" Trudno być Polakiem nie nosząc w sobie tego dziedzictwa,

któremu na imię Polska”

Jan Paweł II

Sunday, August 13, 2017

Dlaczego nie kochamy tych, którzy nas kochają? czyli w oczekiwaniu na “dobrą zmianę” - felieton zza oceanu.

Artykuł ukazał sie w Gazecie Warszawskiej, portalu Solidarnii 2010.



Dlaczego nie kochamy tych, którzy nas kochają? czyli w oczekiwaniu na “dobrą zmianę” - felieton zza oceanu.
Żyjąc i pracujac na emigracji, czasem ma się wrażenie, że Polacy na obczyźnie żyją od święta narodowego do święta, od rocznicy do rocznicy. Jeszcze mamy w pamięci obchody 73 rocznicy Powstania Warszawskiego. Żarliwy dalszy ciąg dyskusji, czy było ono potrzebne i obrazki z życia ostatnich bohaterów tego narodowego aktu. Jednych „dzika prywatyzacja” wyrzuca z zajmowanych mieszkań, innym (stuletnim weteranom) odmawia się pomocy, bo przecież udział w powstaniu to ich prywatna sprawa, ich wybór. O żyjacych na emigracji bohaterach walk o najszerzej pojętą wolność Polski, pamiętają tylko najblisi przyjaciele. Oficjalni przedstawiciele władz polskich za granicą mają słabszą pamięć, choć tych bohaterów jest już teraz naprawdę garstka. Za rok przypada 100 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Polonia wniosła w to dzieło znaczący udział. Stawia się (i słusznie) pomniki Józefowi Piłsudskiemu, ale bez udziału wybitnych działaczy społecznych i dowódców wojskowych, nie dokonał by tego dzieła. Dwaj wybitni działacze emigracyjni zasługują na to, aby przypomnieć ich udział w kształtowaniu NIEPODLEGŁEJ – Józef Haller i Ignacy Jan Paderewski.
Polonia przyjmuje z wielkim zadowoleniem fakt popularyzacji tematu „naszego Generała i Błękitnej Armii”. Dobrze, że wreszcie, w setną rocznicę powstania Błekitnej Armii, zaczynają się pojawiać albumy, książki i artykuły na ten temat. Może  Polacy w końcu dowiedzą się o ogromnym wkładzie Polonii w odbudowę państwa polskiego, który odbywa się do dziś. Dr. Teofil Lachowicz tak pisze o tym wkładzie:"Jeżeli mówimy o odzyskaniu przez Polskę niepodległości, to koniecznie trzeba wspomnieć o ogromnym  wysiłku wychodźstwa polskiego w Ameryce w czasie I wojny światowej, które dostarczyło ponad 20 000 ochotników do Armii Polskiej we Francji, tzw. Błękitnej Armii, dowodzonej przez gen. Józefa Hallera. Żadna inna diaspora na świecie nie zdobyła się na tak niesamowity wysiłek." To niezwykły fakt w historii Polski, USA i świata, choć i ta historia ma swoje bolesne strony, o których mało albo wcale się nie mówi. Wokół tej zaprawionej w bojach i najlepiej uzbrojonej formacji, rozgrywało się wiele gier politycznych. Kierując się polską racją stanu i zapobiegając podziałom politycznym pomiędzy obozem Piłsudskiego a obozem narodowym, legenda gen. Hallera została poświęcona. Błękitna Armia została przymusowo rozwiązana, a historia powrotu amerykańskich Polaków do Ameryki nie należy do moralnych sukcesów II Rzeczpospolitej. Pisał o tym New York Times z 23 lipca 1920 oraz Tomasz Zawistowski w „Polskie orły do czapek w latach 1917–1945”: „Przymusowa, błyskawiczna demobilizacja, przeprowadzona częściowo jeszcze w 1919 roku, a dokończona zaraz po zakończeniu wojny bolszewickiej, a także sposób wywiązania się Rzeczypospolitej ze zobowiązań wobec jej żołnierzy, były gorzkimi doświadczeniami dla weteranów z USA. Na amerykańskich statkach powróciło do Nowego Jorku 12,5 tys. byłych ochotników. Powojenne losy i ówczesna sytuacja ekonomiczna  wielu z nich nie były godne pozazdroszczenia.”. Ochotników byłej Błękitnej Armii skoszarowano w obozach przejściowych w oczekiwaniu na amerykańskie statki. Dopiero na ich pokładach okazało się, że byli oni wycieńczeni z powodu małych racji żywnościowych lub ich braku. Część z nich zapadła na tyfus. W USA przez długi okres czasu nie posiadali żadnych świadczeń i środków do życia zwłaszcza inwalidzi wojenni. Wszyscy Polacy z Ameryki dostali tylko medal “SWOIM ŻOŁNIERZOM Z AMERYKI- OSWOBODZONA POLSKA.”
Amerykańscy hallerczycy sami zorganizowali Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej i wzajemnie sobie pomagali. Wielkim wsparciem dla nich była dotacja Jana Ignacego Paderewskiego wynosząca 10.000 dolarów. W 1926 była to bardzo pokaźna suma. Dopiero znacznie później hallerczycy nabyli w USA prawa kombatanckie.
Historia lubi się jednak powtarzać. W marcu 1941 roku, do sąsiadującej ze Stanami Zjednoczonymi, Kanady, przybyła kolejna polska misja werbunkowa. Misja rekrutacyjna Polskich Sił Zbrojnych w USA i Kanadzie miała miejsce w latach 1941-1942 i została przeprowadzona na zlecenie Wodza Naczelnego, generała Władysława Sikorskiego, po jego wizycie w Ameryce, gdzie był gorąco witany przez środowiska polonijne i na tej podstawie zakładał, że rekrutacja w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych zaowocuje napływem tysięcy ochotników do Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii. Misja ta zakończyła się fiaskiem. Dlaczego? Polonia amerykańska pamiętała jak się II Rzeczpospolita obeszła z ochotnikami z Ameryki i wyciągnęła wnioski a obraz chorych i wygłodniałych ochotników Błękitnej Armii z Ameryki długo pozostał w pamięci Polonii.
Polonia była, jest i będzie częścią narodu polskiego, wnoszącą do dziś ogromny potencjał intelektualny i materialny w rozwój suwerennej i wolnej Polski. Polonia zdecydowanie zagłosowała na „dobrą zmianę”. Poparła Donalda Trumpa w historycznych wyborach.
Na konferencji „Polonia a Państwo Polskie”, która odbyła się w listopadzie 2016 w Warszawie Pan Adam Bąk z Fundacji Bąk Family z Nowego Yorku, przedstawił wyliczenia, z których wynika, że Polonia amerykańska wysyła rocznie z USA do Polski średnio 900 milionów dolarów.  Nasza Fundacja Pax Polonica potwierdziła ten fakt przedstawiając wiarygodne źródła z World Bank, opracowane przez Migration Policy Institute. Pan Bąk wtedy jako pierwszy zadał pytanie: dlaczego nowo wybrane w demokratycznych wyborach władze nie podejmą współpracy z Polonią? Przedstawicieli Rządu RP jednak zabrakło na tej konferencji. Temat ten podjęła obecna na tej konferencji Pani Poseł Pawłowicz, która w niedawnym wywiadzie dla „W polityce” pt. „"Polacy w Ameryce mówią, że dobra zmiana do nich nie dotarła, a polskie władze porzuciły ich na kolejne 4 lata" celnie wypunktowała polonijne problemy, którymi od lat nikt się nie zajmuje. Mamy za to liczne „odwiedziny” polskich urzędników z rozmaitych instytucji zajmujących się Polonią oczywiście na koszt polskiego podatnika. Nie brakuje też indywidualnych wojaży poszczególnych posłanek i posłów, którzy też „chcą pomagać” Polonii. Robi się więc kolejne selfie, klepie nas po ramieniu i sprawa Polonii jest załatwiona.
Profesor Marek Chodakiewicz w wywiadzie dla prawicowego portalu „Wolność24.pl” mówi wprost: „W ambasadzie RP w Waszyngtonie są albo Ubecy, albo ich dzieci”Obecnie w Warszawie i podległych jej placówkach nie ma żadnego planu strategicznego i planu komunikacji, nie mówiąc już o lobbingu na rzecz Polski. Od lat nic się nie zmienia i sprawa Polska, chociażby w Waszyngtonie, nie jest podejmowana, bo „nikt nie lobbuje za naszym krajem”
Szalę goryczy przelał Max Kolonko w swoim ostatnim felietonie, obarczając całością winy za obecny stan relacji Prezesa Kaczyńskiego - „Nikt nie współpracuje z Polonią ani jej za nic nie dziękuje”.
Osobiście nie jesteśmy członkami PiS-u, ani żadnej innej partii w Polsce, ale rozumiemy fakt, że obecna władza jest od 1989 jest rządem najbliższym idei naprawy Rzeczypospolitej.
Z wielkim niepokojem przyjmujemy fakt ich zahamowania. W obecnej sytuacji niezbędne jest konsolidowanie i poszerzanie zwolenników „dobrej zmiany” a nie jej zawężanie. Ma racje Max Kolonko w kwestii: „potrzeby jasnej i klarownej wizji oraz stworzenia profesjonalnego systemu strategicznej komunikacji”. Mówią o tym wszyscy analitycy i publicyści.
Jeśli chcemy budować i obronić projekt Trójmorza przed Niemcami i Rosją, nie możemy się dzielić! Musimy się jednoczyć! Jeśli przez partykularne interesy i wybujałe ega liderów prawicy nie będziemy się jednoczyć, przegramy na długo tę historyczną możliwość odbudowania suwerennej i wolnej Polski. Możliwość budowy Międzymorza przy poparciu Stanów Zjednoczonych jest prezentem danym nam przez historięMusimy także rozumieć fakt, tam nad Wisłą, że Polonia wzięła w tym historycznym momencie aktywny udział głosując na „dobrą zmianę” i Donalda Trumpa. Alienowanie nas i powtarzanie, że jesteśmy niezorganizowani jest poważnym błędem. To państwo komunistyczne i rządy po 1989 rozbijały Polonię przez dekady i ktoś musi wziąć odpowiedzialność za ten fakt.
Polonia powoli zaczyna się odbudowywać swoje struktury. Nikt i nic nie powstrzyma tego procesu. W lipcu odbyła się w Konstancinie kolejna konferencja polonijna, gdzie (bez udziału czynników rządowych) nakreślono konkretny program. Udział w niej wzięli przedstawiciele wielu krajów. Tym razem działania te uzyskały poparcie biznesu i niektórych prawicowych mediów, co zwiastuje powodzenie tych działań. Polonia jest patriotyczna, ofiarna, wykształcona i zamożna. Pozostawiamy do odpowiedzi pytanie, może nie całkiem retoryczne, dlaczego Polska nie odwzajemnia uczuć Polonii?

