.

Konkluzje

Wydaje się, że obecny rząd próbuje rozszerzyć ten okrągłostołowy gorset, który - niczym niewidzialny mur - blokuje drogę do restauracji Pax Polonica. W moim przekonaniu jest to możliwe, ale tylko przy otwarciu się na kręgi nieuczestniczące w dotychczasowym procesie politycznym i stworzeniu wraz z nimi szerokiej narodowej reprezentacji. Czas, aby również tym wszystkim młodym maszerującym patriotom stworzyć możliwości uczestniczenia w życiu politycznym. Ignorowanie ich może być największym błędem warszawskich elit. Dla nich też musi być stworzona oferta polityczna. Kontynuacja obecnej polityki, skutkująca ograniczaniem prawa udziału istotnym grupom polskiego społeczeństwa w debacie nad przyszłością Polski grożą radykalizacją nastrojów i dalszą polaryzacją Polaków a nie oto nam przecież chodzi.

Módlmy się więc o zdrowie Prezesa Kaczyńskiego, bo boje o schedę po nim już się zaczęły i nawet jest to mocno dostrzegalne zza oceanu. Przy okazji módlmy się również o to, aby wszyscy przywódcy w Polsce otaczali się mądrymi, patriotycznymi doradcami, dla których najważniejszym celem nie powinna być prywata i sztuczne słupki popularności, ale dobro i powodzenie naszej najjaśniejszej Rzeczpospolitej.  

Dynamika procesów geopolitycznych na kontynencie, jak i w skali globalnej zmusza dziś Polaków do nowego spojrzenia na definicję naszej racji stanu.  Pojęcie Pax Polonica musi dziś na nowo wybrzmieć w przestrzeni publicznej w Polsce, ukształtować nowe pokolenia w procesie edukacji narodowej, ale także mozolnie przebijać się w relacjach międzynarodowych. Jest to warunkowane nie tylko potrzebą chwili i dynamiką obecnych procesów politycznych, ale także pokoleniowym długiem jaki mamy do spłacenia wobec naszych niezłomnych przodków i przyszłych pokoleń.
Waldemar Biniecki, USA, biniecki@gmail.com

Thursday, May 17, 2018

POLACY MUSZĄ DOKOŃCZYĆ MISJĘ JANA KARSKIEGO. Brońmy się razem, póki nie jest za późno!




zdjęcie Andrzej Pityński

Od kilku miesięcy trwa narastający kryzys polsko – żydowski, pogłębiony ostatnio przyjęciem przez Kongres USA ustawy S.447. Nadeszła, niezbędna konieczność zaprezentowania amerykańskiej i światowej opinii publicznej polskiej narracji historycznej. Jest to obowiązek całego narodu polskiego, wliczając w to całą Polonię świata. Nie możemy czekać na działania rządu, bo nie wiadomo, kiedy one nastąpią. Wszystkie opcje patriotyczne w Polsce i emigracja powinny się w ten proces aktywnie zaangażować. Organizujmy się. Zakładajmy organizacje. I pamiętajmy, że podzieleni nigdy niczego nie wygramy! Jeżeli nie sprostujemy tej fałszywej narracji teraz, to przyszłe generacje będą wytykać palcami nasze dzieci w szkole, uniwersytecie na całym świecie, nie jako tych, którzy walczyli z nazizmem, ale staniemy się współwinnymi, którzy ramię w ramię z niemieckimi nazistami dokonywali zagłady Żydów i będą nas nazywać antysemitami. Aby obronić dobre imię Polski, wszyscy Polacy musimy dokończyć misję Jana Karskiego w USA i do tego są niezbędne narzędzia. Przypominamy, że Jan Karski informował władze amerykańskie i organizacje żydowskie o trwającym w okupowanej przez nazistowskie Niemcy Polsce holokauście Żydów europejskich. Misja Karskiego nie byłaby możliwa, gdyby nie ogromna pomoc polskiego państwa podziemnego, wielu polskich bohaterów jak Witold Pilecki, Irena Sendler, Zofia Kossak-Szczucka i tysięcy niezliczonych zwykłych polskich obywateli, polskiego kleru i wielu innych. O tym wciąż nie wiedzą amerykańskie elity.
Wczoraj burmistrz miasta New Jersey Steven Fulop nazwał na Twitter Marszałka Sejmu RP Stanisława Karczewskiego: „białym nacjonalistą i antysemitą” a w drugim twicie nazwał Go jeszcze gorzej. Jest to nie tylko obraza Marszałka Senatu, ale obraza całej polskiej diaspory w USA i na świecie. Jeśli polski rząd jeszcze nie widzi co może się stać w stosunku do Polski po przepchnięciu przez żydowski lobbing ustawy 447 to proszę jest to doskonały przykład jak może wyglądać nękanie i upokarzanie Polski. Jeśli nie potrafimy się bronić to musimy się bezradnie przyglądać, jak plują nam w twarz. Brońmy się razem, póki nie jest za późno!!!!
Rząd dobrej zmiany powinien sobie w końcu zdać sprawę, że jeśli ugnie się przed atakami lobby żydowskiego to nie będzie już drugiej kadencji. Zwykli Polacy, którzy mają w sobie resztki godności i honoru już nie pójdą do wyborów. Będą rozgoryczeni i zawiedzeni jak my tutaj w Ameryce, gdzie dobra zmiana jeszcze nie dotarła. Nie widać także jak łączy się wspaniała prawica i tworzy jeden silny obóz patriotyczno-narodowy, na razie są tam albo ludzie niepoważni, albo młodociani liderzy zagryzający lepszych od siebie albo sprzedajni sekciarze, reszta pewnie zmieściłaby się na kilku kanapach.
Aby polska narracja rozpoczęła się sukcesem musimy się jednoczyć i zakopać topory wojenne wojny polsko-polskiej i spróbować realizować misję w formule budowania całej koncepcji misji w oparciu o zasady ponad partyjne. Polonia amerykańska się budzi. Musimy to zrozumieć, że można przyciągnąć do działania najlepiej wykształconą elitę Polonii tylko wtedy, gdy wyłączymy z gry wojnę polsko-polską. W działaniu tym nie może być miejsca na lansowanie siebie, autokreację czy pozbawione wiedzy szalone pomysły nieudaczników pozujących na wizjonerów. Przestańmy wyciągać z kapelusza niebytu politycznego lub polonijnego ludzi typu „wiernych, ale biernych” i podnosić ich do rangi opatrznościowych mężów stanu, tacy jak oni nigdy nie staną się naturalnymi liderami w swoich środowiskach. Rozejrzyjmy się wkoło i posłuchajcie o kim mówią elity z Warszawy. Nie mówią o Jeśmanie z Kalifornii, który sam zmobilizował Polonię w obronie godności i honoru wielu generacji Polaków tych co już byli i tych których jeszcze nie ma. Mówią o innych, którzy nie kiwnęli nawet palcem, kiedy amerykańscy senatorowie i kongresmeni krzywdzili nasza Ojczyznę.

