" Trudno być Polakiem nie nosząc w sobie tego dziedzictwa,

któremu na imię Polska”

Jan Paweł II

Thursday, April 12, 2018

W poszukiwaniu polskiej racji stanu.








„Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”
Długo poszukiwaliśmy opracowań na temat polskiej racji stanu i niestety nie udało się znaleźć niczego odkrywczego. Termin „racja stanu” jest definiowany jako: nadrzędny interes państwowy, interes narodowy, wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami, wspólny dla większości obywateli i organizacji działających w państwie lub poza jego granicami, ale na jego rzecz. Nie ma w polskiej bibliografii zbyt wielu pozycji na ten temat. Nie mieliśmy za to żadnych problemów ze znalezieniem licznych źródeł na temat: Pax Americana, Pax Romana, Pax Britannica i wielu innych. Jeśli więc mówimy o definiowaniu polskiej racji stanu nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć Romana Dmowskiego, którego  okrągłostołowy establishment uważa po prostu za faszystę. Z powodu tych negatywnych konotacji, także odradzające się elity niepodległościowe boją się otwarcie uznać Dmowskiego za twórcę współczesnego Pax Polonica. W 1903 roku Roman Dmowski w książce „Myśli nowoczesnego Polaka” powiedział: „każdy ma obowiązek być czynnym obywatelem, znającym stan spraw politycznych swego kraju i wpływającym na ich bieg w miarę sił swoich. Wszyscy są za bieg tych spraw odpowiedzialni”.

Poszukiwanie Pax Polonica w polskiej historii.
Oto, na przestrzeni dziejów, pojęcie Pax Polonica desygnowane było: faktem istnienia państwa Mieszka, w ktorym gościom „nie mógł spaść włos z głowy” na mocy obyczaju, a nie przymusu, ale także faktem przyjęcia chrześcijaństwa z rąk Słowian. Pax Polonica to także pierwsza globalna konferencja zwana Zjazdem Gnieźnieńskim, założenie w 1364 roku Akademii Krakowskiej, koncepcja Unii Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a później niezaprzeczalna potęga Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Aspektami tego samego zjawiska była dyplomacja Włodkowica i pokonanie potęgi Zakonu Krzyżackiego; Konstytucja „Nihil Novi”, poezja Kochanowskiego, koncepcja nowoczesnego państwa Andrzeja Frycza Modrzewskiego zawarta w  „O poprawie Rzeczypospolitej”. To odkrycia Kopernika. Emanacja Pax Polonica zawiera się we wszechstronnej działalności Mikołaja Kopernika, w słowach Czarneckiego „jam nie z roli ani soli, jeno z tego, co mnie boli”, ale w także ocaleniu Europy przez Jana III Sobieskiego przed zalewem Imperium Otomańskiego. To niezwyciężona husaria. Pax Polonica to: Konstytucja 3 Maja i dorobek księdza profesora St. Staszica; to Powstania Narodowe, ale także walka „za wolność naszą i waszą” w Rewolucji Amerykańskiej i Wiośnie Ludów, to również Mickiewicz, Słowacki i Norwid,  perły patriotyzmu w muzyce Chopina, krzyk Dzieci Wrześnieńskich, Pierwsza Kadrowa, Błękitna Armia; „Cud  nad Wisłą”. Dyplomatyczne wysiłki Paderewskiego i Dmowskiego w Stanach Zjednoczonych, doprowadziły do tego, że prezydent Wilson,  w swoim słynnym orędziu, w punkcie 13 swojego programu, powtórzył główne założenie memorandów Dmowskiego: „Stworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza, niepodległością polityczną, gospodarczą, integralność terytoriów tego państwa ma być zagwarantowana przez konwencję międzynarodową” Należy także pamiętać o słynnym, pięcio-godzinnym exposé dotyczącym całości polskich żądań,  które Roman Dmowski wygłosił na konferencji kończącej I wojnę światową w Wersalu. Swoje  przemówienie przedstawił po angielsku i francusku: „Mówiłem tedy na przemian w dwóch językach [...] co sprawiło, że przemówienie moje trwało podwójną ilość czasu”. Ukoronowaniem  zasług Romana Dmowskiego dla Rzeczpospolitej  Polskiej było złożenie podpisu pod Traktatem Wersalskim 28 czerwca 1919 r. Który to traktat uznawał niepodległość Polski.
Paderewski, Dmowski i Piłsudski, Gdynia, idea Intermarium, Westerplatte, Bóg, Honor, Ojczyzna na sztandarach, a także rotmistrz Pilecki i Żołnierze Niezłomni; Prymas Tysiąclecia, Jan Paweł II i „Solidarność”. O tym wszystkim musimy mówić nie tylko lokalnie w Polsce, ale globalnie w wielu językach, adresować Pax Polonicę do globalnych ignorantów i wrogów Polski.

Patrioci spod znaku Rodła.
Przy szalejącym wokół niemieckim nazizmie 6 marca 1938 w Theater des Volkes w Berlinie rozpoczął się I Kongres Polaków w Niemczech. Był to niesamowity akt odwagi, całkowicie pomijany w polskiej historiografii. Uchwalono na nim „Pięć prawd Polaka”, które stanowiły ideową podstawę działalności Związku Polaków w Niemczech, ale również kwintesencje Pax Polonica w przededniu wielkich zmian geopolitycznych.
1.Jesteśmy Polakami.
2.Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci.
3.Polak Polakowi Bratem!
4.Co dzień Polak Narodowi służy.
5.Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!
Celem kongresu było zwrócenie uwagi świata na półtoramilionową społeczność polską w Niemczech, która dzięki takim działaczom Związku jak: Stefan Szczepaniak, Jan Kaczmarek, Józef Michałek, Jan Baczewski czy Edmund Osmańczyk, przypominała, „że jestesmy Polakami i pozostaniem na wiek wieków”. Dzięki wysiłkom działaczy ZPwN wychodziło kilka bardzo dobrych publikacji min: Dziennik Berliński, Polak w Niemczech, Mały Polak w Niemczech, Gazeta Olsztyńska, Mazur, Głos Pogranicza, Kaszub, Dziennik Raciborski, Ogniwo, Nowiny Codzienne. Związek został zdelegalizowany przez rząd III Rzeszy w lutym 1940 r. Represje dotknęły wielu członków, część z nich rozstrzelano, ok. 1200 trafiło do obozów koncentracyjnych, głównie w Hohenbruch, Mauthausen-Gusen i Sachsenhausen." Zdecydowana większość została zamęczena lub zamordowana. Zginęli za Polskę.

Polska tożsamość narodowa a Polonia amerykańska.
Dzieło I. J Paderewskiego, Jana Smulskiego, działaczy Związków Sokolich i ochotników „Błekitnej Armii” kontynułowali emigranci po II wojnie światowej.
„Obrona Polski jest dzisiaj naszym najświętszym i najważniejszym obowiązkiem” powiedział w 1944 roku Karol Rozmarek, legendarny prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej. Słowa te nigdy nie straciły swojej aktualności. Jestesmy dumni z takich działaczy jak: Karol Rozmarek, Alojzy Mazewski i setek innych oddanych sprawie polskiej patriotów pracujących dla Polski w rozmaitych zakątkach Stanów Zjednoczonych. Wśród nich warto wspomnieć bardzo zasłużonego dla sprawy polskiej, legendarnego kongresmana z Milwaukee, Klemensa Zabłockiego. Długo można wymieniać listę zasług, świetnie zrealizowanych pomysłów oraz setki milionów dolarów przesłanych do Polski. Doskonałe wpisują się w taka narrację artykuły polonijnych naukowców i audycje radiowe o Katyniu, o Siłach Zbrojnych na Zachodzie, o Armii Krajowej, Narodowych Siłach Zbrojnych, o zbrodniach gułagów, holokauście i o polskich zdrajcach na usługach Moskwy i na wiele innych tematów  podtrzymujących polską tożsamość narodową.

