" Trudno być Polakiem nie nosząc w sobie tego dziedzictwa,

któremu na imię Polska”

Jan Paweł II

Wednesday, April 19, 2017

Jak Republika Irlandii współpracuje ze swoją diasporą?

Artykuł ukazał sie w Gazecie Warszawskiej, Dzienniku Berlińskim i Telewizji Republika 19 kwietnia 2017.

W ostatnim czasie mówi się dużo o innowacyjności, kreatywności i możliwościach polskiej gospodarki, zapominając o ważnym fakcie. Co roku Polonia ze Stanów Zjednoczonych wysyła do Polski około 900 milionów dolarów (nie wspominając innych krajów). Są to środki porównywalne z tymi, które inwestują u nas zagraniczne firmy.
Wszyscy pewnie pamiętamy wielki bum inwestycyjny jaki miał miejsce w Irlandii. Powstało na ten temat szereg opracowań, ale żadne z nich nie skupiło się na prostym fakcie: była to zasługa efektywnej współpracy diaspory irlandzkiej i rządu w Dublinie. Diaspora irlandzka należy do jednej z największych na świecie. W/g najbardziej znanej badaczki tego problemu prof. Christine Kinealy na całym świecie mieszka 70 milionów osób pochodzenia irlandzkiego. Najwięcej, bo 39,285,000 mieszka w USA. 5 milionów mieszka w Wielkiej Brytanii co stanowi 10% brytyjskiej populacji. W Kanadzie mieszka 3.48 miliona osób co stanowi 13% populacji. W Australii: 1.8 milion co stanowi 9.1% populacji. W Argentynie: mieszka od 350,000-500,000 Argentyńczyków irlandzkiego pochodzenia. Około 3 milionów obywateli innych krajów irlandzkiego pochodzenia posiada unijne, irlandzkie paszporty.

Wszystko jest policzone i zbadane. Od prof. Christine Kinealy dowiedziałem się, że badania nad diasporą są ważnym elementem zdobywania wiedzy o diasporze i jej potrzebach. Jest to ważna kwestia i nie wynika tylko polityki uniwersytetów, ale jest to zalecenie irlandzkiego rządu. Rząd irlandzki przywiązuje bowiem wielką uwagę do współpracy z diasporą. Podstawowym narzędziem współpracy jest przejrzysty i transparentny program współpracy rządu z diasporą zatytułowany: „Global Irish- Ireland’s Diaspora Policy”. Wizja tego programu również wyrażona jest w prosty sposób: “Our vision is a vibrant, diverse global Irish community, connected to Ireland and to each other, (naszą misja jest pełna energii, zróżnicowana globalna irlandzka społeczność połączona z Irlandią i samą sobą.) Jest to chyba najlepiej wyrażona kwintesencja politycznej wizji po co istnieje diaspora. Cały dokument składa się z pięciu części i mieści się na zaledwie 50 stronach. Wypowiadają się w nim oficjale rządowi, co nadaje temu dokumentowi odpowiedniej rangi. Oto jego zasadnicze części:

1. Wspieranie Diaspory. (Emigrant Support Programme)- jest to zasadnicza część całego programu przyznającego granty dla 210 organizacji w ponad 20 krajach na pięciu kontynentach. Prawo do składania grantów mają organizacje non profit i projekty. Można tego dokonać tylko w systemie on line na stronie danego konsulatu lub ambasady. Procedura jest także prosta i przejrzysta. W ramach tej pomocy można także otrzymać pieniądze na osoby chore lub w starszym wieku.

2. Łączenie Diaspory. Celem tej części programu jest pomoc ekonomiczna dla kraju, stabilizacja i podnoszenie międzynarodowej reputacji Irlandii. W ramach tego programu promuje się:” Global Irish Network” czyli sieć połączeń biznesowych w ramach diaspory. Rolę inspiratora i adwokata tego programu pełnią irlandzkie konsulaty.

3.Narzędzia współpracy z diasporą. Czytamy tutaj o wspieraniu organizacji irlandzkich i podnoszenie ich poziomu merytorycznego, aby mogły one uczestniczyć w życiu społecznym danego kraju i reprezentować interesy irlandzkie, zachęcanie do rozwijania forum ekonomicznych, kładzenie nacisku na udział młodych osób w działalności organizacji, rozwój sieci biznesowych powiązanych z Irlandią.

4. Nagradzanie przedstawicieli diaspory i organizacji nagrodą prezydencką. Coroczne nagrody prezydenckie, uroczyste wręczanie certyfikatów irlandzkiego dziedzictwa. Nagrody te mają charakter prestiżowy.

5. Stała analiza i badanie diaspory w zakresie jej potrzeb. W tym miejscu należałoby przytoczyć fragment wywiadu udzielonego przez Joe McHugh ministra ds. diaspory, który powiedział maju 2016, że „musimy wiedzieć czego chce diaspora”. I nie są to tylko zapewnienia polityków drugiej albo 3 ligi. Joe McHugh jest czołowym politykiem w Irlandii i jednym z trzech ministrów w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Handlu. Co kilka lat program ten jest skrupulatnie modyfikowany. Jednym z pytań było także pytanie „Czy Pan minister posiada jakiekolwiek doświadczenie w pracy z diasporą i czy kiedykolwiek mieszkał za granicą.” Irlandia posiada w USA 5 konsulatów, 12 konsuli honorowych i 3 profesjonalne agencje rządowe: 2 biznesowe i 1 turystyczną funkcjonujące w największych miastach USA. W połączeniu z organizacjami diaspory irlandzkiej to potężna maszyna zasilająca ekonomię Irlandii. Tyle w telegraficznym skrócie.
Do promocji strategicznych interesów Polski na świecie potrzeba dobrze przemyślanej strategii, opartej na szczerej chęci współpracy z Polonią. Wyniki badań potwierdzają obraz Polonii nowoczesnej, wykształconej, zamożnej oraz dumnej ze swojego pochodzenia. Wydaje się, że Polonia dysponuje potencjałem, który może nie tylko pomóc wspierać strategicznie polskie interesy na świecie, ale również pomóc zmieniać obraz Polski. Do tego potrzebna jest jednak ponadpartyjna wizja współpracy z Polonią, tą liberalną i konserwatywną w kraju nad Wisłą. Tej kwestii trzeba jednak nadać profesjonalny bieg. Odnosząc się pokrótce do przedstawionego materiału trzeba podkreślić rażące braki w wiedzy na temat Polonii (wynika to przede wszystkim z braku badań na tematy polonijne), brak inwestycji w umiejętności współpracy istniejących liderów, którzy dbają raczej o swój wizerunek niż o realizację jakiegoś projektu od A do Z. Całkowity brak transparentności (powstającym projektom brak jest prostych informacji, kto jest autorem, jakie są źródła uzyskiwania finansów itd.) Nawet instytucje udzielające grantów nie podają takich informacji (kto i ile uzyskał). Osoby, które zajmują się Polonią są do tego najczęściej nieprzygotowane, opierając się na ogół przysłowiową wiedzą” od szwagra z Chicago” niż rzetelnymi badaniami. Nic nie jest policzone i zbadane. Proszę Państwa przez 25 niewiele osiągnęliśmy w tej mierze. Zamiast dalej masakrować się w internecie lub w miernych debatach o niczym, warto się wziąć profesjonalnie za naprawę Państwa.




Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r. były wykładowca na UW Milwaukee i Kansas State University. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting, działacz polonijny, autor i publicysta, email: waldek@binieckiconsulting.com

Wednesday, March 1, 2017

Potencjał Polonii amerykańskiej a polski lobbing.

Artykuł ukazał się w Nowym Dzienniku, Dzienniku Berlińskim, Gazecie Warszawskiej,portalach "Solidarni2010 , W polityce, TV Republika. w 1 marca 2017.



Od ponad roku Fundacja Pax Polonica systematycznie, drąży temat propolskiego lobbingu w Stanach Zjednoczonych. Napisaliśmy ze kolegą współzałożycielem naszej Fundacji kilka, mam nadzieję, ciekawych artykułów oraz miałem okazję zaprezentować pomysł powołania „rządowej lokomotywy”: instytucji, która by promowała propolski lobbing obywatelski w Ameryce Północnej. Pomysł ten przedstawiałem na dwóch konferencjach w Nowym Jorku i w Warszawie z udziałem czynników rządowych. Rezultaty są na razie niewielkie bo, żeby w Ameryce Północnej powstał profesjonalny polski lobbing musi przede wszystkim zaistnieć wola polityczna centrów decyzyjnych. Musi na tym zależeć Warszawie jak i samej Polonii. 

W artykule tym nie poruszam aspektu lobbing zawodowego, który jednak nie może istnieć bez aspektu, który opisuję czyli lobbingu obywatelskiego, rozumianego jako system powiązanych z sobą organizacji i woluntariuszy, których celem ma być aktywna pomoc państwu polskiemu w realizacji celów politycznych, ekonomicznych oraz obrony dobrego imienia Polski i Polaków. Oprócz woli politycznej, wymaga to jednak pewnej wizji i planu stworzenia takiego systemu.

Przejdźmy jednak do przypomnienia faktów. Co wiemy o Polonii amerykańskiej? Otóż wybory prezydenckie 2016 przełamały mit o tym, że Polonia nie głosuje. To właśnie głosy Polonii w stanach Wisconsin (9,3% Amerykanów polskiego pochodzenia), Michigan (8,6) i Pensylwanii (7.28%) jako „swing states” miały istotny wpływ na wynik wyborów prezydenckich. Przy liczbie 9,569,207 co stanowi (3.2%) populacji USA (Źródło: U.S. Census Bureau, 2010 American Community Survey), Polonia to potężna siła polityczna, której nie można lekceważyć na amerykańskiej scenie politycznej. Moment zmiany władzy w USA jest dla pomysłu propolskiego lobbingu najdogodniejszy. Jeśli taka decyzja w ogóle zapadnie musi zapaść teraz.

Ale wróćmy do faktów: ” Amerykanie polskiego pochodzenia są bogatsi niż przeciętny Amerykanin (79 tys. dol. wobec średniej 63 tys. jeśli chodzi o dochód na rodzinę) oraz są lepiej wykształceni (36 proc. wobec 28 proc. ukończyło studia). “ Większość (71 proc.) deklaruje przynależność do kościoła rzymsko-katolickiego (Piast Institute. Studium „Polish Americans Today: A Survey of Modern Polonia Leadership”2013). Tak jak w Polsce, rodzice inwestują w swoje dzieci i starają je wysłać do najlepszych uniwersytetów w całych Stanach Zjednoczonych. Jest to pokaźna inwestycja, ponieważ przeciętne studia licencjackie rocznie kosztują $33,215 (www.collegeboard.org/), studia magisterskie kosztują rocznie w zależności od specjalności od $30,000 do $120,000 (www.bestmastersdegrees.com) a studia doktoranckie kosztują rocznie w zależności od specjalności od $53,625-$113,035 (www.collegedata.com/). Podałem dane dla uczelni publicznych.
Dobrze wykształcony Amerykanin polskiego pochodzenia z doktoratem już na samym początku warty jest około $250.000. Na uniwersytetach istnieją i powstają polskie kluby studenckie, od wschodniego wybrzeża do zachodniego po Alaskę i Hawaje. Sporą, ciągle powiększającą się grupę stanowią studenci z Polski. Potrzebują one jakiegoś planu, wizji jednoczących ich wokół wspólnych celów. Jednym z takich narzędzi mogłaby być idea stworzenia transparentnego systemu stypendialnego. Poza Fundacją Kościuszkowską żadna inna organizacja polonijna nie dopracowała jeszcze naprawdę czytelnego, dostępnego i stabilnego systemu stypendialnego. Aby myśleć poważnie o stworzeniu propolskiego lobbingu w Ameryce stypendia odgrywają tutaj istotną rolę.
Czekamy również na projekty i programy badawcze dla naszych studentów i naukowców adresowane z Polski.
 Bez zaplecza intelektualnego nie można budować polskiego lobby. Istotną rolę w tym procesie odgrywają polscy naukowcy pracujący w USA, amerykańscy naukowcy polskiego pochodzenia i inni, którzy zajmują się polską problematyką. Fundacja Kościuszkowska ponad dwa lata temu postanowiła przygotować listę uznanych naukowców nauk ścisłych i w ten sposób powstało „Collegium of Emitent Scientists” mówi Pan Marek Skulimowski nowy Prezes i Dyrektor Wykonawczy Fundacji. „W ten sposób Fundacja opracowała listę blisko 400 eminentnych profesorów nauk ścisłych, która ciągle się powiększa. Następnym krokiem, w najbliższej przyszłości będzie stworzenie podobnej listy wybitnych humanistów - “ Collegium of Eminent Humanists”. Musimy w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że lista ta dotyczy profesorów, którzy uzyskali „tenure” czyli formę polskiej habilitacji oraz mają znaczny dorobek naukowy w formie publikacji. Prawie na każdym amerykańskim uniwersytecie istnieje grupa polskich naukowców, amerykańskich z polskim pochodzeniem lub tych, którzy zajmują się zagadnieniami polskimi. Posiadają oni już doktoraty lub przygotowują się do uzyskania „tenure”, bądź tych którzy posiadają stopień magistra lub tych, którzy pracują w administracji (bezpośrednio zarządzają jednostkami naukowymi). „Od instruktora do profesora” jest to poważna grupa ludzi, z ogromnym potencjałem intelektualnym, której nie można lekceważyć. Polscy naukowcy pracują na setkach uniwersytetów na całym świecie i grupa ta powinna również być motorem rozwoju w Polsce i to o nich powinny zabiegać polskie uniwersytety, ośrodki badawczo-rozwojowe oraz różnego szczebla ośrodki władzy. 

Wykształconych Amerykanów polskiego pochodzenia jest w Stanach bardzo dużo. Można ich spotkać praktycznie w każdej dużej korporacji, szpitalu oraz w różnych dziedzinach życia społecznego. Czy mamy jednak dla nich jakąś konkretną, profesjonalną propozycję? Obecne organizacje polonijne unikają polityki jak ognia, a nie mając żadnego wsparcia politycznego w realizacji swoich misji ich działalność jest coraz bardziej minimalizowana. Brakuje liderów, ciekawych pomysłów, strategii działania i profesjonalizacji działań. Dzisiaj, aby utrzymać w USA polską tożsamość Polonii i budować polski lobbing, weekendowy woluntaryzm już nie wystarcza. Trzeba sprofesjonalizować Polonię i przyciągnąć jej zaplecze intelektualne. Potrzebny jest także profesjonalny i strategiczny sygnał z kraju nad Wisłą w postaci grantów, stypendiów oraz systemu szkoleń dla liderów. Obecny stan integrowania elit polonijnych w struktury państwa polskiego jest dyplomatycznie to ujmując „dalece niewystarczający”.

Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r. były wykładowca na UW Milwaukee i Kansas State University. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting, działacz polonijny, autor i publicysta, współzałożyciel, prezes i CEO Fundacji PaxPolonica. email: waldemar.biniecki@paxpolonica.org


Friday, February 17, 2017

Wkład Polonii amerykańskiej w rozwój państwa polskiego.

Artykuł ukazał się w Nowym Dzienniku, Dzienniku Berlińskim w lutym 2017.


Na konferencji „Polonia a Państwo Polskie”, która odbyła się w listopadzie 2016 w Warszawie Pan Adam Bąk z Fundacji Bąk Family, przedstawił ciekawą tezę, że Polonia amerykańska wysyła rocznie z USA do Polski średnio 900 milionów dolarów. Nasza Fundacja Pax Polonica postanowiła ten wątek podjąć i rozwinąć. Artykuł ten przedstawia na bazie dostępnych danych, wkład Polonii amerykańskiej w rozwój państwa polskiego od 1918 roku do chwili obecnej oraz zachęca także do refleksji na rozmaite wątki: udziału Polonii w życiu społeczno-politycznym w Polsce, jej stopnia integracji w strukturach państwa, w jaki sposób Polonia jest traktowana przez państwo polskie, polskich polityków i dziennikarzy przed i po wyborach oraz wielu innych. Konferencja odbywała się między innymi na warszawskim Żoliborzu, gdzie znajduje się zapomniany pomnik Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej, potocznie zwany pomnikiem Hallerczyków.
          Pomoc Polonii dla Polski po I wojnie światowej.  
1.      Danina Krwi. Armia Hallera została zorganizowana na zasadzie zaciągu ochotniczego spośród Polaków służących w wojsku francuskim, polskich jeńców wojennych z armii niemieckiej i austriackiej (ok.35 000) . Istotną jej część stanowili również ochotnicy ze Stanów Zjednoczonych (ok. 22.000), Kanady (221 osób) i Brazylii (ponad 300). Koszty szkolenia, wyposażenia i transportu armii wziął na siebie rząd Francji a rekrutacją w Ameryce zajęło się Polskie Towarzystwo Gimnastyczne “Sokół” (Polish Falcons Gymnastic Society), zasłużone w rozwijaniu świadomości narodowej, patriotyzmu i w podnoszeniu sprawności fizycznej polskiej młodzieży. "Jeżeli mówimy o odzyskaniu przez Polskę niepodległości, to koniecznie trzeba wspomnieć o ogromnym wysiłku wychodźstwa polskiego w Ameryce w czasie I wojny światowej, które dostarczyło ponad 20 000 ochotników do Armii Polskiej we Francji, tzw. Błękitnej Armii, dowodzonej przez gen. Józefa Hallera. Żadna inna diaspora na świecie nie zdobyła się na tak niesamowity wysiłek." (Dr Teofil Lachowicz). To niezwykły fakt w historii Polski, USA i świata.
2.      Polski lobbing po raz pierwszy. Ważnym faktem były zabiegi dyplomatyczne polskich organizacji a przede wszystkim osobisty wpływ i przyjaźń Ignacego Jana Paderewskiego z prezydentem Stanów Zjednoczonych Wilsonem. Dzięki osobistemu zaangażowaniu Ignacego Jana Paderewskiego, prezydent Woodrow Wilson podpisał 5 października 1917 dekret zezwalający Polakom z USA formować swoją armię. Ponieważ prawo amerykańskie nie pozwalało na szkolenie obcej armii na swoim terytorium z pomocą przyszła Kanada, oddając do dyspozycji tereny pod miasteczkiem Niagara-on-the-Lake. Obóz otrzymał imię Tadeusza Kościuszki. 8 stycznia 1918 r. głos w spawie polskiej zabrały także Stany Zjednoczone. Amerykański prezydent Thomas Woodrow Wilson wygłosił orędzie do Kongresu USA, w którym stwierdził między innymi, że jednym z celów wojny jest - w 13 punkcie swego programu: "Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować traktatem międzynarodowym" - oświadczył prezydent USA. Francja i Anglia, nie zajęły osobnego stanowiska w sprawie polskiej, lecz wyraziły swoją solidarność z Rosją. Takie stanowisko zresztą prezentowano w wielu innych sytuacjach w Locarno, później w Monachium i w Jałcie.
3.      Finansowe wsparcie Polonii dla nowopowstałego państwa polskiego. Spektakularne działania polskich patriotów w USA na czele z Ignacym Janem Paderewskim, doprowadziły do powstania Herbert Hoover and the Organization of the American Relief Effort in Poland (1919-1923). Ta amerykańska rządowa organizacja wraz z innymi organizacjami takimi jak Polsko-Amerykanski Komitet Pomocy Dzieciom, przekazała do Polski 250 milionów dolarów. Pamiętajmy, że wartość dolara w okresie przed depresją była astronomicznie wysoka. W trakcie naszych dociekań udało się nam dotrzeć do wyliczeń dr. Aleksandra Rytla (słynnego założyciela Związku Lekarzy Polskich w Chicago) na temat innych zbiórek finansowych dla Polski w pierwszych latach po uzyskaniu niepodległości.

Fundusz Narodowy – 3 000
zbiórki lokalne – 10 500
paczki żywnościowe – 624
przekazy pieniężne – 1 600
wpłaty przez konsulaty – 11 500
pieniądze przesłane przez banki – 200 000
papiery wartościowe – 49 000
polska 6% pożyczka – 19 574
dolary przywiezione przez powracających emigrantów – 150 000

Sumy- w milionach dolarów -przesłane do Polski na podstawie opracowania dr. Aleksandra Rytla

Dane te dotyczą tylko pierwszych lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, ale musimy sobie zdać sprawę, że strumień dolarów płynął do Polski do września1939 roku.
           Brakuje danych o inwestycjach Polonii amerykańskiej w polską gospodarkę w tym okresie.