Czas na profesjonalne działania. Istnieje już Warsaw Institute. Pierwszy krok został zrobiony. Czas więc otworzyć biuro w Waszyngtonie z głównym człowiekiem z Warszawy, który wie co to znaczy praca w grupie oraz powołać lokalnych koordynatorów w załóżmy 5 dużych miastach wliczając Toronto. Lokalni koordynatorzy muszą być osobami o kluczowych umiejętnościach komunikacji z lokalnym środowiskiem: Polonią, instytucjami edukacyjnymi, uniwersytetami i mediami. Muszą mówić i pisać po angielsku i po polsku i potrafić swobodnie poruszać się w amerykańskim środowisku. Modelem już działającym jest Hungarian Iniciative Foundation. Węgrzy z powodzeniem działają i inwestują w swoje organizacje etniczne już od 2016 roku. Finanse na działalność mogą na początku pochodzić ze słynnej Polskiej Fundacji Narodowej (kapitał założycielski), gdy będą widoczne pierwsze sukcesy Polonia włączy się do finansowania tego projektu. Konieczne jest ścisłe kooperowanie z Instytutem Pamięci Narodowej, MEN, Ministerstwem Kultury i szeregiem instytucji w Polsce i na świecie. Całość może być ściśle koordynowana z Kancelarii Premiera Morawieckiego, który miejmy nadzieję pracuje nad rozwojem centrum komunikacji strategicznej rządu. Narracja musi wychodzić z najważniejszego ośrodka władzy, nie z kilku jak do tej pory. Prawda o misji Karskiego musi docierać do amerykańskich elit, czyli do uniwersytetów, bibliotek, szkół, amerykańskich polityków i mediów. Istotne jest organizowanie szkoleń dla organizacji polonijnych i pomoc nawet materialna w postaci grantów na zakładanie stron internetowych. Przedstawiliśmy tylko kilka pomysłów, które mógłby realizować Warsaw Institute. Resztę pomysłów zachowujemy dla siebie. Politycy w Warszawie nie bójcie się Polonii, my nie mamy ambicji politycznych, aby piastować w Warszawie jakieś stanowiska. Ważne, by sobie uświadomić, iż dla propolskiego lobbingu w strategicznych dla Polski krajach, nie wystarcza już weekendowy wolontariat, czy pospolite ruszenie Polonii. Trzeba konsekwentnie profesjonalizować społeczność polską i przyciągnąć jej intelektualne zaplecze, bo tylko tak urzeczywistni się postulat ochrony dobrego imienia Polski za granicą.
Za podsumowanie niech posłużą efekty badań prowadzonych na Uniwersytecie Kansas. Wynika z nich, że ”1 dolar zainwestowany w lobbing przynosi $220 zysku. (źródło: Raquel Alexander, Susan Scholz and Stephen Mazza “Measuring Rates of Return for Lobbying Expenditures: An Empirical Analysis under the American Jobs Creation Act”).
Reszta znów zależy od politycznej decyzji polityków w Warszawie, chyba, że wkurzy się jakaś grupa polonijnych biznesmenów i zrobimy to sami, tak jak akcje Stop Act HR 1226. Ciągle jednak wierzymy w dobrą zmianę.  Zróbmy to razem!

Waldemar Biniecki, biniecki@gmail.com
Katarzyna Murawska, murakate1@yahoo.com

Monday, April 30, 2018

Polonia amerykańska, ustawa S.447 a profesjonalne głuche milczenie.


Foto: Pomnik Mściciela w Doylestown (ang. Avenger, pol. „Mściciel”), poświęcony ofiarom zbrodni katyńskiej położony na cmentarzu polonijnym przy Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w stanie Pensylwania, dłuta Andrzeja Pityńskiego. Zdjęcie: Andrzej Pityński
Stało się. Izba Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych przegłosowała senacką ustawę S.447 o w sprawie restytucji mienia żydowskiego i wypłat rekompensat za tzw. mienie bezspadkowe. Przejdzie ona na pewno do historii jako największy skok żydowskich prawników i banksterów z Nowego Yorku na polski skarb państwa przy profesjonalnym milczeniu polskiej strony. Mocno kontrowersyjny był już sam sposób procedowania tej ustawy. Nikt nawet nie sprawdził czy na sali było wymagane quorum, a wprowadzenie przez Paula Ryana procedury głosowania „voice vote”, oznaczało zniesienie wymogu rejestracji głosów kongresmenów. Nie wiadomo, więc jak oni indywidualnie głosowali. Oczywiście, wszystko odbyło się z poszanowaniem zasad prawa obowiązującego w czołowej demokracji na świecie. Przy tej okazji warto przeanalizować w jaki sposób lobby żydowskie wymanewrowało amerykańskich polityków, wyciągnąć wnioski i - miejmy nadzieję - czegoś się jednak nauczyć.  Zbierzmy, więc podstawowe fakty:
1.      Już w lipcu 2008 roku Izba Reprezentantów Kongresu USA zaczęła przygotowywać rezolucję wzywającą władze polskie do zwrotu lub do wypłat rekompensat właścicielom mienia prywatnego „zagrabionego przez III Rzeszę i rządy komunistyczne”. We wrześniu 2008 roku projekt ten został przyjęty i Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej przyjął taką rezolucję numer 371.
2.      W międzyczasie lobby żydowskie podjęło ofensywę wpływu na amerykański Senat, Kongres, Departament Stanu i główne amerykańskie media. (Warto pamiętać, że w każdym stanie w USA istnieją co najmniej 3 organizacje żydowskie, które zatrudniają na etacie swoich dyrektorów. Ich selekcja opiera się na prostych kryteriach: muszą posiadać kluczowe umiejętności w pracy ze środowiskiem amerykańskim, amerykańskimi mediami i instytucjami edukacyjnymi, szkołami, bibliotekami publicznymi i uniwersytetami. Lobby to posiada, więc doskonale rozwiniętą infrastrukturę społeczną i skuteczny system finansowania tych projektów.
3.      Kolejnym krokiem była Konferencja Teresińska, która odbyła się w Pradze 30 czerwca 2009. Tym razem organizatorem tego dyplomatycznego wydarzenia była Unia Europejska. Uczestniczyło w niej kilkadziesiąt państw oraz organizacji. Konferencję kończyło przyjęcie wspólnego dokumentu, znanego obecnie jako Deklaracja Teresińska. Jest w niej mowa o zwrocie majątku ofiar Holokaustu, nawet wtedy, gdy zmarły one bezpotomnie. Pod deklaracją podpisało się 46 państw, w tym Polska, którą reprezentował Władysław Bartoszewski.

4.      Dopełnieniem całej kampanii był bezpośredni udział rządu Izraela w powołaniu i finansowaniu Projektu Heart, który działał w latach 2011-2012 i operował w amerykańskim Milwaukee. Projekt zakładał sporządzenie dokumentacji potwierdzającej roszczenia strony żydowskiej.
5.      Kwintesencją międzynarodowej ofensywy żydowskiego lobby i Izraela są dwie ustawy, które trafiły do amerykańskiego parlamentu. Ustawa H.R. 1226 została wprowadzona do Izby Reprezentantów 27 lutego 2017 r i dotyczyła mienia bezspadkowego, utraconego w czasie Holokaustu. Ustawa została przekazana do Komisji Spraw Zagranicznych przy Kongresie USA. Druga ustawa S. 447 została przegłosowana w amerykańskim Senacie w dn. 12 grudnia 2017 r. Obie ustawy dotyczą krajów, które są sygnatariuszami Deklaracji Teresińskiej w 2009 roku. Polska jako kraj z największym skupiskiem ludności żydowskiej przed II wojną światową, byłaby najbardziej dotknięta niniejszą ustawą. Jeśli prezydent Trump podpisze ustawę 447 przegłosowaną przez Kongres, będzie to mieć nieodwracalnie negatywny, dramatyczny wpływ na Polskę na wiele dekad. Według niektórych szacunków amerykańskie ustawy wspomagające żydowskie organizacje mogłyby narazić państwo polskie na utratę sumy pomiędzy od 65 do nawet 300 mld dolarów, a wg niektórych ocen suma ta mogłaby być nawet wyższa.