Waldemar Biniecki, Pax Polonica, Kansas,
Katarzyna Murawska, Pax Polonica, Wisconsin,
Karolina Zatorska, Pax Polonica, Kalifornia,
Edward Jeśman, Pax Polonica, Kalifornia,
Fundacja Pax Polonica, poszukuje fachowców z zakresu fundraisingu, marketingu, budowania i obsługi platform medialnych oraz ekspertów. Misją Fundacji jest min. budowanie wspólnoty polskiej na emigracji i łączenie jej potencjału z Polakami w kraju oraz promowanie biznesu. email:biniecki@gmail.com 


Friday, July 14, 2017

Trump a zimne realia polityki Trójmorza - czyli oczyma Fundacji Pax Polonica zza oceanu.



Czy pamiętacie Państwo znany film „Komandosi z Navarony”? gdzie amerykańscy komandosi wysadzają potężną tamę w okupowanej przez niemieckich nazistów Jugosławii. Tuż po eksplozji była cisza i praktycznie nic się nie działo, jednak po pewnym czasie w tamie powstały pęknięcia i dopiero po upływie pewnego czasu cała solidna konstrukcja runęła. Tak też dzieje się z przemówieniem Donalda Trumpa w Warszawie.
 
 
Cały tak misternie budowany układ partnerski od Władywostoku do Lizbony z kurkiem do surowców w Berlinie, zaczyna powoli pękać. Trump jasno zarysował ramy swojej doktryny politycznej i w dodatku uczynił to w Warszawie przywołując nauczanie Jana Pawła II i wielką historię Polaków. Niezależne media interpretują słowa Trumpa. Media głównego nurtu próbują odzyskać równowagę, zwracając uwagę na nieistotne fragmenty bądź interpretując język ciała, sposób podania ręki. Są to jednak nieudane próby rozmycia doniosłości tego wystąpienia. W świat poszła jasna i klarowna informacja: - czas na obronę cywilizacji zachodniej.

Spotkanie G-20 w Hamburgu dodało temu wystąpieniu właściwej scenerii. Przykro nam z powodu rannych niemieckich policjantów, ale to rządy państw narodowych decydują bezpośrednio o bezpieczeństwie ich obywateli. To bezpieczeństwo w Niemczech znów zostało zakłócone. Obrabowane sklepy, spalone samochody, najczęściej niewinnych uczciwie pracujących ludzi.

Dwa kontrastujące obrazy: uwięzionej Melanii w płonącym Hamburgu i rozentuzjazmowany tłum Polaków oklaskujących Trumpa w Warszawie, na długo pozostaną w pamięci zwykłych ludzi.

Przejdźmy jednak do konkretów. Idea Trójmorza została zainaugurowana. Nie posiada żadnej solidnej konstrukcji. Jak na razie najlepiej zaprezentowała się Chorwacja z przygotowanymi 150 projektami, które od razu zostały wyłożone na stół. Oczywiście nie znamy wszystkich szczegółów. Jednak po jasnej deklaracji Trumpa: tak poprzemy ten projekt, musimy teraz my przejść do ofensywy. Kluczem do budowy Trójmorza jest przede wszystkim współpraca gospodarcza, infrastrukturalna, energetyczna, naukowa a w końcu polityczno-militarna w tym regionie. Chodzi o stworzenie sojuszu Północ-Południe w Europie Środkowo-Wschodniej ramach Unii Europejskiej i w ramach sojuszu NATO. Sojuszu, który podziela wspólne wartości Cywilizacji Zachodniej.