Konferencja jałtańska i koniec Pax Polonica.
 W dniach od 4 do 11 lutego 1945 miało miejsce w Jałcie spotkanie liderów koalicji antyhitlerowskiej, tzw. Wielkiej Trójki, do której należeli: przywódca ZSRR Józef Stalin, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill oraz prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Konferencja miała decydujące znaczenie dla upadku Pax Polonica. Okrojono Rzeczpospolitą terytorialnie. Polska utraciła Kresy Wschodnie na rzecz sowieckiej Rosji. Ustalono rekompensatę w postaci historycznie polskich, a administracyjnie  niemieckich ziem: Ziemi Lubuskiej, Pomorza Zachodniego, Prus Wschodnich,  Śląska oraz byłego Wolnego Miasta Gdańska. Mocarstwa zgodziły się na utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej urzędującego w Warszawie, który zobowiązany został do przeprowadzenia wolnych wyborów na zasadzie powszechnego głosowania, choć w konsekwencji zostały one sfałszowane. Churchill i Roosevelt dali Stalinowi carte blanche na siłowe zniszczenie podziemia zbrojnego – przede wszystkim Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Powzięte w Jałcie postanowienia odbyły się bez udziału i zgody przedstawicieli Rządu Polskiego na Uchodźctwie, który wkrótce przestano uznawać. Nie było już Paderewskiego, Dmowskiego, Piłsudskiego czy generała Sikorskiego, którzy mogliby być ambasadorami polskiej racji stanu. Churchill złamał zapisy polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego z dnia 21 sierpnia 1939 roku a w szczególności zapis tajnego protokołu do tego układu, który mówił o gwarancjach granic. Traktat sojuszniczy rozwijał wcześniejsze, jednostronne gwarancje brytyjskie z 31 marca 1939 i gwarancje dwustronne zawarte w protokole podpisanym 6 kwietnia 1939. Był to dokument prawa międzynarodowego zobowiązujący obie strony sygnujące do udzielenia sobie  wzajemnej pomocy militarnej w przypadku agresji na jedną ze stron.
Po ogłoszeniu decyzji jałtańskiej w wielu polskich domach w USA zniknął ze ścian portret Franklina Delano Roosevelta.

Homo Sovieticus a Pax Polonica
Wkraczająca dwukrotnie na tereny Polski Armia Czerwona wraz z NKWD dokonuje ostatecznego rozrachunku z elitami Polski niepodległej. Nowa fala terroru, morderstw politycznych, gwałtów i wszechobecnej cenzury ogarnęła Polskę. Doskonale ilustrują ten proces słowa Stalina: "Ta wojna różni się od wszystkich poprzednich: kto zajmuje terytorium ten ustanawia własny porządek społeczny. Każdy wprowadza swój system tam, gdzie wchodzi jego armia. Inaczej być nie może". To czego nie dokonali Niemcy przez 5 lat okupacji, dokończyli Sowieci. Obaj okupanci dokonali eksterminacji polskiej inteligencji: pracowników naukowych, adwokatów, lekarzy, wyższych urzędników państwowych, działaczy społecznych, a także harcerzy, księży, oficerów rezerwy, artystów – czołowych, przedstawicieli narodu polskiego. Symbolem eksterminacji jest Katyń, obóz koncentracyjny KL Auschwitz i inne, gułagi sowieckiej Rosji, obława augustowska, coraz bardziej zapomniany cmentarz w Palmirach i setki mu podobnych. Od momentu zakończenia II wojny światowej, ciągle brakuje kompleksowych badań, liczb i syntetycznej analizy strat. Jeden Leszek Żebrowski nie wystarczy, aby tego dokonać. Profesor Bogdan Musiał, pisze: „16 sierpnia 1945 roku między Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej a Związkiem Sowieckim została zawarta umowa o wynagrodzeniu szkód wojennych wyrządzonych Polsce przez Niemcy. W myśl tej umowy Związek Sowiecki zrzekł się wszelkich roszczeń do mienia poniemieckiego i innych aktywów na całym terenie Polski. Tyle mówi traktat, ale Mołotow uznał, że majątek przejęty przez Polskę na skutek dołączenia do niej Ziem Północnych i Zachodnich, przekroczył wartość reparacji, co spowodowało, że to Polska stała się dłużnikiem Związku Sowieckiego. Z tego względu rząd polski został zobowiązany do corocznych dostaw węgla po specjalnych cenach (na poziomie ok. 10 % cen światowych). Od początku 1945 roku, na terytorium dzisiejszej Polski sowieckie komanda przeprowadziły systematyczną akcję rabunkową - demontowały i wywoziły infrastrukturę przemysłową: całe fabryki, elektrownie, młyny, urządzenia, tory kolejowe, stacje telefoniczne, rzeźnie, surowce, półfabrykaty, bydło, z całej "wyzwolonej" Polski. Rabunek ten był zaplanowany i przeprowadzany systematycznie na osobiste polecenie Stalina. Od 1944 roku trwa sowietyzacja polskiego życia społecznego i politycznego. Jest to w efekcie eksperyment inżynierii społecznej- którego celem jest zastąpienie modelu polskiego, katolickiego patrioty na model polskiego człowieka sowieckiego homo sovieticus - tak to określił rosyjski naukowiec Aleksander Zinowjew. W tym celu sprowadza się z sowieckiej Rosji tysiące tzw. ekspertów z rodzinami, którzy obejmują kluczowe stanowiska we wszystkich strukturach państwa. 22 lipca 1952 r., Sejm uchwalił konstytucję. Głosiła ona, że „Polska Rzeczpospolita Ludowa jest krajem demokracji ludowej”, w którym „władza należy do ludu pracującego miast i wsi”. Projekt konstytucji opracowany został w oparciu o wzorce sowieckie i był osobiście poprawiany przez Józefa Stalina. Tak więc sowietyzacja Polski stała się kluczowym etapem prowadzącym do utrwalenia „żelaznej kurtyny” na terenie Europy Wschodniej i pełnego podporządkowania krajów wschodnioeuropejskich Związkowi Radzieckiemu. Przykładem ilustrującym nową inżynierię społeczną niech będzie postać Mariana Rejewskiego, polskiego geniusza matematycznego i pogromcy słynnej niemieckiej Enigmy, który całą resztę swojego życia spędza, przy biurku w bydgoskich Zakładach Elektronicznej Techniki Obliczeniowej, jednak pod bacznym nadzorem najpierw Urzędu Bezpieczeństwa a potem Służby Bezpieczeństwa. Nie wolno mu było niczego nowego projektować ani też kontaktować się ze światem zewnętrznym. Inni np. jak największy amant polskiego kina przedwojennego Aleksander Żabczyński, uczestnik walk pod Monte Cassino, nigdy już nie zagrał w żadnym filmie w powojennej Polsce. Promowano za to klasę robotniczo-chłopską. „Nie matura, lecz chęć szczera- zrobi z ciebie oficera.” Trwa promowanie nowej elity, która  niejednokrotnie prosto z Urzędu Bezpieczeństwa z naganem w ręku ociekającym krwią patriotów wkracza do polskich uniwersytetów, sądów, instytucji kultury, ministerstwa spraw zagranicznych i innych ważnych instytucji. Proces ten trwa i multiplikuje się do dziś.  Potomkowie Bieruta nadal zasilają kadry MSZ, a „marcowi docenci” obniżają rangę polskich uniwersytetów. Tak ocenia to historyk, specjalista od spraw polsko - niemieckich, prof. Włodzimierz Borodziej, nota bene syna Wiktora Borodzieja, wysokiego rangą oficera komunistycznej bezpieki, "gwiazdy wywiadu PRL" odpowiedzialnej za m.in. dezintegrację Polonii w RFN w latach 80 -tych, “powojenna Polska stała się bardziej proletariacka."
I rzeczywiście, oblicze Polski, przeoranej w ciągu 6 wojennych lat przez dwa barbarzyńskie totalitaryzmy, zmieniło się nie do poznania. Blisko 6 milionów polskich obywateli zginęło lub zostało zamordowanych. Rzeczpospolita poniosła trudne do oszacowania straty materialne, odebrano jej blisko połowę przedwojennego terytorium. Podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej nasz kraj stracił:
57 procent prawników,
39 procent lekarzy,
30 procent duchownych, głównie katolickich,
prawie jedną trzecią kadry akademickiej.
Większa część elit, które po wybuchu wojny wyemigrowały z Polski, nie powróciła, w tym liczni intelektualiści, artyści, politycy, urzędnicy, oficerowie. Polska opanowana przez Sowietów i ich polskich pomocników nie była bowiem tym krajem, o wolność którego - orężem lub słowem - walczyli od 1 września 1939 roku. "