6.      Konferencja AIPAC. W dniach 4-6 marca 2018 odbyła się konferencja American Israel Public Affairs Committee, czyli Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Spraw Publicznych, która miała miejsce w Waszyngtonie. AIPAC jest najważniejszą organizacją w Stanach Zjednoczonych, zrzeszającą ponad 100 tys. członków. Na tegoroczną konferencję przybyło ponad 18 tysięcy amerykańskich Żydów. Nic dziwnego, że na konferencję są zapraszani najbardziej wpływowi politycy ze Stanów Zjednoczonych z vice prezydentem Mike Pence czy ambasador USA przy ONZ Nikki Haley oraz dużej grupy członków Kongresu. Gościem specjalnym konferencji był premier Izraela Benjamin Netanjahu, który w poniedziałek 5 marca w Białym Domu spotkał się z prezydentem Donaldem Trumpem. Wśród najważniejszych tematów poruszanych podczas pięciu sesji plenarnych i licznych dyskusji panelowych były m.in. zagadnienia dotyczące zagrożenia dla bezpieczeństwa Izraela ze strony Iranu czy wojna domowa w Syrii i inne o których możemy tylko spekulować. Warto nadmienić, że AIPAC przekazał na kampanie wyborcze proizraelskich kandydatów do Kongresu niebagatelną sumę 4 mld USD.

7.      Sprytny manewr wykonał Paul Ryan, Przewodniczący Izby Reprezentantów Kongresu USA (Speaker of the House), który ogłosił, że nie będzie ubiegał się o reelekcję, a w tydzień po tej decyzji oznajmił, że zamierza zawiesić normalnie obowiązującą procedurę kongresową i dopuścić głosowanie nie nad własną ustawą H.R.1226, a nad senacką S.447! która przeszła w Senacie bez kontrowersji w okresie tuż przed świętami Bożego Narodzenia. W głosowaniu tym obowiązywała procedura "suspension of the rules" tzn., że debata była ograniczona do 40 minut i kongresmeni nie mogli proponować żadnych zmian tekstu ustawy. Nie bez kontrowersji należy spojrzeć na sam sposób jej procedowania. Nikt nawet nie sprawdził czy na sali było wymagane quorum a wprowadzenie przez Paula Ryana procedury głosowania „voice vote”, która nie wymagała rejestracji głosów kongresmenów. Nie wiadomo, więc jak wszyscy głosowali i na którego kongresmena nie powinniśmy głosować, ani wspierać.

8.       Rola Polonii amerykańskiej. Polonia amerykańska, bez żadnego wsparcia ze strony rządu RP ani innych polskich podmiotów prawnych, od początku stycznia 2018 rozpoczęła z woluntariuszami z Polski i innych krajów, akcję Stop Act HR 1226Celem kampanii było zablokowanie ustaw S.447 i HR 1226, poprzez akcję pisania listów od obywateli amerykańskich do Kongresmenów Stanów Zjednoczonych. (ze szczególnym uwzględnieniem członków Komisji Zagranicznej Izby Reprezentantów). Z pomocą młodego pokolenia polskich dziennikarzy i red. Stanisława Michalkiewicza organizatorzy akcji przebili się do polskich mediów, aby poinformować Polaków o tej kampanii. Przeprowadzono kilka wywiadów telewizyjnych w TV Republika, TV W Polsce.pl oraz w programie Janka Pospieszalskiego” Warto rozmawiać” w TVP. Opublikowano, we współpracy z młodą generacją dziennikarzy, szereg artykułów w prasie polskiej. Najbardziej cennym jest raport Pani Oli Rybińskiej z tygodnika W Sieci pt.” „Polska pod presją”.  Napisano również kilka artykułów w prasie polonijnej w kilku krajach USA, Niemczech, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Powróćmy jednak do pytania: dlaczego Paul Ryan musiał zmienić procedurę nie głosując nad własną kongresową ustawą HR 1226, a poddał pod głosowanie ustawę senacką S447, która przeszła przez Senat jednogłośnie. Otóż, kiedy głosowano w okresie świąt, po cichu i bez kontrowersji, Polonia jeszcze wtedy nie protestowała. Akcja Stop Act HR 1226 odniosła swój skutek, bo biura kongresmenów zostały zasypane listami a linie telefoniczne były gorące. Ustawa HR 1226 została dzięki temu zakwalifikowana do tzw. ustaw kontrowersyjnych i dlatego jej nie procedowano.

Konkluzje:

1.Propolski lobbing Polonii amerykańskiej, przy propolskim przywództwie dał pozytywny skutek. Polonia amerykańska zrobiła pierwszy krok do utworzenia propolskiego lobbingu w USA, teraz wszystko zależy od Warszawy, czy zechce ten krok zauważyć.
2. Udało się zablokować jedną z ustaw HR 1226 i przynajmniej częściowo wpłynąć na amerykański proces legislacyjny. To oznacza, że jesteśmy jednak dostrzegani, a nasz głos jest brany pod uwagę w życiu politycznym USA. Efekt byłby o wiele bardziej spektakularny, gdyby Polonia amerykańska miała za sobą wsparcie dyplomatyczne, techniczne a także materialne z Ojczyzny oraz profesjonalny propolski lobbing.
3. Obecnie pozostała jeszcze ostatnia możliwość a mianowicie - apel do Prezydenta Stanów Zjednoczonych- Donalda Trumpa, (który w tzw. swing states został wybrany prezydentem głosami Polonii amerykańskiej) o niepodpisywanie S.447.
4. Zupełnie niezrozumiałe jest natomiast „profesjonalne głuche milczenie” władz polskich, polskiej dyplomacji i polskich mediów. Polonia ze swoim protestem została sama i po raz kolejny odrzucona, zgodnie z obowiązującymi ustaleniami okrągłego stołu: NIE dla wpływu Polonii na polską politykę. Z goryczą przypominają się słowa pieśni Jana Kochanowskiego „O spustoszeniu Podola”.
„Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie,
  Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
  Nową przypowieść Polak sobie kupi,
  Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.”
5. Sytuacja Polski przypomina dziś nieco człowieka leżącego i okładanego kijami przez kilku zagranicznych osiłków. Napadnięty zdobywa się tylko na coraz słabszy krzyk: „brońcie dobrego imienia Polski!!!” Aby to wezwanie miało jakikolwiek sens, leżący musi mieć jednak wolę, by zasłonić się przed spadającymi nań razami. Jeśli dobra zmiana nie będzie proaktywna w tym kierunku, to nawet najsłabsza opozycja nie stanie się wystarczającą gwarancją utrzymania władzy po kolejnych wyborach.
6. Jeśli w tym obszarze nie dojdzie do jakiegoś przełomu i nadal dominować będzie pasywność polskiego rządu, to trzeba się liczyć także ze wzrostem w Polsce nastrojów antysemickich. To zaś uderzy rykoszetem w nasz kraj nie tylko w USA, ale także na arenie europejskiej, gdzie już nie brakuje tropicieli przykładów polskiego nacjonalizmu i antysemityzmu, używanych później jak broń przeciwko RP i jej legalnie wybranym przedstawicielom.
Najwyższy więc czas przestać zajmować się sobą lub rosnącymi w TVP słupkami popularności, lecz zacząć budować ponadpartyjne narzędzia służące poprawie wizerunku Polski, zwłaszcza w krajach strategicznych z punktu widzenia naszych interesów.
W tym celu jednak trzeba sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy w Warszawie są dziś liderzy i politycy diagnozujący tę sytuację jako problem i chcący podjąć efektywne działania dla jego rozwiązania. To impuls niezbędny do wykonania kroków następnych tj. wytyczenia celów, strategii i narzędzi realizacji tego, co określamy jako "Pax Polonica" - "polskiej racji stanu".

Napiszcie do nas:
Waldemar Biniecki, USA, biniecki@gmail.com
Agnieszka Wolska, Niemcy, agnieszka.wolska@gmx.de
Katarzyna Murawska, USA, murakate1@yahoo.com

Marksizm kulturowy, propolski lobbing w Ameryce a ustawa HR 1226.