Ze strony polskiej i innych krajów Trójmorza wymaga to jasnej i przejrzystej wizji i strategii realizacji tego długofalowego planu. Stworzenia różnych platform współpracy: gospodarczej, naukowej, politycznej i militarnej. Istotą strategicznej komunikacji powinny być anglojęzyczne media, które mogłyby prezentować idee Trójmorza, jego projekty gospodarcze, rozwój infrastruktury, promocję tego makroregionu w sensie ekonomicznym, kulturalnym i turystycznym. Muszą bowiem one konkurować z rosyjskimi i liberalnymi mediami, które wreszcie otrzeźwieją i będą punktowały słabości Trójmorza. Istotne jest stworzenie rozpoczęcie budowy propolskiego lobbingu na świecie, otwartego na inne kraje Trójmorza. Jego naturalną bazą jest ogromny wpływ Polonii rozsianej po wszystkich niemal krajach świata, która przecież w ogromnym stopniu buduje potęgę wielu krajów. Czas więc zaktywizować wszystkie ośrodki współpracujące z Polonią i stworzyć realny program budowania propolskiego lobbingu. Programy o Trójmorzu muszą więc dotrzeć do elit amerykańskich, czyli do amerykańskich uniwersytetów. Istotne są także wspominane przez nas we wcześniejszych artykułach stypendia i granty zachęcające do studiowania i współpracy międzynarodowej. Uczelnie Trójmorza potrzebują takiej pomocy z USA. Amerykańscy turyści muszą się w końcu dowiedzieć, dlaczego trzeba jeździć nie tylko do Francji, Włoch czy Irlandii, ale do bezpiecznej Polski, Chorwacji, czy innych krajów Trójmorza.

Biznes już zaczął przygotowywać się do współpracy. 28 czerwca 2017 w Nowym Jorku odbył się szczyt biznesowy poświęcony krajom Europy Środkowo-Wschodniej. Polskę reprezentowały biura z Krakowa, Trójmiasta oraz Poznania. Przedstawiciele tak dużych, globalnych korporacji jak CitiBank, Morgan Stanley, HP, Cisco, czy IBM mieli okazje na forum przedstawić powody, dla których zdecydowali się zainwestować w rynki Europy Środkowo-Wschodniej i otworzyć tam swoje oddziały. Nasz region nie od dzisiaj kojarzony jest z wysoko wykwalifikowana kadra pracownicza, zwłaszcza w dziedzinie technologii, co w zglobalizowanym świecie ma kluczowe znaczenie, gdyż właśnie od ilości talentów zrekrutowanych przez firmy zależeć będzie ich przyszłość. Wielu przemawiających podkreślało, że w dobie usług wspólnych (shared services), rekrutacja talentów (talent acquisition) będzie stanowiła o przetrwaniu na rynku. Firmy amerykańskie poszukiwanie takich ludzi stawiają sobie za priorytet, gdyż gwarantuje to lepsza konkurencyjność oraz wysoka jakość usług.

Po korporacjach nadchodzi fala średnich i małych przedsiębiorstw amerykańskich, które nierzadko maja miliardowe budżety i poszukiwać będą możliwości outsourcingu usług IT (ITO). Te firmy niekoniecznie będą otwierać oddziały w Europie Środkowo -Wschodniej, ale będą zainteresowane kupnem usług i produktów. Stwarza to znakomity rynek zbytu dla wielu polskich firm, które będą mogły znaleźć nabywców na swoje usługi. Według wielu uczestników, przyszłość należy właśnie do usług, zwłaszcza wykonywanych zdalnie (anything as service). Innowacje i wysoki poziom technologii to coś z czego Polska i cala Europa Środkowo-Wschodnia maja szanse być słynne.

Spotkanie zorganizowane zostało przez Thoma Barnhardta (biznespolska.pl), który już od 5 lat organizuje je rokrocznie w Warszawie, po raz pierwszy odbyło się w Stanach Zjednoczonych. Jak widać z naszej relacji z tej konferencji Amerykanie już przystąpili do ofensywy. Nie upajajmy się więc nadmiernie tym niewątpliwie wielkim sukcesem i nie przegapmy wielkiej szansy jaką nam daje znów historia.

Waldemar Biniecki, Fundacja Pax Polonica, Kansas
Karolina Zatorska, Fundacja Pax Polonica, Kalifornia

P.S. Poszukujemy do pracy w Fundacji Pax Polonica specjalisty/stki od fundraisingu. Zadaniem Fundacji jest min. budowanie wspólnoty polskiej na emigracji i łączenie jej potencjału z Polakami w kraju oraz promowanie biznesu.

Tuesday, July 4, 2017

Trump, jego rewolucja a wschodnioeuropejskie Trójmorze.