III Rzeczpospolita a Pax Polonica
"Dogadanie się”, wg określenia działacza postkomunistycznej SLD Włodzimierza Czarzastego, przedstawicieli tzw. konstruktywnej lub demokratycznej opozycji z komunistami przy okrągłym stole w 1989 roku, skutkowało między innymi niedopuszczeniem do władzy reprezentacji środowisk patriotycznych, niepodległościowych i polskiej emigracji. Tym samym zdecydowano się na model transformacji zgodnej z ustalonym wówczas kontraktem. W polskiej debacie politycznej fałszywie pobrzmiewa postać intelektualnego guru tzw. totalnej opozycji, Adama Michnika, historyka z wykształcenia, który w 2013 roku, na łamach opiniotwórczego niemieckiego tygodnika Spiegel, stwierdził, że Polacy muszą uczyć się demokracji, bo demokratycznych tradycji w tej części Europy nie było. Cytat: "W krajach wschodniej Europy było wprawdzie silne pragnienie wolności, ale żadnej demokratycznej tradycji, stąd istnieje tu groźba anarchii i chaosu. Jesteśmy nieślubnymi dziećmi, bękartami komunizmu, który ukształtował naszą mentalność”. Tak, jak gdyby Polska nie posiadała żadnej przeszłości, jakby wcześniej nie istniała II Rzeczpospolita i Rzeczpospolita Obojga Narodów.
Dwa lata wcześniej, w roku 2011, niemieckie elity rządzące wpadły w stan osłupienia słysząc, wypowiadane przez szefa ówczesnego polskiego MSZ Radosława Sikorskiego w Berlinie, pamiętne słowa: "Nie boję się silnych Niemiec, lecz ich bezczynności. " Polscy redaktorzy niemieckiej publicznej rozgłośni Deutsche Welle okrzyknęli wówczas Sikorskiego "wizjonerem znad Wisły ". Dziś, za tamte "wizje", będące często projekcją osobistych politycznych ambicji, płacimy jako państwo słony rachunek- kraju skolonizowanego ekonomicznie przez Niemcy.
Przywołanie choćby tych dwóch faktów dowodzi, że pojęcie Pax Polonica musi dziś na nowo wybrzmieć w przestrzeni publicznej w Polsce, ukształtować nowe pokolenia w procesie edukacji narodowej, ale także mozolnie przebijać się w relacjach multilateralnych.
Jest to warunkowane nie tylko potrzebą chwili i dynamiką obecnych procesów politycznych, ale także pokoleniowym długiem jaki mamy do spłacenia wobec naszych niezłomnych przodków i przyszłych pokoleń.
Wydaje się, że obecny rząd próbuje rozszerzyć ten okrągłostołowy gorset, który - niczym niewidzialny mur - blokuje drogę do restauracji Pax Polonica. W naszym przekonaniu jest to możliwe, ale tylko przy otwarciu się na kręgi nieuczestniczące w dotychczasowym procesie politycznym i stworzeniu wraz z nimi szerokiej narodowej reprezentacji. Kontynuacja obecnej polityki, skutkująca ograniczaniem prawa udziału istotnym grupom polskiego społeczeństwa w debacie nad przyszłością Polski grożą frustracją, radykalizacją nastrojów i dalszą polaryzacją Polaków.       
Do czego to prowadzi widzimy obserwując stan aktualnej debaty politycznej, która polega głównie na tym, kto kogo bardziej werbalnie zdyskredytuje. Brak merytorycznych opracowań, badań i raportów. Dlaczego nie zaprasza się do dyskusji przedstawicieli polonii, osób, które powróciły do kraju, po latach spędzonych na emigracji na Zachodzie? Dlaczego Polonia nie ma swoich reprezentantow w Sejmie, a ma ich np.; mniejszość niemiecka?  Doświadczenie i percepcja różnych realiów mogłoby być nieocenionym impulsem do - niekwestionowanych przecież przez polityków obozu rządzącego - zmian strukturalnych tak w polskiej gospodarce, jak i życiu publicznym.
Zamiast tego mamy przerzucanie się - przez często jednostronnie dobrane grono politycznych celebrytów - opiniami, usłyszanymi w innych pseudo debatach, bez odwołania się do rzetelnych opracowań, obiektywnych think tanków czy badań naukowych. Są oczywiście wyjątki, ale jest ich ciągle zbyt mało.
Nagłaśnianie w przestrzeni medialnej incydentu o tym jak poseł „puścił oko” do posłanki powoduje, że próby podjęcia rzeczowej debaty nie wzbudzają już większego zainteresowania. A może właśnie o to chodzi? Warto jednak pamiętać, że wyścig medialnych szczurów za największą oglądalnością i wiadomością dnia, nie zawsze daje oczekiwany wynik.
 Warto też postawić pytanie, gdzie są owe słynne propolskie think tanki czy ośrodki uniwersyteckie, które powinny działać niezależnie od posiadanych poglądów czy “obcych srebrników" i w atmosferze wolnej, merytorycznej debaty podejmować dyskusje na temat rozwoju państwa, koncepcji Trójmorza, nowej konstytucji, czy choćby nowych rozwiązań podatkowych przyjaznych dla polskich rodzin.

Jak obecnie rozumieć pojęcie „polska racja stanu”?
Dynamika procesów geopolitycznych na kontynencie, jak i w skali globalnej zmusza dziś Polaków do nowego spojrzenia na definicję naszej racji stanu. Nie ulega kwestii, że będzie ona nadal rozumiana jako działanie w majestacie Rzeczpospolitej dla realizacji nadrzędnego interesu państwa polskiego, wspólnego wielu minionym i obecnym pokoleniom rodaków w kraju i na obczyźnie. 
Jej składowymi elementami pozostaną: niepodległość, suwerenność, integralność terytorialna, bezpieczeństwo państwa i utrzymanie narodowej tożsamości.
Kwestią otwartą pozostaje, jakimi metodami będzie się ją realizować i czy w którymś momencie nie zwycięży, jak na Zachodzie, pokusa pójścia w stronę kolejnej utopii, definiowanej jako post polityka i post faktyczność, ponad uniwersalnymi wartościami naszej cywilizacji.  Dyskutujmy więc, organizujmy się, twórzmy od podstaw think tanki. Pokusę sztucznie utrzymywanej jednomyślność niech zastąpi szeroki, merytoryczny spór i nieskrępowana debata o najważniejszych obecnych polskich problemach, ale i o sprawach przyszłości.
Jeśli my Polacy, takiej debaty dziś nie podejmiemy, z pewnością zrobią to inni - a takie próby są już dostrzegalne, ale już z perspektyw realizacji własnych interesów, wyznaczania nowych stref wpływów i obszarów zależności. Epoka porządku z Jałty dobiegła końca.
 W roku 100-lecia odzyskania niepodległości sami rozpocznijmy nasz narodowy, autonomiczny dyskurs o naszej przyszłości.

Waldemar Biniecki, USA
Agnieszka Wolska, Niemcy
Katarzyna Murawska, USA"


W artykule wykorzystano następujące publikacje:
Roman Dmowski, „Myśli nowoczesnego Polaka”, Wyd. Nortom, Wrocław, 2002  
Stanisław Mikołajczyk, „Gwałt na Polsce” Wyd. CDN, Warszawa, 1983
Sławomir Cenckiewicz, Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943–1991, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań, 2011
Bogdan Musiał, „Wojna Stalina 1939-1945. Terror, grabież, demontaże.” Wyd. Zysk i S-ka, Poznań, 2012
Dariusz Kaliński „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski?” Wyd. Ciekawostki Historyczne.pl, Warszawa, 2017
Nikita Pietrow „Nowy ład Stalina. Sowietyzacja Europy 1945-1953” Wyd. Demart, Warszawa, 2015
Maryla Weisinger PAX POLONICA artykuł prasowy 2/9/2016


Thursday, March 1, 2018

Czy rząd RP w końcu dogada się z Polonią w kwestii obrony dobrego imienia Polski?