Wielkanoc zawsze wywołuje refleksje nad prawdziwością i trwałością wartości, daje nadzieję na odrodzenie życia, prawdy i wartości zawartych w Dekalogu. Wywołuje refleksje nad istotą rozróżniania co jest dobre dla nas ludzi, Polaków, naszych rodzin, dzieci, przyjaciół a co jest złe. Wielkość przykładu Zbawiciela można odnaleźć w wielu historycznych postaciach i wydarzeniach, ale również ostatnie wydarzenia pokazują, że miłość i wiara w człowieka jest wartością nieprzemijającą. Chylimy czoła przed francuskim bohaterem pułkownikiem Arnaud Beltrame, który w imię prawdziwych wartości europejskich poświęcił swoje życie za inną osobę w zamachu terrorystycznym we Francji.
Trwa na dobre wojna marksizmu kulturowego ze światem chrześcijańskim. Dla przypomnienia: istotą marksizmu kulturowego jest stworzenie człowieka nowej generacji. Tak jak w Rosji sowieckiej i krajach satelickich tworzono: homosovieticus, tak według koncepcji grupy Altiero Spinelli w Europie, chodzi o stworzenie nowego kształtowanego i kontrolowanego za pomocą kultury masowej i unijnych dyktatów, multikulturowego społeczeństwa bez granic, państw, religii, historii, a przede wszystkim bez jakiejkolwiek własnej tożsamości i narodowej identyfikacji. Oto fragment deklaracji programowej tej grupy: „Historia Unii Europejskiej udowodniła, że to +więcej Europy+, nie mniej, jest odpowiedzią na problemy, przed którymi stoimy. (…) Nacjonalizm jest ideologią przeszłości. Naszym celem jest federalna i postnarodowa Europa, Europa obywateli”. Podobna sytuacja ma miejsce w Ameryce, gdzie kolejno prezydenci Clinton i Obama, powoli i po cichu wymieniali kadry i wprowadzał politykę multikulti. Kanada z jej „operetkowym premierem” staje się przykładem państwa groteski i slapstiku. Jednym z istotnych elementów światowego marksizmu kulturowego jest zastąpienie wartości wynikających bezpośrednio z dekalogu, kultem pieniądza i wyścigu szczurów, aby jak najwięcej posiadać i zastępować posiadane gadżety ciągle nowszymi. Wyścig trwa. A istota wartości chrześcijańskich, czyli rodzina jest najbardziej atakowana w telewizji, kinie, teatrze, uniwersytecie, szkole, mediach i gdzie tylko można. Cała ta batalia jest doskonale opracowana i finansowana przez prywatne fundacje, poszczególne rządy i inne instytucje.
Wojnę taka toczą też polscy politycy, którzy w batalii o polskie Bóg, Honor, Ojczyzna, polską suwerenność i prawdę historyczną siłują się raczej sami z sobą, z politycznie poprawnymi słupkami popularności i własnym elektoratem, nie do końca świadomym tego co naprawdę się wokół niego dzieje oraz siłami tajnych służb, które od dawna walczą z polskim modelem patriotyzmu i chrześcijańskich wartości. Mamy wrażenie, że to, co robią nasi reprezentanci, ciągłe ich przepraszania za grzechy przez nas niepopełnione, ciągłe dziękowania za coś, co nie jest wcale wyjątkowe, albo za coś, za co nam – Polakom należą się podziękowania, to wszystko zdumiewa nas, pozbawia nas godności i dalej wpisuje się w politykę wstydu. Przykładem niech będzie wczorajszy marsz żywych i wiele poprzednich wydarzeń, w których zdecydowanie zabrakło zaprezentowania polskiego punktu widzenia.
W okresie wielkanocnym w kwestii obrony polskich wartości wybrzmiały dwa głosy od polskich hierarchów: jeden z samej Jasnej Góry: „Wspomnijmy tutaj bardzo ważne, trudne przesłanie, że dzisiaj w świecie i w Europie robi się wszystko, żeby Polskę osłabić w jedności! I niebudowaniu na prawdzie historycznej, żebyśmy byli ciągle na kolanach, upokarzani złem, kłamstwem, zbrodniami” Abp. Depo oraz z Krakowa: „Wobec Piłata zastosowano mechanizmy, które i dzisiaj są nam bardzo dobrze znane: ulica i zagranica.” Abp. Jędraszewski. Trzeciego, świeckiego głosu z Wielkiego Piątku nie skomentujemy ani nie zacytujemy, bo jest nam wstyd.
A co się stało, z naukami Jana Pawła II? O moralności, miłości do Ojczyzny, patriotyzmie, szacunku dla drugiego człowieka? Dlaczego nie wszyscy hierarchowie uczą nowe pokolenia tych uniwersalnych wartości, które wynikają z nauk tego największego Polaka? Wszyscy ciągle pamiętamy kazania w różnych częściach Polski i te setki tysięcy ludzi. Gdzie Oni są, teraz, gdy opętani żądzą nienawiści do życia protestują na ulicach, aby potem wsiąść do luksusowych samochodów i odjechać do domów kupionych za judaszowe srebrniki.

Co się stało z przekazem:” nie lękajcie się” w chwili, gdzie wszystkie możliwe siły występują wspólnie przeciw Polsce. Czy naprawdę brakuje w Polsce wizji komunikacji strategicznej, czy jest to raczej brak woli politycznej odpływającej, gdzieś w siną dal na francuskim jachcie za pieniądze polskich podatników, albo jest to ciągłe oczekiwanie na to co powie i zadecyduje „Naczelnik Państwa”. Celowo używamy cytatu z red. Michalkiewicza, życząc mu rychłego powrotu do zdrowia.
Długo i naiwnie Polonia na całym świecie oczekiwała otwarcia i działań kolejnych rządów III RP, w celu włączenia Polonii w proces zmian struktury politycznej i społecznej III Rzeczpospolitej, tak jak to miało miejsce u zarania II Rzeczpospolitej. Po 1989 roku to Polacy żyjący na emigracji jako pierwsi zostali odepchnięci od udziału w polskim życiu społecznym i politycznym z jednym zastrzeżeniem: pieniądze od rodaków spoza kraju powinny nadal płynąć do Polski wartkim strumieniem. Według danych Banku Światowego z 2015 roku, Polonia amerykańska co roku wysyła do Polski przeszło 900 milionów dolarów; z relacji Polskiego Radia, wynika, że Polacy z Wielkiej Brytanii każdego roku transferują do kraju ok. 3 mld funtów.
Jeżeli teraz nie podejmiemy działań wzmacniających znaczenie polonijnych organizacji na świecie za 15 lat nie będzie już czego wzmacniać. Od lat bowiem trwa proces asymilacji polskiej diaspory w społeczeństwach, w których ona zamieszkuje. Rządy PO-PSL nie wspierały Polonii jako polskiej diaspory, bo była to grupa narodowa, która według wytycznych Unii Europejskiej miała się wtapiać w społeczeństwo wielokulturowe. Stworzono jednak szczelny system finansowania, dbający o spolegliwość Polonii wobec okrągłostołowego establishmentu, dbając uważnie, aby czasem Polonia nie angażowała się w politykę. Paradoksalnie, efekt działań tych idących już w dziesiątki organizacji i fundacji jest taki, że im więcej środków przyznawanych Polonii, tym mniejsze jej zaangażowanie w obronę dobrego imienia Polski. Generał Kiszczak zapewne chichocze w piekle, bo wypełnia się jego słynna doktryna.