Zza oceanu łatwiej jest obserwować polską politykę, nikt tutaj nam nie mówi co mamy myśleć, jesteśmy w większości również odcięci od polskich i europejskich politycznych koterii i związanych z nimi zależności i uwikłań. Z wielkim niepokojem obserwujemy dokonujące się zmiany geopolityczne zagrażające suwerenności i bezpieczeństwu narodu polskiego. Na naszych oczach trwa cyniczna i wyniszczająca debata oraz nieudane próby pozbawienia władzy demokratycznie wybranemu Prezydentowi i Rządowi.
W chwili obecnej przy trwającym konflikcie zbrojnym z najbliższym naszym sąsiadem Ukrainą Rosja, której znaczenie polityczne wyraźnie słabnie w wyniku niskiej ceny surowców i wydatków na armię, próbuje zastraszać wschodnie kraje Unii Europejskiej. Dysponuje ona jednakże ogromnymi budżetami narzędzi propagandowych takich jak: Russia Today, Sputnik, czy ogromnej armii rosyjskich trolli. Wywierają one wielki wpływ na społeczeństwa krajów zachodnich, narzucając poglądy i stają się wykładnią dla wielu osób. Z budżetów tych korzystają także politycy zachodni. Warto przypomnieć sprzedającego się za rosyjskie srebrniki byłego kanclerza Niemiec - Gerharda Schrödera i wielu innych.
Według nowej tzw. "białej księgi" urzędu kanclerskiego, ministerstwa obrony i ministerstwa spraw zagranicznych RFN, Niemcy osiągnęły pozycję "potęgi kształtującej świat”. To właśnie zdanie wywołuje w nas największe emocje i kontrowersje, bowiem w naszej historii doświadczyliśmy już tej „potęgi kształtującej świat” w postaci dwóch wojen światowych, w wyniku których straciliśmy potencjał gospodarczy i zaplecze intelektualne społeczeństwa.
Znajdujemy się w sytuacji geopolitycznej, która jest nie do pozazdroszczenia. Z obu stron, z zachodu i ze wschodu, mamy do czynienia z siłami, które od długiego czasu dążą do realizacji naturalnego, z ich punktu widzenia, przymierza. Niemcy realizują kosztem Polski i innych krajów pasa Międzymorza strategię opartą na doktrynie „Mittleuropa”, która w praktyce sprowadzała się od ponad ćwierćwiecza do polityki korumpowania elit, zadłużania administracji szczebla centralnego i lokalnego, jak również na przejmowaniu środków i miejsc produkcji w celu ich późniejszej likwidacji. Działania te dotyczyły całych sektorów polskiej gospodarki od bankowości poprzez przemysł wydobywczy i stoczniowy, po kompletnie zdominowany przez kapitał niemiecki rynek prasowy. Polityka ta obliczona była na deindustrializację i depopulację naszego kraju przez kreowanie masowego bezrobocia, zmuszającego miliony ludzi do emigracji.
I w tym momencie pojawia się Donald Trump ze swoją rewolucją, która w aspekcie międzynarodowym daje wyraźny sygnał innym krajom zachodnim, że amerykański podatnik ma dosyć ponoszenia kosztów światowego bezpieczeństwa generowanych przez NATO. Istotą polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych zawsze było tolerowanie pozycji Niemiec jako siły ekonomicznej, ale nie geopolitycznej. To Stany Zjednoczone przecież od lat blokują niemieckie aspiracje i chęć stałego zasiadania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Po ostatnich spotkaniach z politykami Europy zachodniej z Donaldem Trumpem, kanclerz Merkel nie miała powodów do zadowolenia. Na wiecu wyborczym w Monachium ostrzegła, że Europa nie może już polegać na swych tradycyjnych sojusznikach, USA i Wielkiej Brytanii, i powinna wziąć los we własne ręce. Dla Amerykanów jest to dostatecznie silny sygnał świadczący o tym, że Stany Zjednoczone mogą całkowicie przestać odgrywać jakąkolwiek rolę w polityce europejskiej. Ta polityka Niemiec była realizowana już od kilkunastu lat za pomocą asortymentu różnej maści polityków w pełni dyspozycyjnych wobec Berlina, unijnych administratorów odwracających, na zamówienie, naszą uwagę od istoty sprawy, czyli od dokonującego się strategicznego partnerstwa Rosji i Niemiec. Rosja stara się osłabić i rozbić NATO, a Niemcy skutecznie jej w tym sekundują. Mamy nadzieję, że po dokonującym się właśnie na naszych oczach rozbiorze Ukrainy musi stać się dla nas jasne, że same idee Unii Europejskiej i NATO nie są nas w stanie fizycznie obronić, że jedynym gwarantem bezpieczeństwa Polski może być tylko, tak naprawdę, posiadanie własnej, znaczącej siły militarnej, opartej na strategicznej współpracy międzynarodowej w ramach NATO, koncepcji Trójmorza oraz na ścisłym sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.
Kluczem do budowy Trójmorza jest przede wszystkim współpraca gospodarcza, infrastrukturalna, energetyczna, a w końcu polityczno-militarna w tym regionie. Chodzi o stworzenie sojuszu północ-południe w Europie środkowo-wschodniej, który podziela wspólne wartości Cywilizacji Zachodniej. Projekt ten nie powstanie bez poparcia Stanów Zjednoczonych.
Ze strony polskiej i innych krajów Trójmorza wymaga to jasnej i przejrzystej wizji oraz strategii realizacji tego długofalowego planu. Stworzenia platformy współpracy gospodarczej, politycznej i militarnej. Istotą strategicznej komunikacji powinny być anglojęzyczne media, które mogłyby prezentować idee Trójmorza, jego projekty gospodarcze, rozwój infrastruktury, promocję tego makroregionu w sensie ekonomicznym, kulturalnym i turystycznym.
Już w tej chwili pojawiają się sygnały, że Stany Zjednoczone mogą wesprzeć ten projekt. Świadczy o tym uchwała Senatu USA, który stosunkiem głosów 97-2 zaaprobował sankcje przeciwko Rosji. Uchwalone sankcje przewidują m.in. kary dla europejskich firm współpracujących z rosyjskim sektorem energetycznym, m.in. za udział w takich projektach jak rosyjsko-niemiecki Nord Stream 2. Minister niemieckiego MSZ Sigmar Gabriel i kanclerz Austrii Christian Kern skrytykowali we wspólnym oświadczeniu uchwalone przez Senat USA nowe sankcje wobec Rosji. Obu politykom przeszkadza sprzedany do Polski amerykański skroplony gaz. Ani słowem jednak nie wspominają o Nordstream 2, który w sposób bezpośredni narusza wszelkie kanony tzw. solidarności europejskiej. Świadczy o tym również nadzwyczajna aktywność „cienia CIA” czyli Georga Friedmana i jego think tanku Stradfor w krajach Trójmorza.
Teraz po prostu musimy zaczekać na wizytę Donalda Trumpa w Warszawie na spotkaniu przywódców krajów Trójmorza. Ciekawe czy poprze On ten projekt. Toczy się więc gra o przyszłość Polski i ogromnego regionu Wschodniej i Centralnej Europy a kraje skandynawskie również dzielnie kibicują temu projektowi ze swoim Baltic Pipe. Mamy nadzieję, że Polska jest należycie przygotowana do rozmów, udostępniamy przecież swoje terytorium, narażając bezpieczeństwo polskich obywateli. Jest to olbrzymi wkład we wschodnią flankę NATO i warto, aby fakt ten był należycie podkreślony. Warto również w końcu docenić rolę i rozpocząć budowę propolskiego lobbingu na świecie. Jego naturalną bazą jest ogromny wpływ Polonii rozsianej po wszystkich niemal krajach świata, która przecież w ogromnym stopniu buduje potęgę wielu krajów. Czas więc zaktywizować wszystkie ośrodki współpracujące z Polonią i stworzyć realny program budowania propolskiego lobbingu.
P.S. Chcielibyśmy Państwa poinformować, że postanowiliśmy reaktywować Fundację Pax Polonica. Zadaniem Fundacji jest min. budowanie wspólnoty polskiej na emigracji i łączenie jej potencjału z Polakami w kraju.

Waldemar Biniecki
Karolina Zatorska

Wednesday, June 7, 2017

Polonia - niewykorzystany potencjał dla Polski.




Artykuł ukazał się w Dzienniku Berlińskim, Nowym Polskim Show, Magma Polonia,Gaziecie Warszawskiej, Nowym Dzienniku, Kurierze Chicago.

Polonia na całym świecie dysponuje potencjałem, który może nie tylko pomóc wspierać strategicznie polskie interesy, ale również pomóc zmieniać obraz Polski. Od ponad roku systematycznie, drążę temat propolskiego lobbingu w Stanach Zjednoczonych. Napisałem na ten temat kilka artykułów oraz miałem okazję zaprezentować pomysł powołania „rządowej lokomotywy”: instytucji, która by promowała propolski lobbing obywatelski w Ameryce Północnej. Pomysł ten przedstawiałem na dwóch konferencjach w Nowym Jorku i w Warszawie z udziałem czynników rządowych. Rezultaty są na razie niewielkie, ponieważ, żeby w Ameryce Północnej powstał profesjonalny polski lobbing musi przede wszystkim zaistnieć wola polityczna centrów decyzyjnych. Musi na tym zależeć Warszawie jak i samej Polonii. W artykule tym nie poruszam aspektu lobbing zawodowego, który jednak nie może istnieć bez aspektu, który opisuję, czyli lobbingu obywatelskiego, rozumianego jako system powiązanych z sobą organizacji i woluntariuszy, których celem ma być aktywna pomoc państwu polskiemu w realizacji celów politycznych, ekonomicznych oraz obrony dobrego imienia Polski i Polaków. Oprócz woli politycznej, wymaga to pewnej transparentnej wizji i planu stworzenia takiego systemu oraz kompetentnego i profesjonalnego zespołu ludzi, mającego doświadczenie w funkcjonowaniu i zamieszkiwaniu za granicą i wiedzę o polskiej diasporze.