III Rzeczpospolita a Polonia

Legendarny działacz podziemnej Solidarności Władysław Frasyniuk powiedział “Gazecie Wyborczej" o zwycięstwie lewicy laickiej nad komunistami w 1989 roku: „To myśmy ich, k**wa, po-ko-na-li!” Tę wypowiedź znakomicie i celnie zripostował Włodzimierz Czarzasty z SLD: "Drogi Władysławie Frasyniuku! Żeście komunistów pokonali? No nie. Wyście się z nami, k.…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca 1989 r. do-ga-da-li. Cytując tę polemikę trudno było uniknąć kwiecistego języka, jednak to właśnie ów język dobrze obrazuje z jaką klasą polityczną mamy w Polsce do czynienia po 1989 roku.
Owo "dogadanie się" tzw. konstruktywnej opozycji z komunistami przy Okrągłym Stole skutkowało między innymi niedopuszczeniem do władzy w Polsce reprezentacji środowisk patriotycznych i niepodległościowych.
Długo i naiwnie Polonia na całym świecie oczekiwała otwarcia i działań kolejnych rządów III RP, w celu inkorporacji Polonii w proces zmian struktury politycznej i społecznej III Rzeczpospolitej, tak jak to miało miejsce u zarania II Rzeczpospolitej. W roku czekającej nas 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości trudno przemilczeć fakt, że trzon polityczny, odrodzonej po 123 latach niewoli, II Rzeczpospolitej rekrutował się w istotnej mierze spośród polskiej emigracji, począwszy od wielkiego Jana Ignacego Paderewskiego.
Tymczasem, po 1989 roku to Polacy żyjący na emigracji jako pierwsi zostali odepchnięci od udziału w polskim życiu społecznym i politycznym z jednym zastrzeżeniem: pieniądze od rodaków spoza kraju powinny nadal płynąć ciepłym strumieniem do Polski. Gwoli wyjaśnienia: według danych Banku Światowego z 2015 roku, Polonia amerykańska co roku wysyła do Polski przeszło 900 milionów dolarów; w 2015 roku Polskie Radio podało, że Polacy z Wielkiej Brytanii każdego roku transferują do kraju ok. 3 mld funtów.
Po drugiej wojnie światowej Polonia amerykańska, podobnie jak brytyjska przejęła na siebie obowiązek walki o reprezentowanie prawdy historycznej i przechowania polskiej tożsamości narodowej. Celnie wyraził to Kazimierz Łukomski – wiceprezes KPA w słowach:” Naszym wspólnym obowiązkiem jest: reprezentować wobec świata rzeczywiste interesy i aspiracje narodu polskiego oraz informować o rozwoju sytuacji w Polsce i jej dążeniach, potrzebach i prawach.” Nic dziwnego, że za to właśnie Polonia, tak na kontynencie, jak i za Oceanem była inwigilowana i rozbijana przez wrogów Polski i proces ten bynajmniej nie zatrzymał się w 1989 roku. Doktryna wszystkich służb PRL, a zwłaszcza ich ostatniego szefa gen. Kiszczaka zakładała dezintegrację polonijnych organizacji poprzez wprowadzanie do nich agentów wpływu.
Mimo, że PRL u nie ma już od blisko 30 lat, jednak wiele z osób, "zadaniowanych" do niszczenia emigracji nadal bryluje na rautach w polskich placówkach dyplomatycznych, paradach i uroczystościach religijnych. Do dziś kuleje proces odkłamywania historii emigracji w oparciu o archiwalne zbiory IPN, w tym tzw. zbiór zastrzeżony. Odnosi się wrażenie, że historycy koncentrują się chętnie na pierwszych latach powojennych, ale jak ognia unikają np. okresu lat 80 tych, przecież kluczowych także dla naszej współczesności i budowania wielu karier, także na emigracji. 
Doskonałą ilustracją procesu odsunięcia Polonii (emigracji) od wpływu na rozwój suwerennej Polski była pewna dyplomatyczna podróż. Na początku 1990 roku, ówczesny - pierwszy, jak to podkreślano po 1945 roku -  niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki, podczas wizyty Londynie nie spotkał się z prezydentem RP na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim, bo uznał, że spotkanie byłoby „poniżające wobec prezydenta Jaruzelskiego, swojego rządu i państwa”. Dokument, będący zapisem tej dyplomatycznej hańby, dopiero po latach ujawnił dyrektor Wojskowego Biura Historycznego MON, dr hab. Sławomir Cenckiewicz. Podczas spotkania z Polonią, premierowi Mazowieckiemu zadano pytanie: „Dlaczego w jego rządzie są nadal komuniści, a prezydentem jest W. Jaruzelski”. Premier odpowiedział: „dzięki tym ludziom doszło do przemian w Polsce, a ja jestem premierem”.
Miarą kompromitacji owego pierwszego, niekomunistycznego premiera i jego otoczenia, a zwłaszcza tzw. doradców, jest „Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy” z 17.06.1991. Strona polska, chcąc za wszelką cenę, normalizacji stosunków z jednoczącymi się Niemcami, mimo pierwotnego zamiaru, odstąpiła od domagania się odszkodowań i zwrotu mienia polskich organizacji, skonfiskowanego na mocy tzw. dekretu Göringa.
Dziś, kiedy kwestia reparacji powraca, władze niemieckie mówią wprost: "z naszego punktu widzenia traktat z 1991 roku zamknął ten temat ostatecznie."
Gdy udostępniono kopię wynegocjowanego porozumienia, specjalistom od prawa międzynarodowego w Stanach Zjednoczonych z prof. Lenczowskim na czele, zadali oni tylko jedno pytanie: "Jacy agenci przygotowali ten dokument, skoro nie pada tam ani słowo o odszkodowaniu dla Polski za straty wojenne, ani o odszkodowaniu dla polskich ofiar, ani o kwestii restytucji mienia polskiego zagrabionego na terenie III Rzeszy”. Dziś wiemy więcej o PRL-owskich uwikłaniach nie tylko szefa MSZ u w rządzie Mazowieckiego, ale i dwóch czołowych doradców do spraw niemieckich. Dostęp do MSZ-owskiego archiwum i protokołów z negocjacji prowadzonych tuż po 1989 r. ze stroną niemiecką mógłby tylko dopełnić ten obraz. 29 lat po rozmowach okrągłego stołu w Stanach Zjednoczonych konsulowie do spraw Polonii ciągle muszą być oddelegowani z Polski. To tak jakby w armii do obsługi specjalistycznej armaty zatrudnić płetwonurka. Dla porównania ambasadorem Izraela w USA jest Amerykanin żydowskiego pochodzenia i w Izraelu nikomu to nie przeszkadza, bowiem Ron Dermer wychowany na Florydzie i wykształcony w najlepszych amerykańskich uniwersytetach mówi i zachowuje się jak Amerykanin. Posiada wielu kolegów ze studiów co jest ogromnym kapitałem społecznym. Znamienne, że tzw. elity opozycyjne tworząc zręby polskiej polityki zagranicznej po 1989 roku, jak ognia bały się skorzystać z doświadczeń i rady polskiej emigracji niepodległościowej, tak na kontynencie jak i w Ameryce, natomiast bez oporu angażowały do tego byłych funkcjonariuszy aparatu komunistycznego i ich potomków. Niestety, model ten, z uporem godnym lepszej sprawy, praktykowany jest do dziś.

Finansowanie polonijnych organizacji i projektów

Szybko przystąpiono do budowania narzędzi, przez które można było „komunikować z Polonią i Polakami na Wschodzie”. Powołano więc: Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" organizację pozarządową utworzoną w lutym 1990 roku z inicjatywy marszałka Senatu RP pierwszej kadencji prof. Andrzeja Stelmachowskiego, a potem wiele innych. Kulisy tego procesu ujawnił były dyplomata Krzysztof Baliński w słynnej już książce "MSZ polski czy antypolski", podając liczne przykłady lokowania w organizacjach i fundacjach działających w Polsce agentury, uzupełnianej krewnymi i znajomymi warszawskiego salonu. Stworzono szczelny system finansowania, dbający o spolegliwość Polonii wobec okrągłostołowego establishmentu., który funkcjonuje do dziś i ma się dobrze.
Paradoksalnie, efekt działań tych idących już w dziesiątki organizacji i fundacji jest taki, że im więcej środków przyznawanych Polonii, tym mniejsze jej zaangażowanie w obronę dobrego imienia Polski. Minister Kiszczak zapewne chichocze zza grobu, bo wypełnia się jego słynna doktryna.
I tak, flagowe polonijne projekty w Ameryce i w Europie milczą w momencie, gdy polska racja stanu potrzebuje ich wsparcia. Przypomnijmy jak „pięknie zaprezentowała” się polonijna szkoła liderów na spotkaniu z nowo wybranym Prezydentem Dudą w ambasadzie w Waszyngtonie. Pod wodzą ambasadora Schnepfa, młodzi polonusi ochoczo bombardowali pytaniami Prezydenta dobrej zmiany.  14 października 2016 roku w Konsulacie RP w Kolonii, szef tamtejszej polonijnej rady konsultacyjnej - fasadowego gremium powołanego jeszcze za rządów PO-PSL -  dziennikarz Bartosz Dudek w obecności senator RP Janiny Sagatowskiej oświadczył, że "od czasu zmiany rządu Polacy w RFN muszą się wstydzić za swój kraj".
Na sali wypełnionej po brzegi polonijnymi prominentami odezwał się tylko jeden głos protestu, który zresztą panowie prezesi potraktowali ostentacyjnym buczeniem. Ów, tak głośno wyrażany "wstyd za Polskę dobrej zmiany" nie przeszkadza jednak tym samym polonijnym działaczom ubiegać się o kolejne granty i dotacje.
Dochodzi już do takiej schizofrenii, że Polacy, którzy nie otrzymują żadnych finansów z Warszawy, spontanicznie organizują wsparcia dla premiera Morawieckiego i polityki polskiego rządu, a ci którzy od lat doją polskiego podatnika, pod płaszczykiem aktywnej polonijnej aktywności, honorują nagrodami Panów Tusków i Owsiaków.
Czy rzeczywiście z Warszawy nie widać tej patologii i pilnej potrzeby ewaluacji systemu, który generuje tego rodzaju sytuacje?

Jak naprawić ten bałagan?