Pomoc Polonii dla Polski po II wojnie światowej.
4.      Polski lobbing po raz kolejny
           UTWORZENIE KONGRESU POLONII AMERYKAŃSKIEJ I KONGRESU POLONII KANADYJSKIEJ.
Kongres Polonii Amerykańskiej to największa organizacja polonijna na świecie. Powstała w czerwcu 1944 r. w mieście Buffalo w stanie Nowy Jork. Udział w zebraniu założycielskim wzięło ponad 2500 aktywistów polonijnych i polskich księży z terenu całych Stanów Zjednoczonych, ściślej mówiąc z 26 stanów. Celem tego zjazdu było zjednoczenie wszystkich Polaków i Amerykanów polskiego pochodzenia w celu zapewnienia egzystencji wolnego i niepodległego państwa polskiego po zakończeniu II wojny światowej. Jak wiemy z historii, tego celu nie zrealizowano, ale można śmiało powiedzieć, że proces tworzenia Kongresu Polonii Amerykańskiej był największą akcją jednoczenia Polonii w celu zapewnienia Polsce niepodległości. Stworzono ogromną federacyjną organizację zrzeszającą w najlepszych czasach ok. 10 milionów Amerykanów polskiego pochodzenia i Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych, a ich charyzmatyczni liderzy dawali wspaniały przykład, jak budować polski lobbing w Stanach Zjednoczonych. Również w 1944 r. został założony Kongres Polonii Kanadyjskiej – naczelna organizacja Polonii w Kanadzie. Zarząd Główny i Rada Kongresu mają siedzibę w Toronto. Jest on kontynuatorem założonego w 1931 roku Zrzeszenia Organizacji Polskich w Kanadzie. Skupia na zasadzie federacji świeckie organizacje i towarzystwa polonijne. Ma 13 okręgów lokalnych w głównych miastach i prowincjach Kanady, wszędzie tam, gdzie znajdują się większe skupiska polskie.

5.      PODSUMOWANIE NAJWAŻNIEJSZYCH DZIAŁAŃ POLONII AMERYKAŃSKIEJ NA RZECZ POLSKI I NARODU POLSKIEGO PO DRUGIEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ.
Prawdopodobnie jedyną pozycją na ten temat jest „Pomoc Polonii Amerykańskiej po 1939 roku-zarys zagadnienia. Studia Polonijne, Lublin 2009, prof. Joanny Wojdon.
Według profesor Wojdon, pierwszą organizacją, która zajęła się pomocą dla Polaków, była Rada Polonii Amerykańskiej. W wyniku zbiórek otrzymała ona do dyspozycji ponad 5,3 miliona dolarów. Razem z Kongresem Polonii Amerykańskiej prowadziły akcje wysyłania paczek do Polski.
Dzięki staraniom polskich organizacji w USA już z chwilą częściowego oswobodzenia kraju rozpoczęła w Polsce swoją działalność UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation). Pierwsze jej transporty nadchodziły przez rumuński port w Konstancy. Dopiero z chwilą uruchomienia portów w Gdańsku i Gdyni nabrała ona odpowiedniego rozmachu. Pierwszy statek z darami UNRRA przybył do gdańskiego portu 18 września 1945 r. Był to amerykański transportowiec „Oremar” typu Liberty. Dostarczono nim 1450 ton żywności, 1075 ton mydła, 900 ton odzieży używanej i 100 ton odzieży nowej, 100 ton zelówek, 800 ton narzędzi i maszyn rolniczych, 310 ton taboru kolejowego, 150 ton karbidu i 450 ton innych towarów. Do przewiezienia takiej masy towarów w głąb kraju potrzeba było ponad 500 kolejowych wagonów towarowych. W kolejnych transportach były przewożone na statkach w częściach: ciągniki, samochody ciężarowe, parowozy i maszyny rolnicze. Do końca 1946 roku zmontowano tu 1812 ciągników, 20 parowozów, 500 samochodów ciężarowych i setki maszyn rolniczych. Do czasu zakończenia działalności UNRRA w Europie Polska otrzymała od niej około 2 mln ton różnych towarów w postaci m.in. artykułów odzieżowych i tekstylnych, przemysłowych, rolniczych i medycznych oraz materiałów płynnych, jak ropa, benzyna i olej. Ponadto dostała 140 tysięcy koni i 17 tysięcy bydła rogatego oraz kilka milionów 5-kilogramowych paczek żywnościowych z niewykorzystanych zapasów wojskowych. Znaczna część tej pomocy dostarczona została drogą morską do portu w Gdańsku. Potężna gospodarka amerykańska pompowała w UNRRĘ niesamowite ilości towarów i pieniędzy. UNRRA na całą swoją działalność wydała 1,7 miliarda dolarów. Na Polskę przypadło z tego 453 000. Od razu proszę zrobić poprawkę na ówczesny kurs dolara.

A oto inne, wybrane sztandarowe działania Polonii amerykańskiej.
• Zapewnienie udziału Stanów Zjednoczonych w finansowaniu Radia Wolna Europa..
• Praca nad stworzeniem programu emigracyjnego dla obywateli, którzy nie mogli wrócić na tereny okupowane przez Sowietów po II wojnie światowej (Displaced Persons Program), aby zapewnić im bezpieczną emigrację do USA. W ramach tego programu do USA przyjechało 150 tys. polskich obywateli.
• Zapewnienie udziału Stanów Zjednoczonych w uznaniu polskich granic na Odrze i Nysie przez państwo niemieckie.
• Doprowadzenie do przeprowadzenia śledztwa w Kongresie USA w sprawie zbrodni w Katyniu i uznanie Sowietów winnych tej zbrodni.
• Uznanie benefitów dla polskich weteranów I i II wojny światowej i zrównanie ich z benefitami weteranów amerykańskich.
• Zaangażowanie rządu Stanów Zjednoczonych do udziału w National Endowment for Democracy (NED) –pomocy dla podziemnej Solidarności podczas stanu wojennego.
• Prowadzenie akcji lobbingowej w celu zaangażowania Polski w Support East European Democracies Act (SEED Act) – wielomilionowy program pomocowy.
• Ustanowienie Polish American Enterprise Fund (PAEF) – programu pomocowego dla Polski.
• Pomoc w ustanowieniu prawa dla uciekinierów politycznych z Polski z czasów stanu wojennego.
• Poparcie amnestii imigracyjnej dla osób, które przybyły nielegalnie do USA przed 1979 rokiem.
• Akcja lobbingowa w celu poparcia starań wstąpienia Polski do NATO.
• Udział w negocjacjach w celu przyznania obywatelom polskim rekompensaty za pracę przymusową w nazistowskich Niemczech.
• Pomoc materialna w wysokości 200 milionów dolarów na sprzęt medyczny i pomoc dla ofiar powodzi w latach 1997 i 2001.
Źródło: (Dr. Donald Pienkos "For Your Freedom Through Ours': Polish American Efforts on Poland's Behalf, 1863-1991" (New York: Columbia University Press, 1991).


    6.      POMOC FINANSOWA OSÓB INDYWIDUALNYCH W LATACH 1994-2010:

1994 – 581
1995 – 724
1996 – 774
1997 – 848
1998 – 1 070
1999 – 825
2000 – 1 496
2001 – 1 563
2002 – 1 685
2003 – 2 284
2004 – 4 728
2005 – 6 482
2006 – 8 496
2007 – 10 496
2008 – 10 447
2009 – 8 126

2010 – 7 614
Sumy – w milionach dolarów – przesyłane do Polski (dane World Bank, opracowane przez Migration Policy Institute).

Można przyjąć, że corocznie Polonia z USA wysyła do Polski około 900 milionów dolarów. Są to środki porównywalne z tymi, które inwestują u nas zagraniczne firmy.
Jak widać z zaprezentowanych danych, opracowanie nie dokumentuje aspektu inwestycji biznesowych Polonii. Już od samego początku inwestowania amerykańskiego kapitału w Polsce było jasne, że istotną rolę w tym procesie odgrywają i odgrywali biznesmeni z USA i Kanady o polskim rodowodzie. Brakuje jednak na ten temat opracowań. W każdym polonijnym sklepie, restauracji w USA czy Kanadzie stoi puszka z krótkim wyjaśnieniem, na jaki cel zbiera się pieniądze. Każda polska parafia posiada również taki cel zbiórki – pieniądze dla ojczyzny. Aspekt ten powinien zostać opracowany w formie profesjonalnej monografii.