Po płomiennych apelach marszałka Senatu Karczewskiego i ministra MSZ Dziedziczaka do Polonii: „o reagowanie na przejawy antypolonizmu" na Wawelu obył się swoisty hołd lenny w postaci podpisania przez przedstawicieli największych organizacji polonijnych apelu: o wzmacnianie więzi ze wspólnotą budującą Polskę taką, jaką wymarzyli sobie jej przodkowie – wolną, podmiotową, sprawiedliwą i bezpieczną, wyrastającą z chrześcijańskich fundamentów Europy. Hołd lenny miał tylko znaczenie dyplomatyczne, albowiem w licznych listach beneficjentów senackich grantów powiedziano Panu Marszałkowi: "Polskę zawsze wspieraliśmy i wspierać będziemy, ALE ODMAWIAMY wsparcia działań obecnych polskich władz w tej dziedzinie" – to odpowiedź niektórych polonijnych organizacji zwłaszcza tych, które ze swoich misji wykreśliły hasło: Bóg, Honor, Ojczyzna. Flagowe polonijne projekty w Ameryce i w Europie milczą w momencie, gdy polska racja stanu potrzebuje ich wsparcia.
W chwili obecnej stało się jasne, że jedynym, spektakularnym sukcesem polskich elit w Warszawie wobec Polonii jest 30 tysięcy szkolnych legitymacji, dla polonijnych dzieci z dużych ośrodków miejskich. A jest nas ponoć 20 milionów co stanowi 40% polskiej populacji na świecie. I tyle na temat dobrej zmiany w świecie emigracji.

Nadchodzi jednak taki moment, że nie można już dłużej czekać na sygnały z Warszawy. Jako Polonia patriotyczna głosowaliśmy na idee reformy państwa polskiego w postaci programu wyborczego Prezydenta Dudy i programu dobrej zmiany. Czekamy już dwa lata na jakiekolwiek wspólne przedsięwzięcia, ale albo w wyniku indolencji, braku woli politycznej lub ciągłej akceptacji doktryny okrągłego stołu- trzymania Polonii z dala od wpływu na polską politykę, Polonia pozostaje na marginesie polskiego życia społecznego i politycznego. Proces ten widać jak na dłoni, podczas ciągle trwającej akcji Stop Act H.R 1226, gdzie warszawskie elity stosują wobec Polonii popularną zabawę dla dzieci, „stary niedźwiedź mocno śpi”. Udając, że żydowskie roszczenia bezspadkowe nie istnieją i Polonia też w tej zabawie nie istnieje i wszystko będzie cacy, bo my też jesteśmy narodem wybranym i wszyscy znają i podziwiają naszą historię. Tylko, że to nie zabawa tylko fakty, a zawsze głodny niedźwiedź nie odpuści, bo kiedy polonijni woluntariusze rozmawiali ze stafersami kongresmenów, amerykańscy senatorowie, „w podskokach”, podpisywali list do Premiera Morawieckiego. Ale co się dziwić z jednej strony mamy polskich woluntariuszy z drugiej strony wysoko opłacanych żydowskich lobbystów latających tylko biznes klasą, z trzeciej strony profesjonalne głuche milczenie. Nie chcemy już wnikać z czego ono wynika. Historia rozsadzi, kto bronił polskiej racji stanu. Stało się coś jeszcze: do świadomości wszystkich Polaków dotarła nowa narracja: Polonia amerykańska wraca w polskiej świadomości w krąg liczących się proaktywnych obrońców polskiej racji stanu. Prawie wszyscy w Polsce wiedzą, co to są ustawy s.447 i HR 1226. Stało się to dzięki nagłośnieniu problemu roszczeń bezspadkowych przez Polonię amerykańską i red. Stanisława Michalkiewicza. Pierwszy krok w kierunku odbudowy propolskiego lobbingu w USA został wykonany.

Staje się także coraz bardziej jasne, że Polonia sama musi wypełnić swój patriotyczny obowiązek wobec polskiej racji stanu, Polski i polskiego narodu. Akcja przeprowadzona w Waszyngtonie, była pierwszą tego typu. Kolejne akcje prawdopodobnie będą się odbywały również w Waszyngtonie i w okręgach wyborczych w poszczególnych stanach. Teraz przychodzi czas na edukowanie kongresmenów i senatorów o niekonstytucyjności tych ustaw, ustawie z 1960 roku, oraz nieznanych dla opinii amerykańskiej faktach historycznych.

Polonia na całym świecie musi także posiadać długofalowy program na przetrwanie. Ewentualna wygrana marksizmu kulturowego spowoduje błyskawiczną asymilację polskiej diaspory i utratę dla państwa polskiego możliwości posiadania efektywnego lobbingu polityczno-ekonomicznego. Doskonałym przykładem asymilacji polskiej diaspory jest stan Wisconsin, gdzie co 9 mieszkaniec tego stanu posiada polskie pochodzenie. To w stanie Wisconsin powstał słynny znaczek milenijny z polskim orłem w koronie z krzyżem wydany na 1000 lecie państwa polskiego przez amerykańską pocztę. Tutaj działał charyzmatyczny kongresmen Klemens Zabłocki i wielu innych wielkich Polaków. Tutaj wychodziła liczna polska prasa. Tutaj ksiądz Dąbrowski zakładał drugą w USA polską wieś. Tutaj ksiądz Kruszka napisał pierwszą „Historię Polaków w USA”. Jednak pierwsza rewolucja kulturowa końca lat 60, proces inwigilacji środowisk polonijnych przez komunistyczną bezpiekę, brak kontaktu z krajem i brak charyzmatycznych liderów, położyły kres rozwojowi tej społeczności. Czas więc sięgnąć do źródeł i szkolić młodych liderów, którzy za kilkanaście lat nie dopuszczą do upadku polskiej społeczności na świecie. Jednak to wszystko wymaga profesjonalnych działań, wizji, skutecznej strategii, wykształconych, proaktywnych liderów, którzy znają się na zarządzaniu i umieją współpracować w grupie.
 Aby dopełnić czary przypomnijmy w tych trudnych, zrelatywizowanych czasach uniwersalną definicję, Jana Pawła II: „Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania”.
Nikt nam Polonii prawa do patriotyzmu tak pojmowanego nie odbierze. Polonia ma w sobie wystarczająco godności, aby bronić polskiej racji stanu.

Waldemar Biniecki, Kansas, biniecki@gmail.com
Katarzyna Murawska, Wisconsin, murakate1@yahoo.com

Thursday, April 12, 2018

W poszukiwaniu polskiej racji stanu.








„Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”
Długo poszukiwaliśmy opracowań na temat polskiej racji stanu i niestety nie udało się znaleźć niczego odkrywczego. Termin „racja stanu” jest definiowany jako: nadrzędny interes państwowy, interes narodowy, wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami, wspólny dla większości obywateli i organizacji działających w państwie lub poza jego granicami, ale na jego rzecz. Nie ma w polskiej bibliografii zbyt wielu pozycji na ten temat. Nie mieliśmy za to żadnych problemów ze znalezieniem licznych źródeł na temat: Pax Americana, Pax Romana, Pax Britannica i wielu innych. Jeśli więc mówimy o definiowaniu polskiej racji stanu nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć Romana Dmowskiego, którego  okrągłostołowy establishment uważa po prostu za faszystę. Z powodu tych negatywnych konotacji, także odradzające się elity niepodległościowe boją się otwarcie uznać Dmowskiego za twórcę współczesnego Pax Polonica. W 1903 roku Roman Dmowski w książce „Myśli nowoczesnego Polaka” powiedział: „każdy ma obowiązek być czynnym obywatelem, znającym stan spraw politycznych swego kraju i wpływającym na ich bieg w miarę sił swoich. Wszyscy są za bieg tych spraw odpowiedzialni”.