Po płomiennych apelach marszałka Senatu Karczewskiego i ministra MSZ Dziedziczaka do Polonii: „o reagowanie na przejawy antypolonizmu" należy jednak zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii:
1.Reagowanie na przejawy antypolonizmu musi mieć miejsce przede wszystkim w krajach, gdzie do takich aktów dochodzi. (oficjalne protesty, żądanie sprostowania, personalne kontakty z zagranicznymi mediami itp.) 
2. Polonia może się w to angażować, co zresztą czyni od lat, ale trzeba mieć świadomość, że po drugiej stronie barykady mamy do czynienia z profesjonalnymi mediami o globalnym zasięgu, fachowymi produkcjami medialnymi i wpływowymi fundacjami.
3.Autorzy antypolonizmu, w przeciwieństwie do społeczności polskiej, mają zwykle doskonale zorganizowane finansowanie od swoich rządów, jak również granty rozmaitych fundacji i prywatne donacje.
4. Niestety, w antypolonizm od lat wpisują się także niektóre tzw. polonijne media, otrzymujące granty z polskiego Senatu oraz niektóre polskie instytucje funkcjonujące za pieniądze polskiego podatnika. Istotne jest to, aby pieniądze polskiego narodu służyły obronie dobrego imienia Polski, a nie wspierały antypolonizm!!!
Ponadto w kraju mamy zastępy „usłużnych”, "pożytecznych" i „progresywnych” umiejętnie finansowanych z polskich dotacji, innych źródeł i stronę niemiecką, która w ten sposób przez lat wychowała sobie w Polsce opiniotwórcze lobby przychylne polityce prowadzonej przez Berlin. Nie jest przypadkiem, że realizowany do miesięcy scenariusz "ulica lub zagranica", opiera się głównie na cichym wsparciu nie tylko niemieckich mediów, ale i władz RFN, czego koronnym dowodem była niedawna wypowiedź niemieckiej minister obrony w Telewizji ZDF o "potrzebie wspierania ruchu oporu w Polsce". 
5.Istotne jest więc jak najszybsze nakreślenie jednoznacznego i proaktywnego kierunku współpracy, wskazanie skutecznych narzędzi do realizacji polityki historycznej oraz dobór efektywnych polityków w Warszawie i równie efektywnych działaczy polonijnych w państwach mających strategiczne dla Polski znaczenie. Czas na zerwanie z polityką „miernych, ale wiernych” i unikaniem odpowiedzialności za podejmowane decyzje.

Konkluzja:

Pragniemy przypomnieć przedstawiany przez nas w 2016 roku projekt. Powołajmy, tak jak Węgrzy w USA, rządową fundację, która byłaby wsparciem dla budowania propolskiego lobby. Zatrudnijmy najlepszych fachowców z USA, Kanady, Niemiec, Wielkiej Brytanii i z Polski. Niech będzie to „Polska Team”, zespół profesjonalistów komunikujących się po polsku, ale także po angielsku, francusku czy niemiecku, którzy potrafiliby stworzyć sieć zintegrowanych polonijnych organizacji. Potem adoptujmy te rozwiązania w innych krajach. Dokonując tej inwestycji moglibyśmy na dekady przywrócić dawne znaczenie propolskiego lobbingu w USA i innych krajach, a co dalej za tym idzie przyciągnąć do Polski inwestycje, finanse Polonii i innych krajów, tak jak zrobili to Irlandczycy, a także inne nacje.
Odsyłamy Państwa do naszej prezentacji na stronie Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych http://niss.org.pl/jak-stworzyc-propolski-lobbing-w-ameryce/.
Ważne, by sobie uświadomić, iż dla propolskiego lobbingu w strategicznych dla Polski krajach, nie wystarcza już weekendowy wolontariat, czy pospolite ruszenie Polonii. Trzeba konsekwentnie profesjonalizować społeczność polską i przyciągnąć jej intelektualne zaplecze, bo tylko tak urzeczywistni się postulat ochrony dobrego imienia Polski za granicą.
Za podsumowanie niech posłużą efekty badań prowadzonych na Uniwersytecie Kansas. Wynika z nich, że ”1 dolar zainwestowany w lobbing przynosi $220 zysku. (źródło: Raquel Alexander, Susan Scholz and Stephen Mazza “Measuring Rates of Return for Lobbying Expenditures: An Empirical Analysis under the American Jobs Creation Act”).

Agnieszka Wolska (Niemcy), agnieszka.wolska@gmx.de
Waldemar Biniecki (USA), biniecki@gmail.com




Saturday, February 17, 2018

Apel Marszałka Karczewskiego, akcja Stop Act HR 1226, a realia polityki wobec Polonii.




Katarzyna Murawska, Waldemar Biniecki

Z wielkim zainteresowaniem wysłuchaliśmy apelu marszałka Senatu Pana Stanisława Karczewskiego do Polonii w sprawie podjęcia działań na rzecz dobrego imienia Polski.
Panie Marszałku: Polonia była, jest i będzie ważną częścią narodu polskiego. Reprezentuje ogromny potencjał intelektualny, ekonomiczny i polityczny. Od ponad 100 lat polska emigracja zawsze włącza się w odzyskiwanie, umacnianie i rozwój polskiej niepodległości i suwerenności. Należy tutaj wspomnieć o naszej roli jaką odegraliśmy w walce o utworzenie państwa polskiego. Polonii marzyłaby się historyczna narracja o tym: „że z Oleandrów wyruszały Legiony a z Niagara on the Lake wyruszała Błękitna Armia by bić się o wolną Polskę”. II Rzeczpospolitą budowała również Polonia, przekazując setki milionów dolarów na odbudowę kraju. Spektakularne działania polskich patriotów w USA na czele z Ignacym Janem Paderewskim, doprowadziły do powstania Herbert Hoover and the Organization of the American Relief Effort in Poland (1919-1923). Ta amerykańska rządowa organizacja wraz z innymi organizacjami przekazała do Polski 250 milionów ówczesnych dolarów.

Po drugiej wojnie światowej Polonia amerykańska przejęła na siebie ważny obowiązek reprezentowania prawdy historycznej oraz przechowania polskiej tożsamości narodowej. Celnie wyraził to Kazimierz Łukomski – wiceprezes KPA w słowach:” Naszym wspólnym obowiązkiem jest: reprezentować wobec świata rzeczywiste interesy i aspiracje narodu polskiego oraz informować o rozwoju sytuacji w Polsce i jej dążeniach, potrzebach i prawach.” Za to byliśmy inwigilowani i rozbijani przez wrogów Polski a proces ten nie zatrzymał się w 1989 roku. Dzięki staraniom polskich organizacji w USA już z chwilą częściowego oswobodzenia kraju rozpoczęła w Polsce swoją działalność UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation). Potem były kolejne akcje pomocowe: Praca nad stworzeniem programu emigracyjnego dla obywateli, którzy nie mogli wrócić na tereny okupowane przez Sowietów po II wojnie światowej (Displaced Persons Program), aby zapewnić im bezpieczną emigrację do USA. W ramach tego programu do USA przyjechało 150 tys. polskich obywateli. Zapewnienie udziału Stanów Zjednoczonych w uznaniu polskich granic na Odrze i Nysie przez państwo niemieckie. Doprowadzenie do przeprowadzenia śledztwa w Kongresie USA w sprawie zbrodni w Katyniu i uznanie Sowietów winnych tej zbrodni. Zaangażowanie rządu Stanów Zjednoczonych do udziału w National Endowment for Democracy (NED) –pomocy dla podziemnej Solidarności podczas stanu wojennego. Ustanowienie Polish American Enterprise Fund (PAEF) – programu pomocowego dla Polski. Pomoc w ustanowieniu prawa dla uciekinierów politycznych z Polski z czasów stanu wojennego. Poparcie amnestii imigracyjnej dla osób, które przybyły nielegalnie do USA przed 1979 rokiem. Akcja lobbingowa w celu poparcia starań wstąpienia Polski do NATO. Zebrano wtedy 9 milionów podpisów. Udział w negocjacjach w celu przyznania obywatelom polskim rekompensaty za pracę przymusową w nazistowskich Niemczech. Pomoc materialna w wysokości 200 milionów dolarów na sprzęt medyczny i pomoc dla ofiar powodzi w latach 1997 i 2001 i wiele innych. Według danych Banku Światowego z 2015 roku, Polonia amerykańska co roku wysyła do Polski przeszło 900 milionów dolarów.
Panie Marszałku od początku stycznia 2018 Polonia amerykańska z woluntariuszami z innych krajów w tym również z Polski, odważnie prowadzi, akcję Stop Act HR 1226. Dlaczego tej akcji nikt w Polsce jeszcze nie poparł?

Sami z pomocą młodego pokolenia polskich dziennikarzy i red. Stanisława Michalkiewicza przebiliśmy się do polskich mediów, aby poinformować Polaków o naszej kampanii, którą prowadzimy pod nazwą Stop ACT HR 1226. Celem kampanii jest zablokowanie amerykańskich ustaw S.447 i HR 1226, poprzez akcję pisania listów od obywateli amerykańskich do Kongresmenów Stanów Zjednoczonych. Akcja nasza ma charakter ponad partyjny i jest popierana przez osoby o poglądach liberalnych i konserwatywnych. Wierzących i niewierzących. Budujemy struktury lokalne. Mamy już regionalnych koordynatorów w stanach: Illinois, Nowy York, Wisconsin, Michigan, Connecticut, Floryda, Kalifornia, Pensylwania, Massachusetts, Waszyngton i to nie koniec. Powołaliśmy stałego koordynatora w Kanadzie. Nasi woluntariusze rekrutują się także z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Australii i z Polski. Wszystkie istotne informacje na temat tej akcji możecie Państwo znaleźć na stronie internetowej http://stopacthr1226.org/. Mamy także poważne informacje z amerykańskiego Kongresu, że listy od Amerykanów polskiego pochodzenia zapełniają skrzynki pocztowe Kongresmenów. Naszą akcję popiera wiele polonijnych organizacji oraz rzesze Polaków na świecie. Otrzymujemy także codziennie wiele emalii od Polaków z całego świata. Najczęstszym jednak pytaniem jest: Dlaczego tej akcji nikt w Polsce jeszcze nie poparł?