ZAKOŃCZENIE
Do promocji strategicznych interesów Polski w USA potrzeba dobrze przemyślanej strategii, opartej na szczerej chęci współpracy z Polonią. Wyniki badań Instytutu Piasta z Michigan potwierdzają obraz Polonii nowoczesnej, wykształconej, zamożnej, oraz dumnej ze swojego pochodzenia. Wydaje się, że Polonia dysponuje potencjałem, który może nie tylko pomóc wspierać strategicznie polskie interesy w Waszyngtonie, ale również pomóc zmieniać obraz Polski w oczach przeciętnego Amerykanina. Do tego potrzebna jest jednak ponadpartyjna wizja współpracy z Polonią, tą liberalną i konserwatywną w kraju nad Wisłą.







Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting, działacz polonijny, autor i publicysta, współzałożyciel, prezes i CEO Fundacji PaxPolonica. email: waldemar.biniecki@paxpolonica.org

Wednesday, January 18, 2017

Co Polonia musi zrobić w nowej sytuacji politycznej w USA ?

Artykuł ukazał się w Nowym Dzienniku i Dzienniku Berlińskim 19 stycznia 2017.


Zmienia się oblicze amerykańskiej sceny politycznej. Wszystko na to wskazuje, że zdrowy instynkt samozachowawczy Amerykanów po raz kolejny zmieni oblicze Ameryki. Analizę spektrum zmian politycznych w USA zostawmy specjalistom. Kampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych pokazała bowiem, że brakuje naprawdę obiektywnych źródeł informacji. Nie sprawdziły się opinie, sondaże ani tym bardziej obiektywizm komentatorów politycznych. Pokazuje to, że w amerykańskiej rzeczywistości potrzeba również głębokiej zmiany. Skąd my to znamy!
Zmianie ulega także sytuacja Polonii. Wybory te pokazały , że runął mit o niegłosującej Polonii!!! Nigdy przedtem bowiem nie było tak wielkiego zaangażowania po stronie Polonii po obu stronach politycznej sceny. Wybory te pokazały elitom politycznym w USA i w Polsce, że Polonia stanowi poważną siłę wyborczą w tzw. „swing states” i dlatego warto w nią inwestować i promować rozwój Polonii nie tylko w aspekcie życia kulturalnego i ekonomicznego, ale również w zakresie życia politycznego.
Wszystkim tym, którzy nas krytykują, pragniemy przypomnieć kilka ważnych faktów dotyczących Polonii amerykańskiej. Czas więc jeszcze raz wyraźnie podkreślić: że” Amerykanie polskiego pochodzenia są bogatsi niż przeciętny Amerykanin (79 tys. dol. wobec średniej 63 tys. jeśli chodzi o dochód na rodzinę) oraz są lepiej wykształceni (36 proc. wobec 28 proc. ukończyło studia)”. Źródło: Piast Institute. Przy szacunkowych liczbach ok. 10 milionów jest to potężna siła polityczna, której nie można lekceważyć na amerykańskiej scenie politycznej. Polskie rodziny wychowane w kulturze katolickiej inwestują w swoje dzieci, które kształcą się na najlepszych liberalnych lub katolickich uczelniach w Stanach Zjednoczonych. Co 9 student na Loyola University w Chicago posiada polskie pochodzenie. Podobna sytuacja jest na uniwersytecie Marquette w Milwaukee, Wisconsin, gdzie co 9 mieszkaniec ma polskie pochodzenie.
Jednakże reprezentacja polityczna Polonii nie jest adekwatna do jej finansowego ani edukacyjnego status quo. Wynika to przede wszystkim z celowych działań agenturalnych, których celem było rozbicie i zminimalizowanie politycznego znaczenia Polonii. Proces ten rozpoczął się po konferencji teherańskiej i trwa nadal. Era świetności Polonii minęła, co wcale nie znaczy, że nie można jej odtworzyć. Aby odbudować polityczne znaczenie Polonii w USA musi na tym zależeć: rządom w Warszawie, w Waszyngtonowi oraz samej Polonii.
Kto więc weźmie historyczną i polityczną odpowiedzialność za 10 milionową Polonię w Ameryce w nowej sytuacji politycznej?
Sama Polonia musi wyłonić nową, profesjonalną reprezentację polityczną tej silnej grupy etnicznej. Cóż więc należy w tej chwili zrobić? Jakie powinny być nasze pierwsze kroki w tej nowej sytuacji? Zacznijmy od otwartej, transparentnej debaty o przyszłości Polonii! Powróćmy do pracy organicznej. Twórzmy kluby dyskusyjne, aktywizujmy, organizujmy i edukujmy Polonię (również w kościołach), ale organizujmy ją w warunkach i z użyciem standardów obowiązujących w XXI wieku. Otwarta polonijna debata powinna być nakierowana na artykułowanie autentycznych problemów i potrzeb zarówno Polonii jak i Narodu Polskiego.
Musimy jasno określić nową misję i cele dla Polonii. Musimy rozszerzać krąg uczestników i zasięg naszych dyskusji i nie zawężać ich oraz nie ograniczać tylko do znanych już środowisk. Debata ta musi dopuścić do głosu nowe grupy, które nie są obecnie reprezentowane w świecie Polonii. Równolegle do debaty powinniśmy rozwijać strategie na temat: „O co powinniśmy zabiegać w dialogu z nową administracją w Waszyngtonie?
Stwórzmy otwarte forum dyskusyjne, które będzie uzupełniało naszą krótką listę propozycji:
1.       Najważniejszą kwestią jest bezpieczeństwo Polski jako najwierniejszego sojusznika Stanów Zjednoczonych. Zabiegajmy więc o zwiększenie obecności militarnej USA w Europie Centralnej i Wschodniej. Promujmy ideę Międzymorza. Zabiegajmy o inwestycje technologiczne w polską armię i system profesjonalnego szkolenia polskiej armii.
2.       Zabiegajmy o zwiększenie wymiany handlowej i nowe inwestycje w Polsce. Umożliwiajmy polskim firmom lepsze wchodzenie i funkcjonowanie na rynku amerykańskim. Promujmy Polskę jako miejsce bezpieczne i stabilne ekonomicznie do inwestowania.
3.       Rozwijajmy współpracę naukową zwłaszcza w naukach ścisłych, medycynie i rozwoju nowych technologii.
4.       Zwiększajmy udział Amerykanów polskiego pochodzenia w amerykańskiej administracji rządowej na szczeblu federalnym i stanowym, jak i całym spektrum życia społeczno-politycznego.
5.       Zwracajmy uwagę na rozwój ruchu turystycznego pomiędzy naszymi krajami, co oczywiście powinno być związane ze zniesieniem barier wizowych dla Polaków jako ostatniego kraju europejskiego z takimi ograniczeniami. Barak Obama obiecał to Polakom i nie dotrzymał swojej obietnicy.
6.       Ubiegajmy się o stworzenie możliwości uzyskiwania grantów federalnych i stanowych na działalność, która by miała za cel zachowanie dziedzictwa kulturowego polskiej grupy etnicznej, która budowała i buduje wielkość Stanów Zjednoczonych. Każdego dnia na śmietnik w całej Ameryce trafiają artefakty polskiej kultury. Digitalizujmy zasoby historyczne polskich gazet i innych ważnych dokumentów historycznych.
7.       Renegocjujmy umowę o wypłacaniu emerytur dla setek tysięcy Amerykanów polskiego pochodzenia oraz Polaków pracujących w Stanach Zjednoczonych tak, aby nie musieli płacić podwójnych podatków w USA i w Polsce.
8.       Zabiegajmy o wprowadzanie polskiej tematyki do amerykańskich mediów publicznych. W programach telewizyjnych i radiowych tematyka polskiego pochodzenia tej ważnej grupy etnicznej praktycznie nie istnieje. Propagowane są i nadinterpretowane polskie przykłady marszów z okazji dnia niepodległości jako przejawy faszyzmu, nastrojów anty imigranckich przy absolutnym braku rozpoznania faktów przyjęcia przez Polskę ponad 1 miliona emigrantów z Ukrainy.
9.       Promujmy fakty z amerykańskiej historii o udziale Polaków w budowanie państwa amerykańskiego, gdzie polska grupa etniczna posiada w tej mierze ogromne zasługi.