Poszukiwanie Pax Polonica w polskiej historii.
Oto, na przestrzeni dziejów, pojęcie Pax Polonica desygnowane było: faktem istnienia państwa Mieszka, w ktorym gościom „nie mógł spaść włos z głowy” na mocy obyczaju, a nie przymusu, ale także faktem przyjęcia chrześcijaństwa z rąk Słowian. Pax Polonica to także pierwsza globalna konferencja zwana Zjazdem Gnieźnieńskim, założenie w 1364 roku Akademii Krakowskiej, koncepcja Unii Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a później niezaprzeczalna potęga Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Aspektami tego samego zjawiska była dyplomacja Włodkowica i pokonanie potęgi Zakonu Krzyżackiego; Konstytucja „Nihil Novi”, poezja Kochanowskiego, koncepcja nowoczesnego państwa Andrzeja Frycza Modrzewskiego zawarta w  „O poprawie Rzeczypospolitej”. To odkrycia Kopernika. Emanacja Pax Polonica zawiera się we wszechstronnej działalności Mikołaja Kopernika, w słowach Czarneckiego „jam nie z roli ani soli, jeno z tego, co mnie boli”, ale w także ocaleniu Europy przez Jana III Sobieskiego przed zalewem Imperium Otomańskiego. To niezwyciężona husaria. Pax Polonica to: Konstytucja 3 Maja i dorobek księdza profesora St. Staszica; to Powstania Narodowe, ale także walka „za wolność naszą i waszą” w Rewolucji Amerykańskiej i Wiośnie Ludów, to również Mickiewicz, Słowacki i Norwid,  perły patriotyzmu w muzyce Chopina, krzyk Dzieci Wrześnieńskich, Pierwsza Kadrowa, Błękitna Armia; „Cud  nad Wisłą”. Dyplomatyczne wysiłki Paderewskiego i Dmowskiego w Stanach Zjednoczonych, doprowadziły do tego, że prezydent Wilson,  w swoim słynnym orędziu, w punkcie 13 swojego programu, powtórzył główne założenie memorandów Dmowskiego: „Stworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza, niepodległością polityczną, gospodarczą, integralność terytoriów tego państwa ma być zagwarantowana przez konwencję międzynarodową” Należy także pamiętać o słynnym, pięcio-godzinnym exposé dotyczącym całości polskich żądań,  które Roman Dmowski wygłosił na konferencji kończącej I wojnę światową w Wersalu. Swoje  przemówienie przedstawił po angielsku i francusku: „Mówiłem tedy na przemian w dwóch językach [...] co sprawiło, że przemówienie moje trwało podwójną ilość czasu”. Ukoronowaniem  zasług Romana Dmowskiego dla Rzeczpospolitej  Polskiej było złożenie podpisu pod Traktatem Wersalskim 28 czerwca 1919 r. Który to traktat uznawał niepodległość Polski.
Paderewski, Dmowski i Piłsudski, Gdynia, idea Intermarium, Westerplatte, Bóg, Honor, Ojczyzna na sztandarach, a także rotmistrz Pilecki i Żołnierze Niezłomni; Prymas Tysiąclecia, Jan Paweł II i „Solidarność”. O tym wszystkim musimy mówić nie tylko lokalnie w Polsce, ale globalnie w wielu językach, adresować Pax Polonicę do globalnych ignorantów i wrogów Polski.

Patrioci spod znaku Rodła.
Przy szalejącym wokół niemieckim nazizmie 6 marca 1938 w Theater des Volkes w Berlinie rozpoczął się I Kongres Polaków w Niemczech. Był to niesamowity akt odwagi, całkowicie pomijany w polskiej historiografii. Uchwalono na nim „Pięć prawd Polaka”, które stanowiły ideową podstawę działalności Związku Polaków w Niemczech, ale również kwintesencje Pax Polonica w przededniu wielkich zmian geopolitycznych.
1.Jesteśmy Polakami.
2.Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci.
3.Polak Polakowi Bratem!
4.Co dzień Polak Narodowi służy.
5.Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!
Celem kongresu było zwrócenie uwagi świata na półtoramilionową społeczność polską w Niemczech, która dzięki takim działaczom Związku jak: Stefan Szczepaniak, Jan Kaczmarek, Józef Michałek, Jan Baczewski czy Edmund Osmańczyk, przypominała, „że jestesmy Polakami i pozostaniem na wiek wieków”. Dzięki wysiłkom działaczy ZPwN wychodziło kilka bardzo dobrych publikacji min: Dziennik Berliński, Polak w Niemczech, Mały Polak w Niemczech, Gazeta Olsztyńska, Mazur, Głos Pogranicza, Kaszub, Dziennik Raciborski, Ogniwo, Nowiny Codzienne. Związek został zdelegalizowany przez rząd III Rzeszy w lutym 1940 r. Represje dotknęły wielu członków, część z nich rozstrzelano, ok. 1200 trafiło do obozów koncentracyjnych, głównie w Hohenbruch, Mauthausen-Gusen i Sachsenhausen." Zdecydowana większość została zamęczena lub zamordowana. Zginęli za Polskę.

Polska tożsamość narodowa a Polonia amerykańska.
Dzieło I. J Paderewskiego, Jana Smulskiego, działaczy Związków Sokolich i ochotników „Błekitnej Armii” kontynułowali emigranci po II wojnie światowej.
„Obrona Polski jest dzisiaj naszym najświętszym i najważniejszym obowiązkiem” powiedział w 1944 roku Karol Rozmarek, legendarny prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej. Słowa te nigdy nie straciły swojej aktualności. Jestesmy dumni z takich działaczy jak: Karol Rozmarek, Alojzy Mazewski i setek innych oddanych sprawie polskiej patriotów pracujących dla Polski w rozmaitych zakątkach Stanów Zjednoczonych. Wśród nich warto wspomnieć bardzo zasłużonego dla sprawy polskiej, legendarnego kongresmana z Milwaukee, Klemensa Zabłockiego. Długo można wymieniać listę zasług, świetnie zrealizowanych pomysłów oraz setki milionów dolarów przesłanych do Polski. Doskonałe wpisują się w taka narrację artykuły polonijnych naukowców i audycje radiowe o Katyniu, o Siłach Zbrojnych na Zachodzie, o Armii Krajowej, Narodowych Siłach Zbrojnych, o zbrodniach gułagów, holokauście i o polskich zdrajcach na usługach Moskwy i na wiele innych tematów  podtrzymujących polską tożsamość narodową.

Konferencja jałtańska i koniec Pax Polonica.
 W dniach od 4 do 11 lutego 1945 miało miejsce w Jałcie spotkanie liderów koalicji antyhitlerowskiej, tzw. Wielkiej Trójki, do której należeli: przywódca ZSRR Józef Stalin, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill oraz prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Konferencja miała decydujące znaczenie dla upadku Pax Polonica. Okrojono Rzeczpospolitą terytorialnie. Polska utraciła Kresy Wschodnie na rzecz sowieckiej Rosji. Ustalono rekompensatę w postaci historycznie polskich, a administracyjnie  niemieckich ziem: Ziemi Lubuskiej, Pomorza Zachodniego, Prus Wschodnich,  Śląska oraz byłego Wolnego Miasta Gdańska. Mocarstwa zgodziły się na utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej urzędującego w Warszawie, który zobowiązany został do przeprowadzenia wolnych wyborów na zasadzie powszechnego głosowania, choć w konsekwencji zostały one sfałszowane. Churchill i Roosevelt dali Stalinowi carte blanche na siłowe zniszczenie podziemia zbrojnego – przede wszystkim Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Powzięte w Jałcie postanowienia odbyły się bez udziału i zgody przedstawicieli Rządu Polskiego na Uchodźctwie, który wkrótce przestano uznawać. Nie było już Paderewskiego, Dmowskiego, Piłsudskiego czy generała Sikorskiego, którzy mogliby być ambasadorami polskiej racji stanu. Churchill złamał zapisy polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego z dnia 21 sierpnia 1939 roku a w szczególności zapis tajnego protokołu do tego układu, który mówił o gwarancjach granic. Traktat sojuszniczy rozwijał wcześniejsze, jednostronne gwarancje brytyjskie z 31 marca 1939 i gwarancje dwustronne zawarte w protokole podpisanym 6 kwietnia 1939. Był to dokument prawa międzynarodowego zobowiązujący obie strony sygnujące do udzielenia sobie  wzajemnej pomocy militarnej w przypadku agresji na jedną ze stron.
Po ogłoszeniu decyzji jałtańskiej w wielu polskich domach w USA zniknął ze ścian portret Franklina Delano Roosevelta.