Ustawa S. 447 przegłosowana już przez amerykański Senat oraz bliźniacza HR 1226, która znajduje się obecnie w komisji zagranicznej Izby Reprezentantów, w swojej wymowie popierają, pomimo szeregu faktom prawnym, międzynarodowe organizacje żydowskie wspierane przez państwo Izrael i wzywają Polskę i inne kraje okupowane przez III Rzesze do wypłaty odszkodowań za mienie bezspadkowe. Chodzi już w tej chwili o sumę większą niż 65 miliardów dolarów amerykańskich. Na naszej stronie internetowej mówimy w szczegółach o nieuprawnieniu tych żądań. Apelujemy do wszystkich Polaków, aby poparli naszą akcję. Apelujemy do prawników o niezależne ekspertyzy: dokumentów niemieckich odnośnie wypłat odszkodowań dla Żydów oraz polskiej legislacji w tym aspekcie. Apelujemy do dyplomatów o pomoc w opublikowaniu podstawowych dokumentów o wypłatach odszkodowań za mienie pozostawione w Polsce przed II wojna światową a w szczególności traktatu: „UKŁAD MIĘDZY RZĄDEM POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ I RZĄDEM STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI DOTYCZĄCY ROSZCZEŃ OBYWATELI STANÓW ZJEDNOCZONYCH” z dnia 16 lipca 1960 roku. Apelujemy do polskich polityków o zaangażowanie się w tę akcję. Chodzi przecież o przyszłe pokolenia Polaków i ich możliwości rozwojowe, o konieczność odbudowy polskich elit.
Polska od 1989 nie stworzyła żadnych narzędzi do realizacji propolskiej polityki historycznej na świecie. Nie posiada systemu strategicznej komunikacji, to znaczy, że jakikolwiek polski przekaz ma charakter lokalny- nie globalny. Nie posiadamy mediów anglojęzycznych, anglojęzycznej bazy eksperckiej ani propolskiego lobbingu w strategicznych dla Polski krajach. W każdym z tych aspektów Polonia mogłaby i chce odegrać poważną rolę.

Panie Marszałku prosimy o stworzenie realnej i proaktywnej polityki wobec Polonii. Odnosimy wrażenie, że od 1989 trwa wobec Polonii polityka tworzenia pozorów, nic nieznaczących uśmiechów i klepania po ramieniu. Polonia zagłosowała na obóz dobrej zmiany. Miała decydujący wpływ na wybór Prezydenta USA, co przyznał sam prezydent Trump w Warszawie. Przełamała mit wmawiany nam przez lata, że nie głosujemy i nie reprezentujemy żadnego potencjału politycznego. Po dwóch latach władzy obozu dobrej zmiany jest ciągle czas na efektywne działanie. Potrzeba jednak konkretnego programu i co za tym idzie konkretnych narzędzi do jego realizacji. W chwili obecnej zarówno Pan Marszałek jak i Polonia nie mamy takich narzędzi a szereg organizacji i fundacji do tego stworzonych wypełnia misje, które są dalekie od realizacji potrzeb Polonii a nawet polskiej racji stanu. Polonia to potężna siła polityczna, intelektualna i ekonomiczna mająca ogromne wpływy w różnych dziedzinach życia społecznego na całym świecie. Zbudujmy razem taki program i propolskie, proaktywne, profesjonalne narzędzia do jego realizacji. Polonia chętnie się zaangażuje w tworzenie takiego programu.

Katarzyna Murawska, Wisconsin, murakate1@yahoo.com
Waldemar Biniecki, Kansas, biniecki@gmail.com


Friday, January 12, 2018

Zablokujmy wspólnie amerykańskie ustawy S 447 i HR 1226.

         „Obrona Polski jest dzisiaj naszym najświętszym i najważniejszym obowiązkiem.”
                   Karol Rozmarek legendarny prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Polonia Amerykańska jest zaskoczona głębokością rekonstrukcji rządu polskiego. Było to wydarzenie długo zapowiadane, komentowane przez analityków politycznych, sugerujących w jakim kierunku rekonstrukcja może zmierzać i co to może oznaczać, a mimo to, dla wielu zaangażowanych polonusów była zaskoczeniem i wywołuje sprzeczne komentarze i opinie, szczególnie odwołanie ze stanowisk Premier Beaty Szydło i ministra Antoniego Macierewicza. Polonii w Ameryce najbliższe, jak zawsze, są sprawy naszych rodzin tutaj i w Polsce. My tutaj w Kalifornii, Kansas czy Wisconsin, bardzo uważnie nadsłuchujemy głosu z Ojczyzny. Nie zapomnieliśmy i nigdy nie zapomnimy skąd nasz ród. Polonia musi się skupić na priorytetach a najważniejsze z nich to obrona polskich interesów i polskiej suwerenności.

POLSKIE REFORMY

Koniec roku 2017 zdawał przynosić ulgę. Sejm uchwalił a Prezydent podpisał ustawy o reformach sądownictwa. Tutaj w Stanach Zjednoczonych przestrzegamy prawa i respektujemy fakt, że każdy musi płacić podatki i nie wyobrażamy sobie, żeby skompromitowane osoby publiczne dalej pełniły swoje funkcje. (Gubernator stanu Illinois odsiaduje wyrok 14 lat bezwzględnego więzienia za korupcję). Cieszymy się bardzo, że takie ustawy wreszcie zostały uchwalone i życzylibyśmy sobie, żeby jak najszybciej zaczęły być realizowane. Polska musi stać się krajem, w którym prawo jest bezwzględnie przestrzegane. Dziękujemy Pani Premier Szydło za ujęcie się za najbiedniejszymi w Polsce oraz ministrowi Macierewiczowi za rozpoczęcie reform w MON. Serdecznie kibicujemy też innym reformom dobrej zmiany, takim jak reforma szkolnictwa, bo pewnie wszyscy by chcieli, żebyśmy mieli obywateli myślących, twórczych i wrażliwych. Stworzenie, a właściwie powrót, do sprawdzonych psychologicznie i społecznie systemów kształcenia, gdzie patriotyzm będzie znaczył umiłowanie Ojczyzny a nie co innego. Z zadowoleniem przyjmujemy powrót do tradycyjnych wartości i roli rodziny oraz zerwanie z polityką wstydu. To, na co położył nacisk w swoim expose Premier Mateusz Morawiecki – „romantyzm pomysłów, pozytywizm realizacji”, bardzo przypadło nam do serca. Miejmy nadzieję, że nowy rząd utrzyma ten kierunek i nie skręci za bardzo w lewo. Bardzo byśmy chcieli, żeby nowy rząd, dostrzegł konieczność tworzenia propolskiego lobbingu poprzez ściślejszą współpracę z Polonią.

ARTYKUŁ 7

Wszystko to, co podoba się większości Polakom, bardzo nie podoba się urzędnikom Unii Europejskiej. Mamy na myśli głośny art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Artykuł ten może pozbawić Polskę na jakiś czas prawa głosu i decyzje mogą być podjęte bez naszej zgody, a w późniejszym czasie mogą być zastosowane wobec Polski sankcje finansowe. Eksperci zapewniają, że sankcje przeciwko Polsce są praktycznie niemożliwe, to jednak chodzi o fundusze strukturalne i dotyka honoru i wizerunku wszystkich Polaków. Ci posłowie Europarlamentu, którzy zagłosowali za sankcjami dla Polski nie mieszczą się w żadnych normach honoru. Niestety, nie mamy dobrych wzorców polskiego patriotyzmu.
Po raz kolejny, Martin Schulz ośmielony takim poparciem „obrońców praworządności”, grozi Polsce zredukowaniem funduszy unijnych, bo Niemcy nie mogą wpłacać tyle do wspólnej kasy, bo zabraknie im na utrzymanie emigrantów, których prawie żadne państwo nie chce przyjąć, ale o łamanie unijnych standardów oskarża się tylko Polskę i Węgry. W niedalekiej przyszłości może być tak, jak w bajce Ignacego Krasickiego o lwie i zwierzętach, który zjadał słabszych pojedynczo i skłócał ich wzajemnie. Jest jeszcze czas, aby takiemu postępowaniu mądrze przeciwdziałać. Polska i Węgry już to oficjalnie robią, o czym świadczy ostatnia wizyta polskiego premiera na Węgrzech. Powinny dołączyć do nas inne państwa Europy środkowej, państwa bałtyckie i inne, niekoniecznie tylko z byłego obozu demokracji ludowej, bo jak lew pożre mniej lubiane zwierzęta, przyjdzie czas na pozostałe, ale do tego trzeba mieć wizję i sprawną dyplomację. Teraz rozpoczęła się ze strony polskiego rządu, akcja wyjaśniania, informowania Europy, że niczego złego nie robimy, nie niszczymy trójpodziału władzy, nie niszczymy demokracji i nie ma u nas dyktatury. Bardzo dobrze, że taka akcja ma nastąpić. Znacznie gorzej jest, gdy coś ważnego się dzieje, a nikt ani media, ani właściwe organy państwowe nie informują społeczeństwa o tym. Dlaczego…? Obawiamy się, że dyskusja po rekonstrukcji rządu, zupełnie zmarginalizuje lub zepchnie w niebyt bardzo ważne wydarzenie. A spóźniona reakcja dyplomacji, czynników państwowych i społecznych, może mieć nieodwracalne skutki.