Bez przedefiniowania celów Polonii i bez sformułowania nowych sposobów ich realizacji, bez wielo-środowiskowej integracji i bez utrzymania i pogłębienia łączności Polonii z krajem, Polonia wtopi się niebawem nieodwracalnie i całkowicie zasymiluje ze społeczeństwem amerykańskim, za lat 20 lub 30 zorganizowanej Polonii może już po prostu nie być. Potrzebujemy nowych, charyzmatycznych i pracowitych przywódców, jasno określonej strategii oraz patriotycznego, aktywnego zaplecza intelektualnego, opartego na stabilnych organizacyjno-finansowych fundamentach umożliwiających realizację powyższych zadań.




Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r., syn Daniel Kazimierz 10 lat. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting działacz polonijny, autor i publicysta, współzałożyciel, prezes i CEO Fundacji PaxPolonica. email: waldemar.biniecki@paxpolonica.org

Sunday, January 8, 2017

Zamach, nowa świecka tradycja a odpowiedzialność za polski naród - felieton zza oceanu

Artykuł ukazał się w Dzienniku Berlińskim i portalu Solidarni 2010 i Kurierze Chicago 8 stycznia 2017.

Święta, święta i po świętach. Wkroczyliśmy w jeszcze lepszy 2017 rok. Jeszcze się dobrze nie rozpoczął a już media donoszą nam o kolejnych nadzwyczajnych wyczynach liderów totalnej opozycji, organizatorów najdziwniejszego zamachu stanu w historii Rzeczpospolitej. Pierwszy Ryszard Petru, czmychnął sobie na niezobowiązujący urlop do ciepłych krajów z koleżanką z partii. Drugi, znany społecznik Mateusz Kijowski kupował sobie różne gadżety i wypłacił sobie pensję ze składek społecznych. Trzeci wreszcie, nie pozostając dłużny - Grzegorz Schetyna wyskoczył sobie w Alpy na narty. To pewnie taka nowoczesna, świecka tradycja, która pokazuje pogardę dla zwykłych ludzi i wpisuje się w hedonistyczne traktowanie obowiązków wobec państwa polskiego i Polaków. Tacy ludzie chcą kierować 40 milionowym poważnym państwem.
Teraz już zupełnie na poważnie - jako tradycjonalista i państwowiec jestem poważnie zaniepokojony z powodu łamania prawa i dobrych obyczajów politycznych w Polsce. Próby wyprowadzenia dialogu politycznego z Sejmu na ulice, podejmowane przez opozycję, budzą głęboki sprzeciw. Przypominamy przedstawicielom polskich elit politycznych, że jakakolwiek zmiana polityczna w państwie polskim może odbywać się tylko i wyłącznie w sposób konstytucyjny. Tylko wyborcy, a nie elity partyjne, mogą dokonywać takich wyborów. Nawoływanie przez polityków tzw. opozycji totalnej do wyjścia na ulice i obalenia demokratycznie wybranych władz jest karygodną i bardzo niebezpieczną grą. Sytuacja ta narusza fundamenty polskiej państwowości i godzi w polską rację stanu, naruszając tym samym najbardziej żywotne interesy Narodu Polskiego. Jest to szczególnie niebezpieczne, gdy uwzględnimy obecną, skrajnie niestabilną sytuację geopolityczną.
Z podobną próbą politycznej destabilizacji spotykamy się również na kontynencie amerykańskim. Spójrzmy choćby na próby wysadzenia z siodła legalnie wybranego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kreatywności i śmieszności tutaj również nie brakuje.
Kłamstwa, manipulacje i skandaliczne wypowiedzi, jak ta Billa Clintona: ”Polska i Węgry – dwa kraje, które nie byłyby wolne, gdyby nie Stany Zjednoczone i zimna wojna – teraz zdecydowały, że demokracja sprawia im zbyt wiele kłopotów i dlatego wolą przywództwo w stylu putinowskim. Wprowadzić rządy autorytarne i zabronić wjazdu wszystkim cudzoziemcom – brzmi znajomo?”, stają się normą w walce o władzę.
„Postępowcy” próbują również nam przedefiniowywać znaczenia pojęć i promować nowe ich rozumienie. Demokracja w znaczeniu tradycyjnym zastępowana jest od pewnego czasu pojęciem demokracji o wykładniku czysto globalistycznym, który w swej istocie promuje totalitarne rządy „oświeconych”, niewybieranych przez nikogo i znacząco niejawnych światowych elit, posługujących się demokratyczną frazeologią, instytucjami i strukturami takimi jak choćby Unia Europejska jako rodzajem zasłony dymnej.
Krótka analiza, jak w wyborach głosowały miasta: Waszyngton i Warszawa wyraźnie pokazują tę tendencję. Osoby bezpośrednio czerpiące publiczne pieniądze, zawsze będą wspierały establishment, który cały ten skorumpowany system stworzył. Dotyczy to zarówno polityków, globalistycznego biznesu, banksterów, celebrytów i dziesiątki tysięcy ludzi, którzy maja dużo do stracenia. Dlatego w Polsce po zwycięstwie PiSu pojawiły się tak pełne nienawiści określenia w stosunku do PiSowskiej elity jak i zwykłych ludzi, którzy ich poparli wliczając w to Polonię.
Skoro już jesteśmy na polonijnym podwórku to Zarząd Krajowy Kongresu Polonii Amerykańskiej, również dołączył się do kreowania nowej, świeckiej tradycji a mianowicie skierował tuż przed świętami Bożego Narodzenia list do Wojtka Jeśmiana, który jest współautorem naszych artykułów. O co tak naprawdę chodzi w sporze Franka Spuli, prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej z Edwardem Wojciechem Jeśmanem, prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej Południowej Kalifornii?". Odpowiedź na to pytanie zawarta jest naszym artykule "O Polonii w Ameryce", który ukazał się w listopadzie 2016 roku w nowojorskim Nowym Dzienniku. Zachęcam Państwa do przeczytania tego tekstu i zdecydowania, czy naprawdę zawiera on treści zniesławiające Kongres Polonii Amerykańskiej i jego zarząd, jak twierdzi prezes Spula, w swoim liście z dnia 22 grudnia 2016.Tekst ten jest dostępny w internetowej wersji Nowego Dziennika (http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/o-polonii-w-ameryce).
Oto fragment z cytowanego powyżej artykułu: „Polska społeczność w USA zyskała swoje pięć minut w amerykańskiej polityce. Donald Trump, kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych spotkał się z Polonią i powołał polsko-amerykańską radę konsultacyjną, w której zasiada sporo znanych w świecie Polonii osób. Cieszymy się z tego powodu. Ciekawi nas jednak również brak reakcji ze strony samej Polonii, która – podzielona i skłócona – zaprzepaszcza właśnie nadarzającą się okazję i historyczną szansę na ponowne wprowadzenie spraw polskich i polskiej perspektywy do politycznego dyskursu w USA.
Czy nie jest już najwyższy czas na odbudowę dawnej siły i charyzmy Polonii z czasów prezesur Rozmarka i Mazewskiego, kiedy to liderzy Polonii nie tylko często gościli, ale i wpływali na decyzje Białego Domu?”
W naszych artykułach jesteśmy inspirowani patriotyczną spuścizną i historycznym etosem Polonii amerykańskiej, staramy się zwykle podawać sposoby rozwiązania problemów i to uczyniliśmy również w naszym artykule z listopada, który tak bardzo przestraszył zarząd KPA. Panowie i Panie czy nie nadszedł czas, aby konstruktywnie wziąć historyczną i polityczną odpowiedzialność za przyszłość Polonii? Potrzebujemy nowych, charyzmatycznych i pracowitych przywódców, jasno określonej strategii oraz patriotycznego, aktywnego zaplecza intelektualnego, opartego na stabilnych organizacyjno-finansowych fundamentach umożliwiających realizację powyższych zadań.
Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r., syn Daniel Kazimierz 10 lat. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting działacz polonijny, autor i publicysta, współzałożyciel, prezes i CEO Fundacji PaxPolonica. email:waldemar.biniecki@paxpolonica.org