Co wiemy o Polonii amerykańskiej jako największej grupie polskiej diaspory?
Otóż wybory prezydenckie 2016 przełamały mit o tym, że Polonia nie głosuje. To właśnie głosy Polonii w stanach: Wisconsin (9,3% Amerykanów polskiego pochodzenia), Michigan (8,6) i Pensylwanii (7.28%) jako „swing states” miały istotny wpływ na wynik wyborów prezydenckich. Przy liczbie 9,569,207 co stanowi (3.2%) populacji USA (Źródło: U.S. Census Bureau, 2010 American Community Survey). Polonia to potężna siła polityczna, której nie można lekceważyć na amerykańskiej scenie politycznej. Moment zmiany władzy w USA jest dla pomysłu propolskiego lobbingu najdogodniejszy. Jeśli taka decyzja w ogóle zapadnie musi zapaść teraz.

Największa klasa średnia poza Polską
W ostatnim czasie mówi się dużo o innowacyjności, kreatywności i możliwościach polskiej gospodarki, zapominając o ważnym fakcie. Co roku Polonia ze Stanów Zjednoczonych wysyła do Polski około 900 milionów dolarów (nie wspominając innych krajów). Są to środki porównywalne z tymi, które inwestują u nas zagraniczne firmy. Oto liczby:

POMOC FINANSOWA OSÓB INDYWIDUALNYCH W LATACH 1994-2010:

1994 – 581
1995 – 724
1996 – 774
1997 – 848
1998 – 1 070
1999 – 825
2000 – 1 496
2001 – 1 563
2002 – 1 685
2003 – 2 284
2004 – 4 728
2005 – 6 482
2006 – 8 496
2007 – 10 496
2008 – 10 447
2009 – 8 126
2010 – 7 614
Sumy – w milionach dolarów – przesyłane do Polski (dane World Bank, opracowane przez Migration Policy Institute).

Można przyjąć, że corocznie Polonia z USA wysyła do Polski około 900 milionów dolarów. Są to środki porównywalne z tymi, które inwestują u nas zagraniczne firmy.
Jak widać z zaprezentowanych danych, opracowanie nie dokumentuje aspektu inwestycji biznesowych Polonii. Już od samego początku inwestowania amerykańskiego kapitału w Polsce było jasne, że istotną rolę w tym procesie odgrywają i odgrywali biznesmeni z USA i Kanady o polskim rodowodzie. Brakuje jednak na ten temat opracowań.
Ale wróćmy do faktów:” Amerykanie polskiego pochodzenia są bogatsi niż przeciętny Amerykanin (79 tys. dol. wobec średniej 63 tys., jeśli chodzi o dochód na rodzinę) oraz są lepiej wykształceni (36 proc. wobec 28 proc. ukończyło studia). “Większość (71 proc.) deklaruje przynależność do kościoła rzymsko-katolickiego (Piast Institute. Studium „Polish Americans Today: A Survey of Modern Polonia Leadership”2013).

Zaplecze intelektualne Polonii
Tak jak w Polsce, rodzice inwestują w swoje dzieci i starają je wysłać do najlepszych uniwersytetów w całych Stanach Zjednoczonych. Jest to pokaźna inwestycja, ponieważ przeciętne studia licencjackie rocznie kosztują $33,215 (www.collegeboard.org), studia magisterskie kosztują rocznie w zależności od specjalności od $30,000 do $120,000 (www.bestmastersdegrees.com) a studia doktoranckie kosztują rocznie w zależności od specjalności od $53,625-$113,035 (www.collegedata.com). Podałem dane dla uczelni publicznych.
Dobrze wykształcony Amerykanin polskiego pochodzenia z doktoratem już na samym początku warty jest około $250.000. Na uniwersytetach istnieją i powstają polskie kluby studenckie, od wschodniego wybrzeża do zachodniego po Alaskę i Hawaje. Sporą, ciągle powiększającą się grupę stanowią studenci z Polski. Potrzebują one jakiegoś planu, wizji jednoczących ich wokół wspólnych celów. Jednym z takich narzędzi mogłaby być idea stworzenia transparentnego systemu stypendialnego. Poza Fundacją Kościuszkowską żadna inna organizacja polonijna nie dopracowała jeszcze naprawdę czytelnego, dostępnego i stabilnego systemu stypendialnego. Aby myśleć poważnie o stworzeniu propolskiego lobbingu w Ameryce stypendia odgrywają tutaj istotną rolę. Czekamy również na projekty i programy badawcze dla naszych studentów i naukowców adresowane z Polski. Bez zaplecza intelektualnego nie można budować polskiego lobby. Istotną rolę w tym procesie odgrywają polscy naukowcy pracujący w USA, amerykańscy naukowcy polskiego pochodzenia i inni, którzy zajmują się polską problematyką. „Fundacja Kościuszkowska ponad dwa lata temu postanowiła przygotować listę uznanych naukowców nauk ścisłych i w ten sposób powstało „Collegium of Emitent Scientists” mówi Pan Marek Skulimowski nowy Prezes i Dyrektor Wykonawczy Fundacji. „W ten sposób Fundacja opracowała listę blisko 400 eminentnych profesorów nauk ścisłych, która ciągle się powiększa. Następnym krokiem, w najbliższej przyszłości będzie stworzenie podobnej listy wybitnych humanistów - “Collegium of Eminent Humanists”. Wstępne szacunki mówią, że w samych Stanach Zjednoczonych jest ponad 800 naukowców na poziomie „tenure”, czyli amerykańskiej habilitacji. „Od instruktora do profesora” jest to poważna grupa ludzi, z ogromnym potencjałem intelektualnym, której nie można lekceważyć. Polscy naukowcy pracują na setkach uniwersytetów na całym świecie i grupa ta powinna również być motorem rozwoju w Polsce i to o nich powinny zabiegać polskie uniwersytety, ośrodki badawczo-rozwojowe oraz różnego szczebla ośrodki władzy. Dokładnie tak jak robiła to II Rzeczpospolita.