Ustawa S 447 i HR 1226

Chcielibyśmy zaapelować do Państwa o natychmiastowe podjęcie działań w odpowiedzi na ostatnie posunięcia amerykańskiego Senatu. Mówimy mianowicie o ustawie S.447 (zatwierdzonej przez aklamację 12 grudnia 2017 roku przez Senat USA) i H.R.1226 (opiniowana obecnie przez Komisję Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów). 12 grudnia 2017 Senat Stanów Zjednoczonych zaaprobował Act S.447, znany jako Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017. Ustawa trafi do Izby Reprezentantów i po podpisaniu przez prezydenta, co wydaje się formalnością biorąc pod uwagę, że Republikanie posiadają większość w Kongresie, stanie się obowiązującym prawem. Ustawa dotyczy przyznania Departamentowi Stanu możliwości wspierania organizacji międzynarodowych zajmujących się odzyskiwaniem żydowskich majątków pozostawionym bezdziedzicznie przez ofiary Holokaustu. Szczególnie dla Polski niebezpieczny jest punkt trzeci tej ustawy, gdyż stanowi on, że dochody z tych majątków mają być użyte na wspomaganie ocalałych z holokaustu, na edukacje o holokauście i na inne cele. Jaka jest liczba ocalałych nie wiadomo, ale będzie ona rosła, bo formuła określająca, kto ocalał, a kto nie ocalał jest mało precyzyjna, za to dosyć pojemna. Wygląda na to, że wszyscy żyjący Żydzi to ocaleni i dalej przeżywający traumę i trzeba będzie ich wspierać. Realizacja postulatu pomocy Departamentu Stanu dla organizacji żydowskich miałaby się odbywać poprzez „…wnoszenie pozwów o odzyskanie byłych własności nieruchomości ofiar Holocaustu przez ich spadkobierców, poprzez restytucję lub kompensatę,”, przy czym „proces restytucji lub kompensaty winien być szybki i efektywny, przejrzysty, jasny, dostępny oraz nieobciążający kosztami pozywającego”. (czyli na koszt polskiego podatnika). Chodzi o kwotę 65 miliardów dolarów amerykańskich, których żąda od Polski społeczność żydowska. To jest nasze być albo nie być. Chcielibyśmy się z Państwem podzielić naszymi wątpliwościami wobec tej ustawy. Uważamy przede wszystkim, że jest ona niesprawiedliwa i niekonstytucyjna. To nie my Polacy wymordowaliśmy Żydów, to nie my wywołaliśmy wojnę. Sami byliśmy jej ofiarami. Dlaczego ta ustawa mówi tylko o Żydach, a dyskryminuje inne narody, w tym Romów oraz inne grupy religijne jak Świadków Jehowy oraz mniejszości seksualne, inwalidów, ludzi upośledzonych i innych. Mamy także 5 ważnych problemów, które również Państwu przedstawiamy.

1. A co z innymi ofiarami II wojny światowej? 
Powszechnie wiadomo, że zebrała ona najobfitsze żniwo życia ludzkiego w historii świata. W ciągu 6 lat wojny zginęło ponad 60 milionów ludzi, co stanowiło około 3% całkowitej liczby ludności na świecie (ok. 2,3 miliarda).

2. Polska już zapłaciła ofiarom Holocaustu w latach 60-tych.
Minister Radosław Sikorski (rząd PO-PSL) przypomniał kilka lat temu umowę odszkodowawczą (indemnizacyjną) zawartą w 1960 r. przez Polskę i USA. Na jej mocy Polska przekazała 40 mln dol. na „całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych, zarówno osób fizycznych, jak prawnych, do Rządu Polskiego” z tytułu wszelkich decyzji o przejęciu mienia. Ta suma miała zostać rozdzielona „wedle uznania Rządu Stanów Zjednoczonych”. Dalej umowa stwierdza: „Po wejściu w życie tego układu Rząd Stanów Zjednoczonych nie będzie przedstawiał Rządowi Polskiemu ani nie będzie popierał roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych do Rządu Polskiego”. Warto tu zauważyć, że strona amerykańska cały czas bardzo dokładnie przestrzegała litery tego układu. W umowie czytamy też: „Gdyby roszczenia takie zostały bezpośrednio przedłożone przez Obywateli Stanów Zjednoczonych Rządowi Polskiemu, Rząd Polski przekaże je Rządowi Stanów Zjednoczonych”.

3. Mienie komunalne i religijne zostało również zwrócone.
Organizacje żydowskie już od połowy lat 90. nawoływały Polskę do uchwalenia przepisów reprywatyzacyjnych. Początkowo domagały się jednak przede wszystkim zwrotu majątków gmin żydowskich. W 1997 r. Sejm uchwalił ustawę o zwrocie mienia komunalnego, dzięki której polskie społeczności żydowskie odzyskały wiele obiektów publicznych. Zwrot nastąpił w bardzo szerokim zakresie, a formalności zostały maksymalnie zredukowane.  Ten sam minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski stwierdził, że Polska szczodrze zwróciła mienie komunalne gminom żydowskim.

4. Restytucja żydowskiego mienia bezspadkowego jest niezgodna z prawem międzynarodowym.
Z prawnego punktu widzenia polskiego prawa roszczenia żydowskie do mienia bezspadkowego nie mają racji bytu. Z jednej strony mamy przepisy polskiego kodeksu cywilnego, czyli art. 935, który jasno i wyraźnie mówi, że mienie polskich obywateli, którzy nie zostawili spadkobierców, przechodzi na własność państwa polskiego. To nie jest jakiś ewenement w prawodawstwie. To jest norma w całym cywilizowanym świecie. Czy Polacy (organizacje lub skarb państwa polskiego) mają prawo do ubiegania się o mienie bezspadkowe rodaków będących obywatelami Stanów Zjednoczonych? Oczywiście, że takiego prawa nie mają i nikt przy zdrowych zmysłach nie robi z tego powodu awantury. Tak powinno być, ale mamy wątpliwości, czy nie będą stosowane międzynarodowe naciski, podobnie jak na Szwajcarię, która się pod nimi ugięła i zwróciła martwe konta społeczności żydowskiej.
  1. Domaganie się wielokrotnych odszkodowań za tę samą szkodę jest niezgodne z prawem i sprawiedliwością społeczną.
Wszystkie żydowskie ofiary Holocaustu polskiego pochodzenia mają prawo do pobierania comiesięcznej renty i bardzo dużo osób taką rentę od polskiego państwa pobiera również poza granicami Polski. Jednakże od 1951 roku Niemcy wypłaciły 100 miliardów dolarów amerykańskich dla żydowskich osób prywatnych oraz żydowskich organizacji. Niemieckie rekompensaty pokrywały mienie utracone przez osoby pochodzenia żydowskiego w granicach III Rzeszy Niemieckiej - to znaczy również w granicach terenów polskich okupowanych przez III Rzeszę.
Jeżeli połączymy fakty dotyczące Ustawy 447 Senatu USA i artykułu 7 Traktatu Unii Europejskiej, to oznacza, że rok 2018, w którym mamy świętować 100 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości może wcale nie być rokiem radosnym. Bez sprawnej dyplomacji, bez anglojęzycznych mediów, bez sprawnej bazy eksperckiej i propolskiego lobby jesteśmy bezbronni- pozostało nam tylko moralne prawo i wewnętrzne przekonanie o słuszności naszych racji. Polonia, szczególnie ta amerykańska jest bardzo zaniepokojona tymi faktami i tym, że panuje nad tym jakaś dziwna zmowa milczenia.
Apelujemy do wszystkich Państwa, dla których Ojczyzna to nie tylko pusty slogan!!! Polonia amerykańska wraz z innymi ośrodkami polonijnymi na świecie, przygotowuje działania, które mają zapobiec wspomnianym zagrożeniom. Będziemy prowadzili akcję informacyjną w internecie, prasie polonijnej na świecie i prasie polskiej. Polacy, śledźmy tę akcję, bądźmy czujni i tak jak to bywało w naszej polonijnej historii, tak jak 100 lat temu tworzyliśmy Polskę na nowo, tak teraz brońmy naszej Ojczyzny, naszych rodzin, naszej tożsamości narodowej, naszego bytu.