Saturday, October 29, 2016

”Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!” czyli o Polonii w Ameryce.

Artykuł ukazał się w Nowym Dzienniku i Dzienniku Berlińskim październik 2016.

Waldemar Biniecki, Dyrektor Wykonawczy, PAX Polonica Foundation,

Edward Wojciech Jeśman, Prezes, Kongres Polonii Amerykańskiej Południowej Kalifornii

Stało się. Polska społeczność w USA zyskała swoje pięć minut w amerykańskiej polityce. Donald Trump, kandydat na Prezydenta Stanów Zjednoczonych spotkał się z Polonią i powołał polsko-amerykańską radę konsultacyjną, w której zasiada sporo znanych w świecie Polonii osób. Cieszymy się z tego powodu. Ciekawi nas również jednak brak reakcji ze strony samej Polonii, która podzielona i skłócona, zaprzepaszcza właśnie nadarzającą się okazję i historyczną szansę na ponowne wprowadzenie spraw polskich i polskiej perspektywy do politycznego dyskursu w USA. Czy nie jest już najwyższy czas na odbudowę dawnej siły i charyzmy Polonii z czasów prezesur Rozmarka i Mazewskiego, kiedy to liderzy Polonii nie tylko często gościli, ale i wpływali na decyzje Białego Domu? Jak zinterpretować w takim razie, w istniejącym kontekście politycznym, wyniki ostatnich wyborów do zarządu krajowego Kongresu Polonii Amerykańskiej oraz zorganizowane ad hoc i bez udziału działaczy KPA spoza Chicago, spotkanie nowo wybranego zarządu KPA z Madeline Albright, wysłanniczką Hillary Clinton?

Ostatnie wybory w KPA ilustrują mam wyraźnie, że polonijny król jest zupełnie nagi. Grupa od lat „trzymająca władzę” w Kongresie Polonii Amerykańskiej utrzymała swą dominację, „demokratycznie” przegłosowując usunięcie wszelkich kandydatów i pomysłów stanowiących potencjalne zagrożenia dla obecnie panującego układu i status quo. Zarząd krajowy nie ma w swoim obecnym składzie ani jednej osoby należącej do obozu pro-polskiego i reformatorskiego.  Z zarządu KPA usunięto popularną w Polsce i wspieraną przez polskie czynniki rządowe dr. Marię Szonert Biniendę, która reprezentowała w zarządzie poglądy pro-polskie. Przy braku jakichkolwiek nowych inicjatyw i jasnego i czytelnego programu działania, zarząd krajowy Kongresu wygląda teraz, jak to ktoś obrazowo określił, jak partia wyalienowanych, niezdolnych do budowania czegokolwiek nowego i odrzucających wszelkie konstruktywne sugestie i propozycje z zewnątrz, „leśnych dziadków”. Zarząd krajowy KPA, nieczuły na wyzwania czasu, neguje i odrzuca nie tylko swą historyczną odpowiedzialność za promowanie polskiej racji stanu, ale nawet, swoją odpowiedzialność za stan Polonii w Ameryce. Ta niemoc może doprowadzić nas, niebawem do zguby, do trwałego i nieodwracalnego roztrwonienia ideowego i materialnego dorobku KPA, wypracowanego przez ojców-założycieli i ich następców. Próba wepchnięcia Polonii w polityczną i merytoryczną próżnię, dokonywana rękoma zarządu krajowego KPA, ma na celu, powiedzmy to sobie otwarcie, oderwanie i trwałe odseparowanie KPA od spraw Polski, a Polsce uniemożliwienie wpływania na działania Polonii. Wszystko to prowadzić musi niestety do dalszej postępującej polityczno-kulturowej degradacji i marginalizacji Polonii w życiu politycznym Stanów Zjednoczonych.

Nowo wybrany zarząd krajowy KPA powiela te same, od dawna już nieskuteczne, „pomysły” i ucieka się do nic nieznaczących pozornych ruchów. To samo wąskie grono, mniej lub bardziej znanych, lecz od dawna niewiarygodnych działaczy, nie zważając na realia amerykańskiej i polskiej sceny politycznej, pozostaje w swej większości również nieświadome kształtującej się właśnie nowej, niezwykle groźnej dla Polski sytuacji geopolitycznej, nie wspominając o nieubłaganym dyktacie, działającej przeciwko nam zapalniej mieszanki niekorzystnych czynników demograficznych, społecznych i kulturowych. Dobrym przykładem naszej organizacyjnej bezsilności jest, sprawa zniesienia wiz dla Polaków. Mówimy o niej od lat nie prowadząc jednak jakiejkolwiek racjonalnej i profesjonalnej kampanii mającej na celu ostateczne załatwienie tej zadawnionej sprawy, ważnej obecnie głównie w wymiarze bardziej symbolicznym, niż praktycznym. Bijemy bezplanowo głową w mur i co najgorsze, nie wyciągamy żadnych praktycznych wniosków z naszych błędów i porażek.
Ale wróćmy do Donalda Trumpa. Świetnie się stało, że zwrócił on uwagę na Polonię, grupę mającą ogromny historyczny udział w budowie amerykańskiej potęgi i świetności. Mamy nadzieję, że nie zapomni on wkrótce o swoich przedwyborczych obietnicach. Zadajmy sobie jednak pytania: Co się stanie jeżeli Donald Trump przegra? A co się stanie kiedy wygra?A  Przywódcy Polonii muszą zakładać i przygotowywać się na możliwość zaistnienia rozmaitych scenariuszy, także tych najgorszych. Zdecydowanie nie możemy zostawić spraw samych sobie i liczyć na to że zrealizują się tylko najlepsze dla nas warianty. Nie możemy podążać śladem bohaterów „Pana Tadeusza”, o których nie bez miłości, lecz sarkastycznie pisał Adam Mickiewicz: ”Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!”