Warto się również odwołać do najlepszych wzorców.
Naród żydowski posiada najlepszy na świecie lobbing oparty na rozmaitych organizacjach a ich celem bez wglądu na profil danej organizacji jest działanie na rzecz państwa Izrael, obojętnie czy to jest grupa modlitewna czy klub dyskusyjny o wyższości wklęsłego nad wypukłym. W każdym stanie w USA istnieją co najmniej 3 niezależne takie organizacje, które oprócz swojej podstawowej działalności monitorują światową prasę, media i publiczne programy edukacyjne. Wszystkie są zaangażowane w światową politykę. Każdy dyrektor wykonawczy jest etatowym pracownikiem danej organizacji i posiada kluczowe umiejętności z zakresu współpracy z mediami. Większość tych organizacji jest ze sobą połączona w taki sposób, aby zapewnić natychmiastowe działanie we wszystkich stanach jednocześnie. Organizacje te finansowane są hojnie przez diasporę żydowską i inne instytucje znajdujące się pod wpływem tejże diaspory. Doskonałym przykładem jest NPR, czyli publiczne radio w Stanach Zjednoczonych, gdzie największy procent datków pochodzi od diaspory żydowskiej. Nie dziwmy się, że wiele programów jest właśnie o diasporze żydowskiej. Sama diaspora jest być może bardziej politycznie podzielona niż Polonia, ale jeśli chodzi o sprawę żydowską zawsze istnieje jedność i pełne poparcie dla państwa Izrael. Ambasadorem Izraela w USA jest Amerykanin żydowskiego pochodzenia i w Izraelu nikomu to nie przeszkadza, bowiem Ron Dermer wychowany na Florydzie i wykształcony w najlepszych amerykańskich uniwersytetach mówi i zachowuje się jak Amerykanin. Posiada wielu kolegów ze studiów co jest ogromnym kapitałem społecznym. W polskich placówkach dyplomatycznych nawet konsulowie od Polonii muszą być Polakami z Polski. W taki nieco gorzki sposób można podsumować ten wątek.

Polityczna gra rozbijania Polonii
Najgorzej jest z reprezentacją polityczną Polonii. Po erze Karola Rozmarka, Alojzego Mazewskiego charyzmatycznych prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej i wielkiego amerykańskiego kongresmena polskiego pochodzenia Klemensa Zabłockiego z Milwaukee, następował stopniowy marazm i polityczna gra rozbijania Polonii, która trwa do dziś. Do dziś nie wiemy kto rozgrywa Polonię: była KGB, SB, czy lokalne amerykańskie służby a może wszyscy razem. Nie inwestuje się w ludzki kapitał. Nie wspiera ludzi o dużym potencjale dla Polonii. Aktualni liderzy nie umieją kreować młodszych ani nie wiedzą jak z nimi współpracować. Trwa marnotrawienie kapitału Polonii poprzednich pokoleń. Obecne organizacje polonijne, unikają polityki jak ognia, a nie mając żadnego wsparcia politycznego w realizacji swoich misji ich działalność jest coraz bardziej minimalizowana. Brakuje liderów, wizjonerskich pomysłów, strategii działania i profesjonalizacji działań. Dzisiaj, aby utrzymać w USA polską tożsamość Polonii i budować propolski lobbing, weekendowy woluntaryzm już nie wystarcza. Trzeba sprofesjonalizować Polonię i przyciągnąć jej zaplecze intelektualne. Potrzebny jest także profesjonalny i strategiczny sygnał z kraju nad Wisłą w postaci grantów, stypendiów oraz systemu szkoleń dla liderów. Poklepywanie po ramieniu czy wspólne selfie nie wystarczą. Zupełnie na koniec chciałbym przytoczyć wyniki badań z Uniwersytetu Kansas.” 1 dolar zainwestowany w lobbing przynosi $220 zysku. (źródło: Raquel Alexander, Susan Scholz and Stephen Mazza  “Measuring Rates of Return for Lobbying Expenditures: An Empirical Analysis under the American Jobs Creation Act”).

Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r. były wykładowca na UW Milwaukee i Kansas State University. Były Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej w Wisconsin. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting, działacz polonijny, autor i publicysta, email: waldek@binieckiconsulting.com




Tuesday, May 16, 2017

Ted Malloch a polityka selfie i klepania po ramieniu.

Artykuł ukazał się w portalu "wpolityce", Dzienniku Berlińskim, w maju 2017.

Z wielkim zainteresowaniem wysłuchałem wystąpienia kandydata na ambasadora w Unii Europejskiej Teda Mallocha, który odwiedził Polskę na zaproszenie europosła Kongresu Nowej Prawicy, wiceprzewodniczącego grupy Europy Narodów i Wolności w PE Michała Marusika na konferencji zorganizowanej w gmachu Senatu pt. „Czy Unia Europejska może być Stanami Zjednoczonymi Europy?” Jak podkreślił Malloch, kontekstem dyskusji jest spór pomiędzy rzecznikami narodowej suwerenności a globalizmem. „To dwa przeciwstawne poglądy na świat, ponieważ tylko jeden z tych poglądów może ostatecznie zwyciężyć, gdy dochodzi do walki między nimi” – ocenił. Zdaniem prelegenta wynik ostatnich wyborów w USA może być postrzegany jako „zwycięstwo nacjonalizmu bądź światopoglądu opartego na suwerenności narodowej nad światopoglądem globalistycznym”. Ted Malloch spotkał się także z prezesem Kaczyńskim, jednak zabrakło spotkania na szczeblu rządowym, tak jakby nie do końca nam Polakom na tym zależało. Walka między globalizmem a suwerennościami narodowymi trwa nadal. Mówi o tym także nasz polonijny ekspert prof. Marek Chodakiewicz charakteryzując sytuację administracji rządowej w USA. Gdzie wg autora trwa włoski strajk administracji lojalnej Barakowi Obamie przeciwko rewolucji Trumpa. Podobnie jest chyba w Polsce, a zwłaszcza w MSZ, które w swoich działaniach dokładnie przypomina sytuacje opisane przez Chodakiewicza.