Homo Sovieticus a Pax Polonica
Wkraczająca dwukrotnie na tereny Polski Armia Czerwona wraz z NKWD dokonuje ostatecznego rozrachunku z elitami Polski niepodległej. Nowa fala terroru, morderstw politycznych, gwałtów i wszechobecnej cenzury ogarnęła Polskę. Doskonale ilustrują ten proces słowa Stalina: "Ta wojna różni się od wszystkich poprzednich: kto zajmuje terytorium ten ustanawia własny porządek społeczny. Każdy wprowadza swój system tam, gdzie wchodzi jego armia. Inaczej być nie może". To czego nie dokonali Niemcy przez 5 lat okupacji, dokończyli Sowieci. Obaj okupanci dokonali eksterminacji polskiej inteligencji: pracowników naukowych, adwokatów, lekarzy, wyższych urzędników państwowych, działaczy społecznych, a także harcerzy, księży, oficerów rezerwy, artystów – czołowych, przedstawicieli narodu polskiego. Symbolem eksterminacji jest Katyń, obóz koncentracyjny KL Auschwitz i inne, gułagi sowieckiej Rosji, obława augustowska, coraz bardziej zapomniany cmentarz w Palmirach i setki mu podobnych. Od momentu zakończenia II wojny światowej, ciągle brakuje kompleksowych badań, liczb i syntetycznej analizy strat. Jeden Leszek Żebrowski nie wystarczy, aby tego dokonać. Profesor Bogdan Musiał, pisze: „16 sierpnia 1945 roku między Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej a Związkiem Sowieckim została zawarta umowa o wynagrodzeniu szkód wojennych wyrządzonych Polsce przez Niemcy. W myśl tej umowy Związek Sowiecki zrzekł się wszelkich roszczeń do mienia poniemieckiego i innych aktywów na całym terenie Polski. Tyle mówi traktat, ale Mołotow uznał, że majątek przejęty przez Polskę na skutek dołączenia do niej Ziem Północnych i Zachodnich, przekroczył wartość reparacji, co spowodowało, że to Polska stała się dłużnikiem Związku Sowieckiego. Z tego względu rząd polski został zobowiązany do corocznych dostaw węgla po specjalnych cenach (na poziomie ok. 10 % cen światowych). Od początku 1945 roku, na terytorium dzisiejszej Polski sowieckie komanda przeprowadziły systematyczną akcję rabunkową - demontowały i wywoziły infrastrukturę przemysłową: całe fabryki, elektrownie, młyny, urządzenia, tory kolejowe, stacje telefoniczne, rzeźnie, surowce, półfabrykaty, bydło, z całej "wyzwolonej" Polski. Rabunek ten był zaplanowany i przeprowadzany systematycznie na osobiste polecenie Stalina. Od 1944 roku trwa sowietyzacja polskiego życia społecznego i politycznego. Jest to w efekcie eksperyment inżynierii społecznej- którego celem jest zastąpienie modelu polskiego, katolickiego patrioty na model polskiego człowieka sowieckiego homo sovieticus - tak to określił rosyjski naukowiec Aleksander Zinowjew. W tym celu sprowadza się z sowieckiej Rosji tysiące tzw. ekspertów z rodzinami, którzy obejmują kluczowe stanowiska we wszystkich strukturach państwa. 22 lipca 1952 r., Sejm uchwalił konstytucję. Głosiła ona, że „Polska Rzeczpospolita Ludowa jest krajem demokracji ludowej”, w którym „władza należy do ludu pracującego miast i wsi”. Projekt konstytucji opracowany został w oparciu o wzorce sowieckie i był osobiście poprawiany przez Józefa Stalina. Tak więc sowietyzacja Polski stała się kluczowym etapem prowadzącym do utrwalenia „żelaznej kurtyny” na terenie Europy Wschodniej i pełnego podporządkowania krajów wschodnioeuropejskich Związkowi Radzieckiemu. Przykładem ilustrującym nową inżynierię społeczną niech będzie postać Mariana Rejewskiego, polskiego geniusza matematycznego i pogromcy słynnej niemieckiej Enigmy, który całą resztę swojego życia spędza, przy biurku w bydgoskich Zakładach Elektronicznej Techniki Obliczeniowej, jednak pod bacznym nadzorem najpierw Urzędu Bezpieczeństwa a potem Służby Bezpieczeństwa. Nie wolno mu było niczego nowego projektować ani też kontaktować się ze światem zewnętrznym. Inni np. jak największy amant polskiego kina przedwojennego Aleksander Żabczyński, uczestnik walk pod Monte Cassino, nigdy już nie zagrał w żadnym filmie w powojennej Polsce. Promowano za to klasę robotniczo-chłopską. „Nie matura, lecz chęć szczera- zrobi z ciebie oficera.” Trwa promowanie nowej elity, która  niejednokrotnie prosto z Urzędu Bezpieczeństwa z naganem w ręku ociekającym krwią patriotów wkracza do polskich uniwersytetów, sądów, instytucji kultury, ministerstwa spraw zagranicznych i innych ważnych instytucji. Proces ten trwa i multiplikuje się do dziś.  Potomkowie Bieruta nadal zasilają kadry MSZ, a „marcowi docenci” obniżają rangę polskich uniwersytetów. Tak ocenia to historyk, specjalista od spraw polsko - niemieckich, prof. Włodzimierz Borodziej, nota bene syna Wiktora Borodzieja, wysokiego rangą oficera komunistycznej bezpieki, "gwiazdy wywiadu PRL" odpowiedzialnej za m.in. dezintegrację Polonii w RFN w latach 80 -tych, “powojenna Polska stała się bardziej proletariacka."
I rzeczywiście, oblicze Polski, przeoranej w ciągu 6 wojennych lat przez dwa barbarzyńskie totalitaryzmy, zmieniło się nie do poznania. Blisko 6 milionów polskich obywateli zginęło lub zostało zamordowanych. Rzeczpospolita poniosła trudne do oszacowania straty materialne, odebrano jej blisko połowę przedwojennego terytorium. Podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej nasz kraj stracił:
57 procent prawników,
39 procent lekarzy,
30 procent duchownych, głównie katolickich,
prawie jedną trzecią kadry akademickiej.
Większa część elit, które po wybuchu wojny wyemigrowały z Polski, nie powróciła, w tym liczni intelektualiści, artyści, politycy, urzędnicy, oficerowie. Polska opanowana przez Sowietów i ich polskich pomocników nie była bowiem tym krajem, o wolność którego - orężem lub słowem - walczyli od 1 września 1939 roku. "