Jakie powinny być nasze pierwsze kroki na tej nowej, postulowanej przez nas drodze? Zacznijmy od otwartej, transparentnej debaty o przyszłości Polonii! Musimy się odwołać do tradycji; twórzmy kluby dyskusyjne, aktywizujmy, organizujmy i edukujmy Polonię, ale organizujmy ją w warunkach i z użyciem standardów obowiązujących w XXI wieku. Otwarta polonijna debata powinna być nakierowana na artykułowanie autentycznych problemów i potrzeb zarówno Polonii jak i Narodu Polskiego. Musimy jasno określić nową misję i cele Polonii. Musimy rozszerzać krąg uczestników i zasięg naszych dyskusji i nie zawężać ich, oraz nie ograniczać tylko do znanych już środowisk i ich wiernych akolitów. Debata ta musi dopuścić do głosu nowe grupy, które nie są obecnie reprezentowane w świecie Polonii.

Mimo istnienia bazy medialnej będącej w posiadaniu Polaków - Chicago, Nowy Jork, Toronto - która to baza mogłaby taką polonijną debatę nie tylko relacjonować, ale i stymulować oraz promować, niewiele się na tej płaszczyźnie od lat dzieje. Potrzebna jest wola i podjęcie przez decydentów mediów polonijnych szerszej wzajemnej współpracy, wypracowanie wspólnego planu działania oraz racjonalne pozyskiwanie i wydatkowanie energicznie gromadzonych na ten cel funduszy. Wymaga to oczywiście nowego typu myślenia i poczucia odpowiedzialności za stan Polonii i Polski wśród naszych rodzimych, medialnych decydentów. Udział w tej debacie i poparcie szerszej publiczności polonijnej zapewniłyby jej autentyczność i transparentność, a tym samym również większą społeczną reprezentatywność i skuteczność oraz twarde osadzenie w rzeczywistości. Potrzebny jest tu udział - mimo niełatwych do pogodzenia różnic politycznych - całej reprezentacji pro-polskiej, patriotycznej Polonii i włączenie w ten proces wszystkich odłamów Polonii: starej i nowej, liberalnej i konserwatywnej, religijnej i laickiej. Sytuacja geo-polityczna Polski wymaga takiej konsekwentnej i odpowiedzialnej współpracy. Nasza suwerenność, ba samo nawet istnienie naszej państwowości, nie są w obecnym stanie rzeczy, w jakikolwiek sposób, przez nikogo naprawdę gwarantowane. Zasklepienie się w ramach jednej formacji polityczno-ideowej, czy jednego pokolenia jest w tej sytuacji niewystarczające. Musimy nauczyć się współpracować z sobą i wypracowywać wspólne rozwiązania, rozwiązania - z natury rzeczy - kompromisowe, aby doprowadzić do zwiększenia wagi Polonii jako istotnej, politycznej grupy wpływu i nacisku. Udział w tym historycznym projekcie partnerów z Polski, zwiększyłby automatycznie jego ciężar gatunkowy i nadał mu rangę międzynarodową. Bez takiej szerokiej polonijnej współpracy - współpracy ponad podziałami politycznymi i personalnymi animozjami - oraz bez uczestnictwa i zdecydowanej pomocy państwa polskiego, budowa naszego amerykańskiego, czy może nawet bardziej ambitnie, globalnego, pro-polskiego lobby politycznego nie ma chyba szans na skuteczne zaistnienie oraz sukces.

Celem naszej ogólno-amerykańskiej, polonijnej debaty i współdziałania różnych grup musi być wyznaczenie nowych kierunków i sposobów działania i sprecyzowanie nowej strategii Polonii w USA i Kanadzie adekwatnej do istniejącej sytuacji i potrzeb. Są to działania, które muszą być zrealizowane w miarę szybko, jeżeli chcemy zapewnić Polonii nie tylko należne jej miejsce we współczesnym świecie, ale wręcz jej fizyczne przetrwanie, jako czegoś więcej niż tylko luźnego zbioru niepowiązanych z sobą jednostek.

Bez przedefiniowania celów Polonii i bez sformułowania nowych sposobów ich realizacji, bez wielo-środowiskowej integracji i bez utrzymania i pogłębienia łączności Polonii z krajem, Polonia wtopi się niebawem nieodwracalnie, i całkowicie zasymiluje ze społeczeństwami krajów zamieszkania. Rzeczywistość pokazuje, że proces porzucania języka polskiego jako głównego języka komunikacji w polskich rodzinach nie tylko się pogłębia, ale że nowe pokolenie nie jest już głębiej zakorzenione, ani intelektualnie, ani emocjonalnie w polskim kodzie historyczno-kulturowym, co prowadzi do utraty więzi z Polską, jako krajem nie tylko pochodzenia, ale także jako istotnym punktem indywidualnego, kulturowego odniesienia. Proces ten realizuje się na skutek wypierania i zastępowania polskich wartości kulturowych, wartościami i treściami wszechobecnej, globalnej, sprowadzającej wszystko do jednego mianownika, kultury masowej. Przeciwdziałać takiemu niekorzystnemu rozwojowi wypadków muszą zarówno nasze stare przeorganizowane, jak i te nowo powoływane do życia organizacje polonijne, oraz co ważne, także polskie agendy rządowe. Nikt inny tego za nas, proszę Państwa, nie zrobi. Bez wytyczenia nowych zadań i strategii, bez nowego programu działania i bez wydatkowania na ten cel znaczących środków finansowych, za lat 20 lub 30 zorganizowanej Polonii może już po prostu nie być. Jest to ostatni, w naszym przekonaniu, moment, kiedy możliwe jest jeszcze znaczące wyhamowanie, jeżeli nie odwrócenie procesu dezintegracji i postępującej samo-likwidacji Polonii. Jest to również ostatni moment, kiedy ciągle istnieje jeszcze szansa na ponowne jej zaistnienie jako znaczącej siły w amerykańskiej przestrzeni kulturowej i politycznej. Utrzymujmy i poszerzajmy kulturowe i językowe fundamenty nowej Polonii. Twórzmy nowoczesny i profesjonalny polonijny i polski lobbing w USA i w Kanadzie. Tylko wspólny wysiłek wielu środowisk jest w stanie zachować Polonię świadomą swej kulturowej i historycznej odmienności, oraz swej wartości. Potrzebujemy nowych, charyzmatycznych i pracowitych przywódców, jasno określonej strategii oraz patriotycznego, aktywnego zaplecza intelektualnego opartego na stabilnych organizacyjno-finansowych fundamentach umożliwiających realizację powyższych zadań.