Konflikt ten jest także widoczny w życiu polonijnym, gdzie walka ideologiczna pomiędzy marksizmem kulturowym, który chce między innymi likwidacji tożsamości narodowych (co jest dla nas szczególnie ważne na obczyźnie, ponieważ chodzi tutaj o nasze „być albo nie być”), a wartościami tradycyjnymi zawierającymi się w polskim haśle: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Praktycznie nie znam nikogo z moich przyjaciół, kto nie byłby zaangażowany w tę wojnę. Podziały zauważalne są wszędzie: w rodzinach, grupach przyjaciół, organizacjach i sięgają znacznie wyżej, po partie i całe klasy rządzące. Polonia od momentu zorganizowania była skutecznie rozbijana. Działo się tak w okresie komunizmu i proces ten trwa praktycznie do dziś. Wystarczy w tym miejscu przytoczyć książkę pana Balińskiego pt. “MSZ, polski czy antypolski?”, opartej na doświadczeniu autora wynikającym z długoletniej pracy w MSZ. Autor wspomina tzw. „czarną listę Sikorskiego”, z której żadna osoba nie została nigdy na nic zaproszenia, ani nie otrzymała żadnej formy wsparcia dla polonijnych projektów. Do dziś nie wiemy kto rozgrywa Polonię: była KGB, SB, lokalne amerykańskie służby, Departament Stanu czy prominentni polonijni lobbyści? Narzędzia do rozwiązania tego polonijnego problemu posiada IPN, ale jak zawsze brakuje woli politycznej, aby nasz problem rozwiązać. Przez ostatnie osiem lat skrupulatnie nakreślano nowe cele strategiczne dla Polonii, wykreślając grubą kreską z mentalności liderów działania o charakterze patriotycznym. Spotkania te miały miejsce w zaciszu hotelowych sal konferencyjnych w różnych amerykańskich miastach. Prasa polonijna nigdy nie informowała o żadnych ustaleniach. Wszystkie te fakty są do sprawdzenia. MSZ prowadząc sprytną politykę kija i marchewki „wyprało” z patriotyzmu czołowe polonijne organizacje, polonijne media oraz flagowe instytucje Polonii. Stworzono, poprzez „fundacje znajomych królika”, szczelny system finansowania, który dba o spolegliwość Polonii wobec ekipy rządzącej. Funkcjonuje on do dziś i ma się bardzo dobrze. O „historycznym dofinansowaniu Polonii amerykańskiej w roku 2017” informuje nowojorski „Nowy Dziennik” w artykule: „Pieniądze na Polonię rozdane.” Na 21 ofert, które wpłynęły do polskiego Senatu z USA – 12 nie otrzymało akceptacji. Nie będzie dofinansowania dla konserwatywnej, propolskiej i dwujęzycznej platformy medialnej w USA i Kanadzie o nazwie “The Poland Times”. Wiele projektów nie zgłosiło oficjalnie swoich ofert. Tak też stało się z projektami Fundacji Pax Polonica. Dla największej grupy polonijnej na świecie przypadło najmniej pieniędzy. Czy rzeczywiście tak ma wyglądać polityka dobrej zmiany? Co się tak naprawdę zmieniło? Zmienili się tylko czołowi polscy dyplomaci, którzy robią sobie selfie i klepią po ramieniu z tymi samymi ludźmi, którzy byli tak popularnymi przez ostatnie 8 lat.

Drodzy Państwo! Czas przyjrzeć się nagim faktom. Przez ostatni rok „dobrej zmiany” na kontynencie amerykańskim zostały całkowicie przejęte:
1. Kongres Polonii Amerykańskiej,
2. Kongres Polonii Kanadyjskiej,
3. Światowa Rada Polonii,
4. „Trafiono i zatopiono” mecenas Marię Szonert Biniendę,
5. Nie powstał i nie wyszedł poza „mentalność piwnicznej salki przy parafii” żaden patriotyczny projekt, który byłby rozpoznawalny co najmniej na poziomie Fundacji Kościuszkowskiej.

Jestem Polakiem mieszkającym w USA i od lat staram się w mojej działalności publicystycznej nie tylko krytykować, ale co najważniejsze proponować adekwatne do sytuacji rozwiązania. Obecne organizacje polonijne unikają polityki jak ognia, a nie mając żadnego wsparcia politycznego w realizacji swoich misji ich działalność jest coraz bardziej minimalizowana. Brakuje liderów, ciekawych pomysłów, strategii działania i profesjonalizacji działań. Dzisiaj, aby utrzymać w USA polską tożsamość Polonii i budować propolski lobbing, weekendowy woluntaryzm już nie wystarcza. Trzeba sprofesjonalizować Polonię i przyciągnąć jej zaplecze intelektualne. Potrzebny jest także profesjonalny i strategiczny sygnał z Polski w postaci grantów, stypendiów oraz systemu szkoleń dla liderów. Obecny stan integrowania elit polonijnych w struktury państwa polskiego jest dyplomatycznie to ujmując „dalece niewystarczający”. W chwili obecnej niezbędne są 2 szybkie kroki dla powstrzymania postępującej degradacji Polonii zorganizowanej.
1. Inwestycja w kapitał ludzki. Należy jak najszybciej stworzyć system szkolenia liderów dla Polonii, który musi jednak być transparenty i nie skoncentrowany na protekcji kilku osób związanych z poszczególnymi politykami, frakcjami rządowymi, ministerstwami lub ośrodkami religijnymi. System ten musi uwzględniać kluczowe kompetencje:
• Umiejętność współpracy w grupie,
• Umiejętność promowania innych (większość obecnych liderów promuje raczej siebie spychając innych w cień lub niebyt. Dominuje wodzostwo i autokreacja).
• Promocja wiedzy i umiejętności z zakresu tworzenia organizacji non-profit,
• Rozwijać kluczowe umiejętności komunikacji interpersonalnej i transparentności,
• Umiejętności formułowania priorytetów,
• Umiejętność zdobywania finansów i pracy ze strategicznymi sponsorami,
2. Tworzenie projektów patriotycznych. Aby poruszyć ten ważny aspekt należy rozumieć, że powstanie fundacji lub think tanku jest procesem długotrwałym podobnym w swej istocie do tworzenia biznesu. Musi, więc być zarządzany jak biznes, Niezbędne są etapy tworzenia projektów, jego najważniejszym elementem są finanse.
• Definiowanie projektu,
• Nadanie mu ram prawnych,
• Zdobywanie finansowania dla projektu (zabezpieczenie strategicznych sponsorów),
• Profesjonalne zarządzanie (zatrudnienie kompetentnego dyrektora wykonawczego).

Do promocji strategicznych interesów Polski w USA potrzeba dobrze przemyślanej strategii, opartej na szczerej chęci współpracy z Polonią. Wyniki badań Instytutu Piasta z Michigan potwierdzają obraz Polonii nowoczesnej, wykształconej, zamożnej oraz dumnej ze swojego pochodzenia. Polonia dysponuje potencjałem, który może nie tylko pomóc wspierać strategicznie polskie interesy w Waszyngtonie, ale również pomóc zmieniać obraz Polski w oczach przeciętnego Amerykanina. Właśnie o tym mówił Ted Malloch w Warszawie. Jak zwykle zrobiono sobie kilka selfie, poklepano po ramieniu i jak zwykle nic wielkiego się nie stało. Bez przedefiniowania celów Polonii i bez sformułowania nowych sposobów ich realizacji, bez utrzymania i pogłębienia łączności Polonii z krajem, Polonia wtopi się niebawem nieodwracalnie i całkowicie zasymiluje ze społeczeństwem amerykańskim, za lat 10 lub 20 zorganizowanej Polonii może już po prostu nie być. Potrzebujemy nowych, charyzmatycznych i pracowitych przywódców, jasno określonej strategii oraz aktywnego zaplecza intelektualnego, opartego na stabilnych organizacyjno-finansowych fundamentach umożliwiających nam przetrwanie.

Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r. były wykładowca na UW Milwaukee i Kansas State University. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting, działacz polonijny, autor i publicysta, email: waldek@binieckiconsulting.com

Wednesday, April 19, 2017

Jak Republika Irlandii współpracuje ze swoją diasporą?

Artykuł ukazał sie w Gazecie Warszawskiej, Dzienniku Berlińskim,Telewizji Republika, Nowym Dzienniku 19 kwietnia 2017.