III Rzeczpospolita a Pax Polonica
"Dogadanie się”, wg określenia działacza postkomunistycznej SLD Włodzimierza Czarzastego, przedstawicieli tzw. konstruktywnej lub demokratycznej opozycji z komunistami przy okrągłym stole w 1989 roku, skutkowało między innymi niedopuszczeniem do władzy reprezentacji środowisk patriotycznych, niepodległościowych i polskiej emigracji. Tym samym zdecydowano się na model transformacji zgodnej z ustalonym wówczas kontraktem. W polskiej debacie politycznej fałszywie pobrzmiewa postać intelektualnego guru tzw. totalnej opozycji, Adama Michnika, historyka z wykształcenia, który w 2013 roku, na łamach opiniotwórczego niemieckiego tygodnika Spiegel, stwierdził, że Polacy muszą uczyć się demokracji, bo demokratycznych tradycji w tej części Europy nie było. Cytat: "W krajach wschodniej Europy było wprawdzie silne pragnienie wolności, ale żadnej demokratycznej tradycji, stąd istnieje tu groźba anarchii i chaosu. Jesteśmy nieślubnymi dziećmi, bękartami komunizmu, który ukształtował naszą mentalność”. Tak, jak gdyby Polska nie posiadała żadnej przeszłości, jakby wcześniej nie istniała II Rzeczpospolita i Rzeczpospolita Obojga Narodów.
Dwa lata wcześniej, w roku 2011, niemieckie elity rządzące wpadły w stan osłupienia słysząc, wypowiadane przez szefa ówczesnego polskiego MSZ Radosława Sikorskiego w Berlinie, pamiętne słowa: "Nie boję się silnych Niemiec, lecz ich bezczynności. " Polscy redaktorzy niemieckiej publicznej rozgłośni Deutsche Welle okrzyknęli wówczas Sikorskiego "wizjonerem znad Wisły ". Dziś, za tamte "wizje", będące często projekcją osobistych politycznych ambicji, płacimy jako państwo słony rachunek- kraju skolonizowanego ekonomicznie przez Niemcy.
Przywołanie choćby tych dwóch faktów dowodzi, że pojęcie Pax Polonica musi dziś na nowo wybrzmieć w przestrzeni publicznej w Polsce, ukształtować nowe pokolenia w procesie edukacji narodowej, ale także mozolnie przebijać się w relacjach multilateralnych.
Jest to warunkowane nie tylko potrzebą chwili i dynamiką obecnych procesów politycznych, ale także pokoleniowym długiem jaki mamy do spłacenia wobec naszych niezłomnych przodków i przyszłych pokoleń.
Wydaje się, że obecny rząd próbuje rozszerzyć ten okrągłostołowy gorset, który - niczym niewidzialny mur - blokuje drogę do restauracji Pax Polonica. W naszym przekonaniu jest to możliwe, ale tylko przy otwarciu się na kręgi nieuczestniczące w dotychczasowym procesie politycznym i stworzeniu wraz z nimi szerokiej narodowej reprezentacji. Kontynuacja obecnej polityki, skutkująca ograniczaniem prawa udziału istotnym grupom polskiego społeczeństwa w debacie nad przyszłością Polski grożą frustracją, radykalizacją nastrojów i dalszą polaryzacją Polaków.       
Do czego to prowadzi widzimy obserwując stan aktualnej debaty politycznej, która polega głównie na tym, kto kogo bardziej werbalnie zdyskredytuje. Brak merytorycznych opracowań, badań i raportów. Dlaczego nie zaprasza się do dyskusji przedstawicieli polonii, osób, które powróciły do kraju, po latach spędzonych na emigracji na Zachodzie? Dlaczego Polonia nie ma swoich reprezentantow w Sejmie, a ma ich np.; mniejszość niemiecka?  Doświadczenie i percepcja różnych realiów mogłoby być nieocenionym impulsem do - niekwestionowanych przecież przez polityków obozu rządzącego - zmian strukturalnych tak w polskiej gospodarce, jak i życiu publicznym.
Zamiast tego mamy przerzucanie się - przez często jednostronnie dobrane grono politycznych celebrytów - opiniami, usłyszanymi w innych pseudo debatach, bez odwołania się do rzetelnych opracowań, obiektywnych think tanków czy badań naukowych. Są oczywiście wyjątki, ale jest ich ciągle zbyt mało.
Nagłaśnianie w przestrzeni medialnej incydentu o tym jak poseł „puścił oko” do posłanki powoduje, że próby podjęcia rzeczowej debaty nie wzbudzają już większego zainteresowania. A może właśnie o to chodzi? Warto jednak pamiętać, że wyścig medialnych szczurów za największą oglądalnością i wiadomością dnia, nie zawsze daje oczekiwany wynik.
 Warto też postawić pytanie, gdzie są owe słynne propolskie think tanki czy ośrodki uniwersyteckie, które powinny działać niezależnie od posiadanych poglądów czy “obcych srebrników" i w atmosferze wolnej, merytorycznej debaty podejmować dyskusje na temat rozwoju państwa, koncepcji Trójmorza, nowej konstytucji, czy choćby nowych rozwiązań podatkowych przyjaznych dla polskich rodzin.

Jak obecnie rozumieć pojęcie „polska racja stanu”?
Dynamika procesów geopolitycznych na kontynencie, jak i w skali globalnej zmusza dziś Polaków do nowego spojrzenia na definicję naszej racji stanu. Nie ulega kwestii, że będzie ona nadal rozumiana jako działanie w majestacie Rzeczpospolitej dla realizacji nadrzędnego interesu państwa polskiego, wspólnego wielu minionym i obecnym pokoleniom rodaków w kraju i na obczyźnie. 
Jej składowymi elementami pozostaną: niepodległość, suwerenność, integralność terytorialna, bezpieczeństwo państwa i utrzymanie narodowej tożsamości.
Kwestią otwartą pozostaje, jakimi metodami będzie się ją realizować i czy w którymś momencie nie zwycięży, jak na Zachodzie, pokusa pójścia w stronę kolejnej utopii, definiowanej jako post polityka i post faktyczność, ponad uniwersalnymi wartościami naszej cywilizacji.  Dyskutujmy więc, organizujmy się, twórzmy od podstaw think tanki. Pokusę sztucznie utrzymywanej jednomyślność niech zastąpi szeroki, merytoryczny spór i nieskrępowana debata o najważniejszych obecnych polskich problemach, ale i o sprawach przyszłości.
Jeśli my Polacy, takiej debaty dziś nie podejmiemy, z pewnością zrobią to inni - a takie próby są już dostrzegalne, ale już z perspektyw realizacji własnych interesów, wyznaczania nowych stref wpływów i obszarów zależności. Epoka porządku z Jałty dobiegła końca.
 W roku 100-lecia odzyskania niepodległości sami rozpocznijmy nasz narodowy, autonomiczny dyskurs o naszej przyszłości.

Waldemar Biniecki, USA
Agnieszka Wolska, Niemcy
Katarzyna Murawska, USA"


W artykule wykorzystano następujące publikacje:
Roman Dmowski, „Myśli nowoczesnego Polaka”, Wyd. Nortom, Wrocław, 2002  
Stanisław Mikołajczyk, „Gwałt na Polsce” Wyd. CDN, Warszawa, 1983
Sławomir Cenckiewicz, Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943–1991, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań, 2011
Bogdan Musiał, „Wojna Stalina 1939-1945. Terror, grabież, demontaże.” Wyd. Zysk i S-ka, Poznań, 2012
Dariusz Kaliński „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski?” Wyd. Ciekawostki Historyczne.pl, Warszawa, 2017
Nikita Pietrow „Nowy ład Stalina. Sowietyzacja Europy 1945-1953” Wyd. Demart, Warszawa, 2015
Maryla Weisinger PAX POLONICA artykuł prasowy 2/9/2016