Katarzyna Murawska, Fundacja Pax Polonica Wisconsin, murakate1@yahoo.com
Waldemar Biniecki, Fundacja Pax Polonica, Kansas, biniecki@gmail.com

Thursday, November 16, 2017

Czas na profesjonalne działanie w aspekcie obrażania Polaków.




Dzień niepodległości jest dla Polaków szczególnym świętem, tak samo ważnym, jak dla obywateli Stanów Zjednoczonych jest dzień 4 lipca. Teraz, po 99 latach odrodzenia Polski, mamy pełna swobodę i czcimy ten dzień, na wiele różnych sposobów. Od ośmiu lat jednym ze sposobów uczczenia Niepodległej Ojczyzny jest marsz z biało czerwonymi flagami organizowany przez patriotów. Z roku na rok na marsz przychodzi coraz więcej ludzi i wchodzi on do kanonu tradycji.  W marszu niepodległości biorą udział różne środowiska i grupy społeczne. W tym roku w marszu szły całe wielopokoleniowe rodziny, polscy emigranci, którzy specjalnie na te uroczystość przybyli z zagranicy, aby zamanifestować swój patriotyzm. Idą również grupy rekonstrukcyjne, których historyczne repliki mundurów Wojska Polskiego nadają marszowi wiele kolorytu. W tym roku w marszu oficjalnie brało udział 60 – 65 tys. uczestników. Byli wśród nich nasi znajomi i przyjaciele. Naczelnym hasłem tegorocznego marszu było „MY CHCEMY BOGA”. Śpiewano hymn polski i historyczne pieśni patriotyczne. Wszystko to nasi znajomi uczestniczący w marszu odbierali jako podkreślenie, że Europa ukształtowała swoje tradycje i wartości na BIBLII i chrześcijańskim DEKALOGU. Kolorytu marszowi dodawało też odpalanie petard, które swoim białym i czerwonym światłem imitowały polską flagę. Dla zwykłego uczestnika marszu trudno było zauważyć wszystkie hasła i wszystkie gesty, które pojawiły się na trasie w czasie trwania przemarszu. Szokiem było dla nas, oglądających relację z marszu w telewizji i dla naszych przyjaciół uczestniczących w nim bezpośrednio, gdy globalne liberalne media podały, że w Warszawie maszerowało 60 tysięcy nazistów. Czy to znaczy, że dzieci, z którymi rodzice przyszli na uroczystość, to też naziści? Teza postawiona przez byłego rzecznika prasowego Hillary Clinton-Jessy Lehricha jest wielką manipulacją. Z historii dobrze przecież pamiętamy, że najpierw Niemieccy Naziści wymordowali naszych obywateli, potem spalili Warszawę po Powstaniu Warszawskim, a potem ostatni Naziści- Niemcy, opuścili Warszawę w styczniu 1945 roku. Nie ma Polaków Nazistów. Nigdy nie było. Takie fałszywe przekłamania są celową polityką wymierzoną w państwo polskie i trzeba to wyraźnie stwierdzić. Z wielkim zdumieniem obserwujemy wszelkie ataki wymierzone przez różnego rodzajów polityków a teraz oficjalnych przedstawicieli obcych rządów. Dość długo policzkowano nas „polskimi obozami koncentracyjnymi”, nie powinniśmy nadstawiać drugiego policzka. Musimy postawić gardę, aby cios do nas nie doszedł. najbardziej przykre jest, gdy ciosy zadają swoi. Wypowiedzi wielu byłych i obecnych polityków opozycji o marszu niepodległości są oszczercze, nie do przyjęcia. „Najgorszy to ptak, co własne gniazdo kala”. Niewątpliwie były na marszu prezentowane hasła, które nie powinny się tam znaleźć, ale organizatorzy marszu i władze jednoznacznie je potępiły. Trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. Musza to zrobić organizatorzy marszu i nie tylko.  Przez ostatnie dwa lata nie stworzono odpowiednich profesjonalnych narzędzi do przeciwdziałania tego typu postępowaniom. Wystąpienie Pani Premier Szydło w Brukseli po przypadkowym przetłumaczeniu jakieś studentki na język angielski stało się hitem w konserwatywnych kręgach Europy i Ameryki. Dlaczego nie przetłumaczyły go i opublikowały w różnojęzycznej prasie polskiej powołane do tego odpowiednie agendy? W swoich poprzednich artykułach wielokrotnie mówiliśmy o konieczności stworzenia polskiego systemu strategicznej komunikacji. Niezbędnym elementem takiego systemu powinna być anglojęzyczna telewizja. Wielokrotnie na ten temat wypowiadał się prof. Marek Chodakiewicz.
W tym artykule my polonijni woluntariusze, chcielibyśmy się podzielić z Państwem pomysłem, który może stać się poważnym orężem w walce o dobre imię Polski i Polaków.
A oto nasz pomysł:
Centrum Analizy Mediów i Programów Edukacyjnych w Ameryce Północnej.
Motto projektu:Obrona Polski jest dzisiaj naszym najświętszym i najważniejszym obowiązkiem.”
 Karol Rozmarek, Prezes – Kongres Polonii Amerykańskiej – 1944.

Celem projektu jest stworzenie sprawnie działającej międzynarodowej grupy fachowców i woluntariuszy, której zadaniem miałoby być aktywne monitorowanie, reagowanie i przeciwdziałanie antypolskim publikacjom i wypowiedziom pojawiającym się w świecie mediów, polityki, kultury i nauki. Grupa ta powinna się składać z polskich, polonijnych lub innych nacji specjalistów reprezentujących różnorodne dziedziny: prawo, historię, dziennikarstwo i edukację, z działaczy polonijnych (którzy posiadają kapitał społeczny w postaci znajomości) i tłumaczy.
Grupa ta propagowałaby i realizowałaby propolską politykę historyczną ściśle współpracując z polskimi instytucjami zajmującymi się podobną lub zbliżoną problematyką. Naszymi głównymi adresatami będą opiniotwórcze międzynarodowe media oraz środowiska akademickie.

Zadania projektu:
•           Monitoring i analiza internetu oraz mediów społecznościowych.
•           Monitoring i analiza prasy i telewizji.
•           Monitoring i analiza istniejących programów edukacyjnych.
•           Współpraca ze sprzyjającymi Polsce anglojęzycznymi mediami Ameryki Północnej.
•           Pisanie artykułów polemicznych do mediów piszących źle o Polsce i Polakach.
•           Pisanie listów do rektorów uczelni, które realizują programy nieprzyjazne Polsce
•           Współpraca i budowanie bazy dziennikarzy, publicystów, ludzi dobrej woli oraz zachęcanie ich do aktywnych przeciwdziałania medialnym atakom na Polskę.
•           Współpraca z polskimi mediami i z polskimi dziennikarzami piszącymi po angielsku.
•           Współpraca z mediami polonijnymi.
•           Stworzenie międzynarodowej bazy dziennikarzy i osób zaangażowanych w sprawy polskie.
•           Stworzenie bazy naukowców, historyków, prawników, zainteresowanych tworzeniem profesjonalnych analiz i ekspertyz.
•           Stworzenie bazy „white papers” (artykułów naukowych) pisanych przez ekspertów.

Miejmy nadzieję, że w Ameryce Północnej znajdzie się grupa biznesmenów, która wyłożyłaby kapitał założycielski i wprowadziła słowa w czyn. Z prawnego punktu widzenia do prowadzenia takiej działalności najlepsza byłaby fundacja non profit 501 (c) (3). Po założeniu fundacji konieczne jest zatrudnienie co najmniej 2 fachowców, dyrektora wykonawczego i specjalisty od profesjonalnego zbierania pieniędzy na ten cel, aby fundacja przetrwała. Bez pieniędzy taki projekt się nie uda. A woluntariusze nie mogą się mierzyć z instytucjami sponsorowanymi przez rządy i sieć innych fundacji powiązanych z globalnym lobby przeciwników tradycyjnych wartości. Projekt musi być także otwarty na granty dla realizowania swojej misji. Może taki projekt przerwałby ciągłe nadstawianie drugiego policzka i atmosferę niemocy. My Polacy potrzebujemy także sukcesów w tej nierównej walce.

WALDEMAR BINIECKI, Fundacja Pax Polonica, Kansas, biniecki@gmail.com
KATARZYNA MURAWSKA, Fundacja Pax Polonica, Wisconsin, murakate1@yahoo.com