W ostatnim czasie mówi się dużo o innowacyjności, kreatywności i możliwościach polskiej gospodarki, zapominając o ważnym fakcie. Co roku Polonia ze Stanów Zjednoczonych wysyła do Polski około 900 milionów dolarów (nie wspominając innych krajów). Są to środki porównywalne z tymi, które inwestują u nas zagraniczne firmy.
Wszyscy pewnie pamiętamy wielki bum inwestycyjny jaki miał miejsce w Irlandii. Powstało na ten temat szereg opracowań, ale żadne z nich nie skupiło się na prostym fakcie: była to zasługa efektywnej współpracy diaspory irlandzkiej i rządu w Dublinie. Diaspora irlandzka należy do jednej z największych na świecie. W/g najbardziej znanej badaczki tego problemu prof. Christine Kinealy na całym świecie mieszka 70 milionów osób pochodzenia irlandzkiego. Najwięcej, bo 39,285,000 mieszka w USA. 5 milionów mieszka w Wielkiej Brytanii co stanowi 10% brytyjskiej populacji. W Kanadzie mieszka 3.48 miliona osób co stanowi 13% populacji. W Australii: 1.8 milion co stanowi 9.1% populacji. W Argentynie: mieszka od 350,000-500,000 Argentyńczyków irlandzkiego pochodzenia. Około 3 milionów obywateli innych krajów irlandzkiego pochodzenia posiada unijne, irlandzkie paszporty.

Wszystko jest policzone i zbadane. Od prof. Christine Kinealy dowiedziałem się, że badania nad diasporą są ważnym elementem zdobywania wiedzy o diasporze i jej potrzebach. Jest to ważna kwestia i nie wynika tylko polityki uniwersytetów, ale jest to zalecenie irlandzkiego rządu. Rząd irlandzki przywiązuje bowiem wielką uwagę do współpracy z diasporą. Podstawowym narzędziem współpracy jest przejrzysty i transparentny program współpracy rządu z diasporą zatytułowany: „Global Irish- Ireland’s Diaspora Policy”. Wizja tego programu również wyrażona jest w prosty sposób: “Our vision is a vibrant, diverse global Irish community, connected to Ireland and to each other, (naszą misja jest pełna energii, zróżnicowana globalna irlandzka społeczność połączona z Irlandią i samą sobą.) Jest to chyba najlepiej wyrażona kwintesencja politycznej wizji po co istnieje diaspora. Cały dokument składa się z pięciu części i mieści się na zaledwie 50 stronach. Wypowiadają się w nim oficjale rządowi, co nadaje temu dokumentowi odpowiedniej rangi. Oto jego zasadnicze części:

1. Wspieranie Diaspory. (Emigrant Support Programme)- jest to zasadnicza część całego programu przyznającego granty dla 210 organizacji w ponad 20 krajach na pięciu kontynentach. Prawo do składania grantów mają organizacje non profit i projekty. Można tego dokonać tylko w systemie on line na stronie danego konsulatu lub ambasady. Procedura jest także prosta i przejrzysta. W ramach tej pomocy można także otrzymać pieniądze na osoby chore lub w starszym wieku.

2. Łączenie Diaspory. Celem tej części programu jest pomoc ekonomiczna dla kraju, stabilizacja i podnoszenie międzynarodowej reputacji Irlandii. W ramach tego programu promuje się:” Global Irish Network” czyli sieć połączeń biznesowych w ramach diaspory. Rolę inspiratora i adwokata tego programu pełnią irlandzkie konsulaty.

3.Narzędzia współpracy z diasporą. Czytamy tutaj o wspieraniu organizacji irlandzkich i podnoszenie ich poziomu merytorycznego, aby mogły one uczestniczyć w życiu społecznym danego kraju i reprezentować interesy irlandzkie, zachęcanie do rozwijania forum ekonomicznych, kładzenie nacisku na udział młodych osób w działalności organizacji, rozwój sieci biznesowych powiązanych z Irlandią.

4. Nagradzanie przedstawicieli diaspory i organizacji nagrodą prezydencką. Coroczne nagrody prezydenckie, uroczyste wręczanie certyfikatów irlandzkiego dziedzictwa. Nagrody te mają charakter prestiżowy.

5. Stała analiza i badanie diaspory w zakresie jej potrzeb. W tym miejscu należałoby przytoczyć fragment wywiadu udzielonego przez Joe McHugh ministra ds. diaspory, który powiedział maju 2016, że „musimy wiedzieć czego chce diaspora”. I nie są to tylko zapewnienia polityków drugiej albo 3 ligi. Joe McHugh jest czołowym politykiem w Irlandii i jednym z trzech ministrów w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Handlu. Co kilka lat program ten jest skrupulatnie modyfikowany. Jednym z pytań było także pytanie „Czy Pan minister posiada jakiekolwiek doświadczenie w pracy z diasporą i czy kiedykolwiek mieszkał za granicą.” Irlandia posiada w USA 5 konsulatów, 12 konsuli honorowych i 3 profesjonalne agencje rządowe: 2 biznesowe i 1 turystyczną funkcjonujące w największych miastach USA. W połączeniu z organizacjami diaspory irlandzkiej to potężna maszyna zasilająca ekonomię Irlandii. Tyle w telegraficznym skrócie.
Do promocji strategicznych interesów Polski na świecie potrzeba dobrze przemyślanej strategii, opartej na szczerej chęci współpracy z Polonią. Wyniki badań potwierdzają obraz Polonii nowoczesnej, wykształconej, zamożnej oraz dumnej ze swojego pochodzenia. Wydaje się, że Polonia dysponuje potencjałem, który może nie tylko pomóc wspierać strategicznie polskie interesy na świecie, ale również pomóc zmieniać obraz Polski. Do tego potrzebna jest jednak ponadpartyjna wizja współpracy z Polonią, tą liberalną i konserwatywną w kraju nad Wisłą. Tej kwestii trzeba jednak nadać profesjonalny bieg. Odnosząc się pokrótce do przedstawionego materiału trzeba podkreślić rażące braki w wiedzy na temat Polonii (wynika to przede wszystkim z braku badań na tematy polonijne), brak inwestycji w umiejętności współpracy istniejących liderów, którzy dbają raczej o swój wizerunek niż o realizację jakiegoś projektu od A do Z. Całkowity brak transparentności (powstającym projektom brak jest prostych informacji, kto jest autorem, jakie są źródła uzyskiwania finansów itd.) Nawet instytucje udzielające grantów nie podają takich informacji (kto i ile uzyskał). Osoby, które zajmują się Polonią są do tego najczęściej nieprzygotowane, opierając się na ogół przysłowiową wiedzą” od szwagra z Chicago” niż rzetelnymi badaniami. Nic nie jest policzone i zbadane. Proszę Państwa przez 25 niewiele osiągnęliśmy w tej mierze. Zamiast dalej masakrować się w internecie lub w miernych debatach o niczym, warto się wziąć profesjonalnie za naprawę Państwa.




Waldemar Biniecki – urodzony w Bydgoszczy w 1962 r. W USA od 2000 r. były wykładowca na UW Milwaukee i Kansas State University. Obecnie: właściciel Biniecki Consulting, działacz polonijny, autor i publicysta, email: waldek@binieckiconsulting.com